Wiersz na poniedziałek

Sortuj: kategoriami | alfabetycznie
Najpopularniejsze w tygodniu
Opis: "Wiersz na poniedziałek", czyli zacznij swój tydzień od poezji wybieranej i omawianej przez redaktorkę naczelną Pisma, Magdalenę Kicińską. Partnerem cyklu jest Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku, organizator Festiwalu Europejski Festiwal Wolności.
Data dodania: 2020-04-07 20:51:50
Data aktualizacji: 2020-05-27 02:10:05
Audycji w katalogu: 18
Stan:
Wciąż na fali (aktywny)
opublikowany wczoraj
Wiersz na poniedziałek. Poetyckie algorytmy Jakuba Kornhausera
Rozmowa z Jakubem Kornhauserem, autorem wiersza "Słyszysz hałas wokół domu?", opublikowanego na łamach majowego Pisma. Wiersz przeczytasz też online: [link] Zapraszam! Magdalena Kicińska
pobierz 25.5 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 8 dni temu
Wiersz na poniedziałek. Ostry cień poezji
W ostatnich dniach nasze kanały społecznościowe zalewają filmiki z rozpisanymi na szesnaście wersów tekstami rapowanymi w szczytnym celu walki z koronawirusem #hot16challenge2. Niektóre mają z poezją dość luźny związek, ale są dobrym pretekstem do rozmowy o tym, ile w prawdziwym rapie poezji i czy dzisiejsi raperzy, jak pyta jeden z badaczy języka, to współcześni filomaci. Zapraszam do podcastu poświęconego poezji śpiewanej... inaczej. Magdalena Kicińska
pobierz 19.1 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 15 dni temu
Wiersz na poniedziałek. Poezja w domenie publicznej
W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" przeszłość spotka się z przyszłością. A to wszystko dzięki istnieniu domeny publicznej, po której przewodniczką będzie poetka i ambasadorka Wolnych Lektur oraz kuratorka ich działu poświęconego poezji współczesnej, Barbara Klicka. Posłuchamy zaś wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej zatytułowany "Ciało szczęścia".
pobierz 16.8 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 22 dni temu
Wiersz na poniedziałek. O trudnej sytuacji festiwali poetyckich
W kolejnym odcinku podcastu "Wiersz na poniedziałek" zapytam o przyszłość polskiego życia poetyckiego w roku, w którym najprawdopodobniej nie odbędzie się większość - a nie ma ich przecież wiele - festiwali poezji. O tym, co to oznacza dla promowania tego szczególnego rodzaju twórczości i czy wszystko można przenieść do przestrzeni online zapytam: Aleksandrę Szymańską, dyrektorkę Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsk, który organizuje festiwal Europejski Poeta Wolności, Waldemara Mazura z działu programowego Wrocławskiego Domu Literatury, organizatora Festiwalu Silesius i Krzysztofa Siwczyka, poetę oraz Dyrektora Programowego Festiwalu Miłosza.
pobierz 33.4 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 29 dni temu
Wiersz na poniedziałek. Krystyna Dąbrowska i rozmowa o poezji
W tym odcinku po raz pierwszy w historii tego podcastu wystąpi gość. A w zasadzie gościni - Krystyna Dąbrowska. Jej wiersze dwukrotnie publikowaliśmy w Piśmie, ostatnio w kwietniowym numerze. Porozmawiamy m.in. o tym, jak poetka znosi zamknięcie i czy może się ono przysłużyć tworzeniu. Wiersze, o których opowiadam w piętnastym odcinku podcastu „Wiersz na poniedziałek", przeczytacie na stronie Pisma: [link] oraz [link]
pobierz 20.0 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
Wiersz na poniedziałek. Władysław Szlengel i powstanie w getcie warszawskim
Dzisiejszy odcinek „Wiersza na poniedziałek” jest szczególny. Wczoraj minęła 77. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. W południe w mieście zawyły syreny. Nie możemy pójść na Muranów, położyć żonkili pod pomnikiem bohaterów getta. Ale możemy posłuchać dwóch wierszy Władysława Szlengla, poety, kronikarza życia i śmierci w getcie: „Okno na tamtą stronę" i „Dwie śmierci". Czyta Jakub Dowgird.  Władysław Szlengel „Okno na tamtą stronę" Mam okno na tamtą stronę, bezczelne żydowskie okno na piękny park Krasińskiego, gdzie liście jesienne mokną… Pod wieczór szaroliliowy składają gałęzie pokłon i patrzą się drzewa aryjskie w to moje żydowskie okno… A mnie w oknie stanąć nie wolno (bardzo to słuszny przepis), żydowskie robaki… krety… powinni i muszą być ślepi. Niech siedzą w barłogach, norach w robotę z utkwionym okiem i wara im od patrzenia i od żydowskich okien… A ja… kiedy noc zapada… by wszystko wyrównać i zatrzeć, dopadam do okna w ciemności i patrzę… żarłocznie patrzę… i kradnę zgaszoną Warszawę, szumy i gwizdy dalekie, zarysy domów i ulic, kikuty wieżyc kalekie… Kradnę sylwetkę Ratusza, u stóp mam plac Teatralny, pozwala księżyc Wachmeister na szmugiel sentymentalny…  Wbijają się oczy żarłocznie, jak ostrza w pierś nocy utkwione, w warszawski wieczór milczący, w miasto me zaciemnione… A kiedy mam dosyć zapasu na jutro, a może i więcej… żegnam milczące miasto, magicznie podnoszę ręce… zamykam oczy i szepcę: — Warszawo… odezwij się… czekam… Wnet fortepiany w mieście podnoszą milczące wieka… podnoszą się same na rozkaz ciężkie, smutne, zmęczone… i płynie ze stu fortepianów w noc… Szopenowski polonez… Wzywają mnie klawikordy, w męką nabrzmiałej ciszy płyną nad miastem akordy spod trupio białych klawiszy… Koniec… opuszczam ręce… wraca do pudeł polonez… Wracam i myślę, że źle jest mieć okno na tamtą stronę… Władysław Szlengel „Dwie śmierci" Wasza śmierć i nasza śmierć to dwie inne śmierci. Wasza śmierć — to mocna śmierć, szarpiąca na ćwierci. Wasza śmierć śród szarych pól od krwi i potu żyznych. Wasza śmierć — to śmierć od kul dla czegoś — … dla Ojczyzny. Nasza śmierć — to głupia śmierć, na strychu lub w piwnicy, nasza śmierć przychodzi psia zza węgła ulicy. Waszą śmierć odznaczy krzyż, komunikat ją wymienia, nasza śmierć — hurtowy skład, zakopią — do widzenia. Wasza śmierć — wy twarzą w twarz witacie się w pół drogi, nasza śmierć — to skryta śmierć kopana w masce trwogi. Wasza śmierć — zwyczajna śmierć, człowiecza i nietrudna, nasza śmierć — śmietnicza śmierć, żydowska i — paskudna. Śmierć, Polak, Żyd Nasza śmierć jest waszej śmierci daleką biedną krewną. Gdy spotka wasza — naszą śmierć, nie wita jej na pewno. I w czarną noc przez smugi mgieł nad miastem — w mroków piekle, dwie śmierci przeklinają się, złorzecząc sobie wściekle. Na murku — patrząc w strony dwie, podgląda kłótnie skrycie to samo chciwe, sprytne, złe i jednakowe Życie.
pobierz 11.3 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
Wiersz na poniedziałek. Czesław Miłosz i nadzieja przy końcu świata
Trzynasty odcinek podcastu „Wiersz na poniedziałek” wypadł w wyjątkowym dla wielu dniu. Wymagał dlatego też sięgnięcia po teksty wyjątkowego poety - Czesława Miłosza. Wybrałam dwa: „Piosenkę o końcu świata" i „Nadzieję". To wiersze, które mogą być drogowskazem, podpowiedzią jak radzić sobie w tych trudnych, dziwnych tygodniach. I źródłem otuchy, której wszystkim nam chyba teraz bardzo potrzeba. Zapraszam do wysłuchania trzynastego - i niech to będzie szczęśliwa trzynastka - odcinka podcastu „Wiersz na poniedziałek”.  Czesław Miłosz „Nadzieja" Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy, Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem, I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie. A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem, Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie. Wejść tam nie można. Ale jest na pewno. Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli, Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną W ogrodzie świata byśmy zobaczyli. Niektórzy mówią, że nas oko łudzi I że nic nie ma, tylko się wydaje, Ale ci właśnie nie mają nadziei. Myślą, że kiedy człowiek się odwróci, Cały świat za nim zaraz być przestaje, Jakby porwały go ręce złodziei. Czesław Miłosz „Piosenka o końcu świata" W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie.
pobierz 10.3 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Rukhl Fishman i wiosna w jidysz
Wiersz Rukhl Fishman, amerykańskiej poetki, która tworzyła w jidysz, przełożyła i przesłała mi Bella Szwarcman-Czarnota, redaktorka i tłumaczka. A wraz z nim kawałek wiosny, która wyciąga do nas ręce, niespiesznej, subtelnej.  Zapraszam do słuchania dwunastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek. ____ Rukhl Fishman Bez tytułu przeł. Bella Szwarcman-Czarnota Mówię coraz mniej. Coraz rzadziej mam coś do powiedzenia, ledwie już dla kogo i z kim mam milczeć. Ale moje uszy wciąż są aktywne… Nastawiają się. Ich długie czujne-niewidoczne anteny wibrują. Optymistyczne uszy! Wierzą w wartość słów. Uszy, naiwne i różowe, sądzą: trzeba tylko umieć słuchać! Zamyślona, zagubiona w słuchaniu, pogwizduję cichutko – coś wesoło -smutnego.
pobierz 16.0 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Jean Portante i oswajanie teraźniejszości
Wiersz Jeana Portante pochodzi z tomu "Po trzęsieniu" (przełożył Wawrzyniec Brzozowski). Tytuł nawiązuje do tragedii, jaka nawiedziła 6 kwietnia 2009 roku włoską Abruzję. Zginęły wtedy setki osób, tysiące zostały ranne. Dziś nie sposób nie czytać go symbolicznie, myśląc o tym, jak po raz kolejny ziemia wydaje się nam walić, pękać pod stopami. Szukamy wtedy dystansu, perspektywy, oparcia. I wtedy sięgamy po poezję. Zapraszam do posłuchania jedenastego odcinka podcastu Wiersz na poniedziałek. ___ Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać… Jean Portante przeł. Wawrzyniec Brzozowski Czasami w kwietniu ziemia zdaje się nie pamiętać o swoich korzeniach zamyka oczy i wyrusza w drogę. Nikt nie wie dokąd się wybiera. Nie widać nawet 
by się poruszyła. Nie sposób jednak przeoczyć wstrząsy poprzedzające jej wyprawę. Rzeki 
 występują wtedy z brzegów wysychają jeziora 
świątynie pochłania woda.
 Ziemia drży nim odejdzie. Trzęsie się ze strachu. W ten oto sposób znika sedno czasu. Jakby do pustej 
miski wypluć pestkę martwej czereśni. Ale 
 dokąd podąża sedno czasu wyplute przez ziemię. 
Czy zamierza uderzyć na alarm w kościelne dzwony. I dokąd zmierza ziemia w kwietniu. Jaką obiera drogę gdy już wypluje tę pestkę.
pobierz 11.1 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Sinéad Morrissey i równowaga
Dzisiejszy wiersz, „Jasełka" irlandzkiej poetki, Sinéad Morrissey, pochodzi z tomu „O równowadze". Wszystkim nam jej ostatnio brakuje. Może ten dziwny czas i nowa sytuacja, w której się znaleźliśmy będzie okazją do wyciszenia i sięgnięcia po poezję? Głęboko wierzę, że wiersze nas ocalają i dodają otuchy. Tym bardziej zachęcam do posłuchania dziesiątego odcinka podcastu „Wiersz na poniedziałek". ____ Sinéad Morrissey Jasełka przeł. Magda Heydel Aula jest pełna, chociaż jeszcze wcześnie: mamy i tatusiowie wypożyczeni z biur; 
braciszkowie i siostry ululani w wózkach stoją w przejściu jak ponadwymiarowy bagaż. Gwar wznosi się i osiada pod belkami stropu, rośnie stopniowo, aż ściany rezonują. Termosówka w cienkim plastiku parzy ręce. Wtem zaciemnienie, zaczynamy. Dyrektor wstaje, przypomina, gdzie wyjścia. Wypełnia swój moment 
z rozmysłem, jakby przewodził obradom Kongresu.
 I wyszło rozporządzenie. I wszyscy chłopcy i dziewczynki. Że cały świat i kilka tygodni przygotowań
 należy poddać ocenie. Dzięki tym, którzy pomogli
 z szyciem i dzięki tym, którzy byli świadkami w swych domach, że na świat przyszło dzisiaj dziecię 
i dzięki wszystkim za przyjście i czas już najwyższy 
powitać zdumiewającą gwiazdę przybitą nad Betlejem 
i pozostałe gwiazdy i proszę o oklaski. Obracamy się jak heliotropy ku słońcu, by oglądać 
setkę nadnaturalnie drobnych dzieci, które dążą za nauczycielami i niemal nie umiemy wśród nich rozpoznać naszych synów i córek, tak dokładnie 
zostali wyjęci ze swojego kontekstu, tak 
świetnie radzą sobie sami i zupełnie bez nas. Chór ubrany jest w czerwień i zieleń, zwierzęta
 w kostiumach zwierząt, dziesięcioro ma skrzydła, 
a oto i najważniejsze namaszczone postaci – Dziewica, Małżonek, Pastuszek, Żołnierz – ci o głosach przechodnich, co przetrwali liczne próby 
jak Odyseusz, a w nagrodę mają ludzkie imię oraz, 
 prócz dwóch kochanych twarzy w oddali oświetlonych 
uwielbieniem, salę pełną obcych, co się na nich gapią. Narratorzy powstają i upadają przy kolejnych punktach. Kolędy się wdzierają jak dostojna interpunkcja 
 i wyczerpują wszystkich. Na wpół oczekujemy, że dzieci zaraz się zerwą nauczycielom
 z haczyków uwagi i zaczną płakać 
lub śmiać się, rozproszą jak ptaki nad jeziorem,
 ale nic z tego, nie tu i jeszcze nie teraz, a nam zostaje 
rząd chłopczyków w nocnych koszulach, ulizanych jakby krowim językiem. Maryja w sukni, Emanuel
 w kolebce, skromny i niewymawialny, zapowiedź kierująca blask swojej gwiazdy na dwie strony 
i pełna gwiazd arena, na którą wprowadziliśmy
 ich, ludzi przez nas stworzonych, których kadzidło i mirrę 
wdychaliśmy, gdy się rodzili, i bardzo nam przykro, ale 
nie wiemy, jak to się stało, ani jakie były
 polecenia – zostali w gryzących podkolanówkach 
trzymając wzniesiony znak – i jak to się skończy.
pobierz 15.5 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Zwiad Ratiani i nowa rzeczywistość
"proszę, oto państwa lepsza przyszłość. jest dokładnie taka, jakiej sobie życzyliście."  - pisze gruziński poeta, Zwiad Ratiani (w wierszu „Lepsza przyszłość” z tomiku „Tobie wolno” w tłumaczeniu Magdaleny Nowakowskiej). Dziś, w sytuacji, w której się znaleźliśmy, słowa te brzmią wyjątkowo słodko-gorzko. Oto nastała nowa rzeczywistość, w której jakoś musimy się odnaleźć. Poezja może w tym pomóc. Zapraszam do zapoznania się z twórczością kolejnego z nominowanych do nagrody Europejski Poeta Wolności, której plebiscyt miał odbyć się w nadchodzący weekend, ale z wiadomych przyczyn został przeniesiony na późniejszy termin. Wiersz, o którym opowiadam w dziewiątym odcinku podcastu „Wiersz na poniedziałek", przeczytacie w marcowym numerze Pisma lub na stronie: [link]
pobierz 11.3 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Balša Brković i Czarnogóra na wyjeździe
W kolejnym odcinku podcastu kontynuujemy podróż przez świat. Dzięki Balšie Brkovićiu i jego wierszowi "Kościół Zbawiciela" lądujemy w Czarnogórze. I zastanawiamy się przy okazji, czy poezja i piłka nożna mogą iść w parze (i czy komentatorzy sportowi to poeci?). Uwaga! W tym odcinku ogłaszamy pierwszy konkurs. Wiersz, o którym opowiadam w ósmym odcinku podcastu Wiersz na poniedziałek, znajdziecie w marcowym numerze "Pisma" oraz na naszej stronie: [link]
pobierz 15.7 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Cvijetić i wojna na Bałkanach
Z Chin wracamy do Europy. Tom "Gęsia skórka" pochodzącego z Bośni i Hercegoviny (i tłumaczonego na polski przez Miłosza Waligórskiego) poety Darko Cvijeticia zachwycił mnie od pierwszego tekstu. Być może dlatego, że w swoim pisaniu Cvijetić jest bardzo non fiction, bardzo reporterski. A ja od kilku lat lansuję tezę, że nie ma bardziej niefikcjonalnego gatunku niż poezja. "Czwarta notatka na wszystkich świętych" to jeden z takich właśnie tekstów.  Zapraszam do posłuchania podcastu. Magdalena Kicińska _____ Darko Cvijetić Czwarta notatka na Wszystkich Świętych przeł. Miłosz Waligórski Na komunalnym Przy pompach ciepła Kupiliśmy z ojcem Grobowiec rodzinny Pojemność cztery osoby plus dwie Mały suchy masowy Dwa piętra Beton Ani kropli wody mimo wszechpotopów Suchutko Weszliśmy do środka W rogu Znalazłem grudkę siebie Zdrapaną z nieba Bała się spytać czy może wyjść I w doniczce Z balkonową różą Poczekać na kwiaty
pobierz 16.3 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Wang Wei i ucieczka w góry
W tym tygodniu opuszczamy na chwilę Europę i ruszamy na wschód. Daleki. Przenosimy się jednak nie tylko z miejsca na miejsca, ale i w czasie. Kolejny wiersz bowiem - "Dom w Górach Zhongnan" napisany został prawie dwanaście wieków temu (a przetłumaczony specjalnie z myślą o publikacji w Piśmie przez tłumacza Jacka Hajduka). Autor tekstu, Chińczyk Wang Wei, to nie tylko poeta. Zapraszam do poznania tej niezwykłej postaci. Magdalena Kicińska Wiersz "Dom w Górach Zhongnan" przeczytacie na stronie Pisma: [link]
pobierz 12.6 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Inga Gaile nad Bałtykiem
Również i ten poniedziałek spędzamy nad Bałtykiem. Tym razem za sprawą poezji łotewskiej autorki, Ingi Gaile, tłumaczonej na polski przez Agnieszkę Smarzewską. Jej, zatytułowany nomen omen "Podróż", wiersz zachwycił mnie tak, jak i cały tomik - "Wielkanoc". Magdalena Kicińska ______ Podróż Inga Gaile tłum. Agnieszka Smarzewska Nie jestem chłopcem ze Strefy Gazy, którego budzą świszczące 
odgłosy, gdy śpi na materacu w szkolnej sali gimnastycznej. Nie jestem. Nie jestem badaczką kosmosu z Niemiec, bardzo piękną, istną aryjką, w naszych stronach tylko transwestyci są tak piękni. Nie jestem.
 Nie jestem dziadkiem – w pół obrotu przed kabiną pilota, mrużę oczy, wierzę, że wszystko to, co się dzieje, to kadr z filmu oglądanego przez synka.
 Nie jestem.
 Nie jestem żydowskim/palestyńskim nastolatkiem, w przeguby rąk wgryza się powróz, czuję wargami, że tkanina worka jest słodka. Nie jestem.
 Nie jestem kobietą z Indii zakochaną w mężczyźnie z wyższej kasty, przekradam się z łóżka kochanka do domu, w oknie sąsiadów mój człowiek, który tak chciałby się nazywać, pojmuję, jak bardzo nie chcę umierać, czerwona kula słońca nad metalicznym 
Gangesem, ostatnie wspomnienie, 
ostatnie wspomnienie, co jest moim ostatnim wspomnieniem, chcę krzyczeć do wszystkich opłakujących, żebym nie musiała ginąć, żebym była wdech, wydech, dziadkiem, mężczyzną, Gangesem, żebym była czasem, żebym była opaską na ręku noworodka urodzonego przed nadchodzącą wojną,
 żebym była w tej chwili, gdy staruszek kupuje w Rimi kiełbasę, „Nowiny”, upada mu okrągły metalowy zegarek – księżyc, on 
sam, oczywiście, pachnie jesienią, mężczyzna, to ja, nachyla się, żeby podnieść zegarek dłonią spoconą od słońca,
 jego ramienia dotyka dziewczyna, to też ja, jesteśmy nad morzem, w oddali migoczą ogniki, 
jeszcze nie jest groźnie,
 pływamy, ślepe kocięta w wielkiej misce ulubieńca matki,
 ktoś walczy ze słowami, żeby powiedzieć, rozumiesz, może, jeśli tak, to może udałaby się podróż, może, gdyby wszystko przerwać, przekrzyczeć, na chwilę się zatrzymać, nie zaczynać wszystkiego od nowa, nie, po prostu tak, dotyka jej piersi, to też jestem ja, może udałaby 
się podróż, choć pewnie nic takiego nie ma,
 jest tylko statek, statek oddalający się przez pożółkłe kartki, i tylko ogromny, równy bezkres wód, słońce nurkuje, stoję na brzegu 
i nie rozumiem, jak mogłam to wszystko, w tak krótkim czasie, w tak dziwny sposób, jak, bo przecież chciałam dobrze, za moimi plecami stoi młoda kobieta z ogromnym brzuchem i jest 
 mi jej oczywiście żal. W nogach łóżka siedzi staruszka z pistoletem, a na balkonie słoń w pozie Buddy, zostałam wciśnięta na czarną półkę między Deleuze’a a Body, podoba mi się, w mieszkaniu sąsiadów rozlega się płacz dziecka, 
widzę, jak się budzą,
 jego ręka na jej okrągłym brzuchu, ona mówi: 
 nie jestem, naprawdę nie jestem
pobierz 12.5 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek. Szamanka Agnė Žagrakalytė
O literaturze krajów nadbałtyckich nie mówi się w Polsce zbyt często, a poezja - jak to z poezją w ogóle niestety bywa - jest pomijana zupełnie. Spróbujmy więc przełamać ten trend. Na początek: Litwa i poetka, którą już w Piśmie publikowaliśmy. Posłuchajcie czwartego odcinka podcastu. Magdalena Kicińska
pobierz 14.0 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek: Sylwia Jaworska i słodko-gorzkie wspomnienia
W drugim odcinku podcastu mówię o wierszu Sylwii Jaworskiej i o tym, że na łamach Pisma ukazują się nie tylko teksty uznanych już autorów i autorek, ale również tych na początku swojej twórczej drogi. Propozycji wierszy do opublikowania dostajemy sporo, czasem trudno wybrać spośród wielu propozycji ten jeden utwór. Wiersz Jaworskiej zwrócił moją uwagę, bo autorce udało się uchwycić i opisać pewien stan ducha, który wielu z nas, chyba większość - jeśli miała szczęście - przeżyła. Jaki? Posłuchajcie podcastu, zapraszam. Magdalena Kicińska ------------------------------ (...) SYLWIA JAWORSKA Wylejemy na siebie wrzątek latem. Będziemy sobie parzyć stopy z miłości. Zimą odmrozimy sobie ręce. Włożymy je do piachu. Wykopiemy na wiosnę. Ale teraz jest jesień. Nie ma zagrożenia.
pobierz 11.0 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
Wiersz na poniedziałek: Bronka Nowicka o empatii i stracie
Posłuchaj pierwszego odcinka nowego podcastu Pisma autorstwa redaktorki naczelnej magazynu, Magdaleny Kicińskiej. Kolejne odcinki będziemy publikować w każdy poniedziałek. --------------------------- Wiersz na poniedziałek: BRONKA NOWICKA "Bestiariusze. O empatii i stracie" Codziennie kupowała siatkę bułek. – Wstyd mi żyć – mówiła sprzedawczyniom. Widać uznała, że w jej wieku jest to nadużyciem. Chowała kajzerki i uśmiechała się przepraszająco, odsłaniając zęby podobne do macew. Kilka poczerniałych steli zapadło się w dziąsła. Cmentarz w ustach był wiekowym miejscem pochówku. Po wyjściu z piekarni, nie odrywając stóp od ziemi, przesuwała się w stronę parku. Niedołężne ręce nie mogły skubać pieczywa, więc by nakarmić ptaki, darła bułki na grobach. Pluła rozdrobnionym ciastem pod nogi. Gromada przyfruwała, zaczynała dziobanie. Gołębie i staruszka gruchali do siebie godzinami. Jeśli kiedyś na świecie zabranie bułek – pomyślałam – ona zacznie drobić ptakom siebie. Rzuci im resztki zębów, włosy, mięso. Gołębie zjedzą je i polecą ku górze. Stara, unoszona przez stado, wniebowstąpi. Pies umarł jesienią. Latem leżał na tarasie i liniał na sztuczną trawę. Gdy rozłożyłam ją następnego roku, zleciały się wróble. Wyskubywały sierść spomiędzy nylonowych źdźbeł. Ciułały kłaki, aż uzbierały solidne wiązki; wtedy odlatywały. Pies leżał w ziemi pod rdestem. Ubrany w mrówki, żuki i larwy motyli nie szczekał na złodziei własnego futra. Ptaki zamierzały ogrzewać nim pisklęta, dopóki nie wyrosną im pióra. Do psa podpełzały korzenie rdestu, w którym były ukryte lęgowiska, jeszcze puste. Wróble zostawiały tam sierść, po czym wracały na taras. Stałam w ogrodzie i patrzyłam, jak mój pies zamienia się w gniazda. I choć poczułam, że nie istnieje coś takiego jak strata, poszłam pozbierać białe włosy z trawy. Zbiłam je w kłębek, włożyłam do kieszeni i miesiącami – nitka po nitce – jadłam.
pobierz 25.0 MB odcinki RSS iTunes www
miodek