Zdrowy rozsądek

Sortuj: kategoriami | alfabetycznie
Tygodniuffki to audycje, które zdobyły największą popularność w ubiegłym tygodniu. Ranking audycji tworzony jest automatycznie na podstawie zainteresowania użytkowników
Opis: Jak zastosować logikę w dyskusji albo zdrowy rozsądek w życiu.
Data dodania: 2018-01-17 10:19:22
Data aktualizacji: 2018-06-23 09:00:03
Audycji w katalogu: 38
Stan: Aktywny :-)
opublikowany 4 dni temu
36 - Narracja w mediach
Witam w 36 odcinku podkastu Zdrowy Rozsądek. Zachęcam tutaj do stosowania logiki zwanej z polska zdrowym rozsądkiem. W poprzednim odcinku (35) poruszyłem temat propagandy. Dziś będzie o narracji, która jest jedną z metod propagandy. Jak może pamiętacie propaganda posługuje się półprawdami. Czym jest propaganda w narracji? Może posłużę się przykładem. Po zastrzeleniu czarnego przez policję rozpoczęły się rozruchy w czarnych dzielnicach i zaczęto palić sklepy. Media nadały wypowiedź żony zabitego, która nawoływała do zaprzestania tego palenia. Narracja w mediach polegała na tym, że przedstawiono tą kobietę, która straciła męża jako tą, która nawołuje do zaprzestania rozruchów. Jednak media przycięły jej wypowiedź. W dalszych słowach kobieta, wyjaśnia, że chodzi jej o to, aby zaprzestano palenia sklepów w czarnych dzielnicach, ale aby to robić w dzielnicach białych. Było to kłamstwo, bo z wycięto wypowiedź tej kobiety, aby zrobić lepsze wrażenie. Wprawdzie takie kłamstwo to też rodzaj narracji, ale narracji kłamliwej. To o czym ja chciałbym dzisiaj powiedzieć to narracja, która posługuje się prawdą, ale mimo wszystko wprowadza w błąd. Media w opozycji do prezydenta Trumpa nie skupiają się oczywiście na jego sukcesach ekonomicznych i politycznych, do tych można zaliczyć wzrost GDP czy rozmowy z Koreą Północną. Media opozycyjne skupiają się na historii dzieci nielegalnych imigrantów, które oddziela się od ich rodziców. Narracja jest tutaj prawdziwa, bo tak się rzeczywiście dzieje. Od października 2017 roku do maja 2018 roku przynajmniej 2700 dzieci zostało odłączonych od rodziców. Większość tej liczby bo prawie 2000 zostało wziętych w ostatnich dwóch miesiącach, czyli obecnie około 45 dzieci dziennie jest odbieranych nielegalnym imigrantom. Pewien mężczyzna z Hondurasu po zabraniu jego dzieci popełnił samobójstwo. Odpowiedzią prezydenta Trumpa było wytknięcie faktu, że to prawo wprowadzili jego przeciwnicy polityczni, czyli demokraci (Trump jest republikaninem) oraz, że to prawo obowiązywało za poprzednich prezydentów, w tym Baraka Obamy. Media mimo wszystko nazywają to oddzielanie dzieci “polityką Trumpa”, co już jest przekłamaniem, bo równie dobrze można by to nazwać polityką Obamy. Po odpowiedzi prezydenta myślałem, że sprawa jest zamknięta. Media twierdzą, że Trump jest bez serca, bo oddziela dzieci od rodziców, Trump odpowiada, że to prawo istnieje od dawna i było równie skutecznie wprowadzana za kadencji Baraka Obamy. Tak więc w moich oczach sprawa jest wyjaśniona i zamknęta. Tym bardziej, że Trump, a później także jego żona nawołują do zmiany tego prawa. Okazuje się jednak, że to nie koniec, a to z powodu siły narracji. Uczę się hiszpańskiego, a mieszkam w Anglii. Jakże zdziwiłem się gdy parę dni po tym jak myślałem, że sprawa jest załatwiona znalazłem w hiszpańskich mediach artykuły o bezlitosnej polityce Trumpa w kwestii oddzielania rodziców i dzieci. To samo dotyczy BBC, które również potępia prezydenta USA z tego samego powodu. Myślę, że i w polskich mediach znalazły się gazety, które dalej podtrzymują tą narrację o “bezlitosnej polityce Trumpa”. Dlaczego ta metoda propagandy ma taką siłę? Narracja to krótka historia, którą da się opowiedzieć często w jednym zdaniu. Z kolei udowodnienie, że jest nieprawdziwa wymaga sprawdzenia faktów i przemyślenia. Ludzie korzystający z mediów są leniwi i przyjmują narrację bez sprawdzania. Ktoś by powiedział, że przecież nie kłamią, a krytyka to zwykły whatabouttizm. Zwróćmy uwagę jednak na ukryty komunikat. Media opozycyjne mają zdyskredytować obecnego prezydenta, a wprowadzić na ten urząd jednego ze swoich. Tak więc to czysta hipokryzja, gdy obecnemu prezydentowi zarzuca się to samo, co robił ich prezydent. Co możesz zrobić? Jeżeli zauważysz, że media, z których korzystasz używają takiej narracji, czyli opowiadają ci historię nie przedstawiając wszystkich faktów, tak abyś wyciągnął błędne wnioski to po prostu przestań korzystać z takich mediów. Jeżeli media tworzą lub powtarzają taką błędną narrację możliwe są tylko dwa scenariusze. Albo przekazują półprawdę świadomie chcą zmylić czytelników, widzów bądź słuchaczy, albo są totalnymi ignorantami. Myślę, że oba wypadki są wystarczającymi powodami, aby przestać korzystać z takiego medium. Jeżeli ktoś szerzy propagandę świadomie lub powtarza ją z głupoty. W obu wypadkach na takim medium nie można polegać. Dziękuję za wysłuchanie.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 10 dni temu
35 - Propaganda
Rzetelne nauczanie i propaganda - jak je odróżnić. Ludzie mogą brać propagandę za rzetelne nauczanie. Mogą też twierdzić, że rzetelne nauczanie jest propagandą. Rzetelne nauczanie jest oparte na faktach i logice. Na początek zadaj pytania: Kim jest autor? Jakie jest źródło? Czemu mamy tego autora albo to źródło obdarzyć zaufaniem? Jak rozpoznać propagandę? Propaganda to wyższa forma kłamania. Stosuje insynuacje, półprawdy, emocje oraz zastraszanie. Pojęcie to czyli "propaganda" powstało w 1622 gdy utworzono "Sacra Congregatio de Propaganda Fide" - katolicką instytucję do walki z protestantyzmem. Jak się bronić? Propaganda stara się podważyć twoje zaufanie np. do pewnych osób czy całych grup. Nie trać więc łatwo zaufania. Sprawdź fakty. Najważniejsze jest jednak to aby nie dać się ponieść emocjom, bo emocje przesłaniają zdrowy rozsądek. Propaganda to także zastraszanie. Czasami wyrażenie przeciwnego zdania grozi osyracyzmem, pobiciem czy nawet śmiercią. Gdy ktoś zobaczy jak ktoś mający przeciwne zdanie został ośmieszony sam będzie się bał wyrazić swoje zdanie. W tej sposób propaganda atakując osobę zamiast argumenty usuwa potencjalnych dyskutantów, którzy ze strachu nigdy nie przedstawią swojego zdania. Jak się obronić? Panuj nad emocjami, sprawdź fakty i stosuj zdrowy rozsądek. Nie pomyl rzetelnej nauki z propagandą. Gdy ktoś stara się ciebie przekonać do zmiany zdania, ale stosuje fakty i logikę jest to rzetelna nauka, a nie propaganda. Gdy jednak ktoś stosuje argumenty odwołujące się do emocji to prawdopodobnie propaganda.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 15 dni temu
34 - Talenty Gallupa
Odcinek 34 był nagrywany na łonie natury. Jest też bardzo osobisty. Omawiam tutaj talenty Gallupa czyli mocne strony wg Cliftona. Skupiam się szczególnie na moich pierwszych pięciu czyli: 1. Context - Kontekst 2. Learner - Uczenie się 3. Analytical - Analityk 4. Individualization - Indywidualizacja 5. Command - Dowodzenie
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
33 - Petitio principii - Błąd niedostatecznego uzasadnienia (Begging the question)
Witam w 33 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Dziś krótko omówię błąd, który po angielsku jest znany jako “Begging the question”. Nazwa ta jest dość myląca, bo pochodzi od błędnego tłumaczenia łacińskiego “petitio principii”, co można przetłumaczyć jako “zakładając wstępny warunek”. Pierwszy opisał ten błąd logiczny Arystoteles. Ten sofizmat polega na tym, że sama konkluzja jest logiczna, po prostu ten początkowy, wstępny warunek jest nieprawdziwy. Przykładem może być: wszystkie kruki są czarne, a więc ptaki, które nie są czarne na pewno nie są krukami. Gdyby to była prawda, że wszystkie kruki są czarne, to na pewno ptak innego koloru nie byłby krukiem. Jednak ten początkowy warunek jest błędy - w przyrodzie występują przecież białe kruki. Zauważmy, że założenie “wszystkie kruki są czarne” i wniosek “ptaki, które nie są czarne nie są krukami” w zasadzie podają tę samą informację. Z tego powodu petitio principii albo begging the question jest często tz. błędnym kołem w rozumowaniu. Ale nie zawsze. Chodzi o to, że ktoś zakłada, że podstawowa informacja jest prawdziwa choć nie ma dowodów i na podstawie tej nieprawdziwej bądź niesprawdzonej informacji wyciąga dalsze wnioski. Przykładem takiego wnioskowania może być pytanie podejrzanego w sprawie o morderstwo: “Jak się czułeś gdy zabijałeś żonę?” Podsumowując - błędem jest zakładanie, że coś jest prawdą i wnioskowanie na podstawie tego nieudowodnionego założenia. Jeżeli założenie nie jest pewne wniosek jest jeszcze mniej pewny.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
32 - Finski eksperyment z UBI
Witam w 32 audycji podkastu Zdrowy Rozsądek. Dziś wrócę do tematu UBI. W podkaście 7 mówiłem o Bezwarunkowym dochodzie podstawowym, który po angielsku nazywa się zwykle Universal Basic Income albo w skrócie UBI. Odsyłam do tamtego 7 odcinka, gdybyście chcieli posłuchać co mam do powiedzenia na ten temat. [link] Dziś chciałbym wspomnieć o eksperymencie, który rozpoczął się w Finlandii w styczniu 2017 roku i zakończy się po pełnych dwóch latach w grudniu 2018. Dwa tysiące bezrobotnych Finów, wybranych losowo, dostaje miesięcznie 560 euro co można przeliczyć na 490 funtów, albo 670 dolarów, albo 2400 złotych. Te pieniądze dostaje się nawet gdy się pójdzie do pracy. Tak więc taki bezrobotny Fin może bezpiecznie szukać pracy i zarabiać nawet ogromne pieniądze, a nie straci tego UBI. I trzeba powiedzieć, że to jest zaleta tego rozwiązania. Zwykle pomoc w postaci zasiłków jest uzależniona od dochodów, a więc ktoś kto dostaje zasiłek od państwa, a znajduje pracę traci ten zasiłek. Często rozpoczęcie pracy jest nieopłacalne, bo jak ktoś siedząc w domu dostawał więcej niż to co dostanie za osiem godzin pracy to chyba nie można ludzi, którzy wybiorą siedzenie w domu oskarżyć o brak zdrowego rozsądku. Gdy pojawiła się ta informacja, że Finlandia zakończy ten dwuletni eksperyment w grudniu pojawiły się głosy, że eksperyment się nie udał. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy UBI spodziewali się, że po dwu latach Finlandia spróbuje rozszerzyć to rozdawnictwo pieniędzy na większą grupę, albo nawet na całe państwo. Na podsumowanie jak ten eksperyment wpłynął na te 2000 szczęściarzy, którzy przez dwa lata dostawali po 560 euro albo 2400 złotych trzeba poczekać do końca eksperymentu, zebrać dane i je przeanalizować. Teraz jednak można powiedzieć to co było jasne od samego początku Finlandii nie stać na to, aby każdemu mieszkańcowi płacić taką sumę pieniędzy. Powiedzmy więc, że efekty tego eksperymentu okażą się pozytywne. Raczej w to wątpię, ale powiedzmy, że tak się okaże. Wtedy rząd Finlandii miałby zdobyłby informację, zdobyły wiedzę, której w żaden sposób nie będzie w stanie zastosować. Przypuszczam jednak, że wnioski będą raczej kiepskie - przyzwyczajanie ludzi do tego, że dostają coś za darmo raczej nie sprawia, że stają się lepszymi obywatelami. Poczekamy jednak do grudnia 2018 i zobaczymy.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
31 - Twoja wartość na rynku pracy
Ten podkast jest inspirowany podkastem DevTalk, odcinkiem 76. Poniżej link do tamtego podkastu. Pracownicy często narzekają, że pracodawcy są wymagający, a płace niskie. Czasami się jednak zdarza odwrotna sytuacja. Jest mało wykwalifikowanych pracowników, a dużo miejsc pracy i wtedy potencjalni pracownicy są wymagający, a propozycje pensji duże. Ale jaka jest twoja wartość na rynku? [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
30 - Polemika z podkastem W Europie 06
Witam w 30 odcinku podkastu “Zdrowy rozsądek”. Zachęcam tutaj do używania logiki, którą z polska nazywa się po prostu “zdrowym rozsądkiem”. Zniechęcam też do używania sofizmatów czyli błędów logicznych. Czasem krytykuję takie błędy w polemikach i tak właśnie będzie dzisiaj. Zanim jednak przejdę do samej polemiki chciałbym wyjaśnić jedno. Krytykuję użyte argumenty, a nie samą koncepcję. Będę mówił dziś o argumentach używanych w prounijnym podkaście, ale to wcale nie znaczy, że ja sam jestem przeciwnikiem Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie - jestem Polakiem mieszkającym od kilkunastu lat w Anglii. Tą możliwość dała mi właśnie Unia Europejska. Przez te wszystkie lata mieszkałem tutaj mając polskie obywatelstwo i dopiero teraz po Brexicie zacząłem myśleć o staraniu się o te brytyjskie. Niestety jest to bardzo drogie. Obywatelstwo dla jednej osoby kosztuje ponad 1000 funtów, a moja rodzina składa się z czterech osób. Inaczej mówiąc - Brexit raczej nie był czymś czego oczekiwałem i raczej utrudnił mi życie. Niemniej mam wielu znajomych Brytyjczyków, którzy po Brexicie przyszli do mnie mówiąc, że głosowali za wyjściem, ale to nie znaczy, że mają coś do mnie. Najczęstrzym powodem, który podawali był strach przed imigrantami czekającymi w Calais. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy znani mi Anglicy głosowali za wyjściem - druga połowa głosowała przeciw, bo to było bardzo zrównoważone referendum. Może wspomnę jeszcze tylko o kocercie na który poszliśmy krótko po głosowaniu co do Brexitu. Był to zwykły koncert, ale z powodu wygranej chyba połowa utworów okazała się patriotyczna - łącznie ze śpiewaniem hymnu God save the queen. Tak więc i mi było dane odczuć angielski nacjonalizm. Wróćmy jednak do tematu. Jeżeli jedna strona ci za Brexitem wysuwają konkretne argumenty - np. teraz wielu Anglików krytykuje decyzje Unii o pozwoleniu łowienia w kanale La Manche wszystkim poza Brytyjczykami, a strona przeciwna czyli zwolennicy Unii wyśmiewają takie argumenty czyli stosują sofizmat znany jako reductio ad absurdum. Tak właśnie jest w przypadku podkastu Filipa Szareckiego - W Europie. Odcinek 6 zaczyna się tymi słowami. [p30 - w europie 06 - ] W dyskusjach, które prowadzą ze sobą grupy, w tym wypadku zwolenników i przeciwników Unii Europejskiej, zawsze są lepsze i gorsze argumenty oraz lepsi i gorsi ich propagatorzy. Użycie sofizmatu reductio ad absurdum jest bardzo proste - wystarczy wybrać nagłupszy argument strony przeciwnej, użyty przez najgłupszego sceptyka, a potem go ośmieszyć. Tutaj mieliśmy właśnie przykład tego typu - sceptycy gadają o krzywiźnie banana. Sceptycy mają dużo poważniejsze zarzuty, ale przypomnienie tego rzeczywiście jest zabawne i ośmiesza eurosceptyków. To jest właśnie błędny argument znany jako reductio ad absurdum. Do czego to prowadzi? Do jeszcze większej polaryzacji, bo ktoś kto jest za Unią gdy to usłyszy to się pośmieje, ktoś kto jest przeciwko stwierdzi - używają takich błędnych argumentów, co oznacza, że nie mają innych, a więc jeszcze bardziej się upewni co do swojej sceptycznej pozycji. W ten sposób zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy jeszcze bardziej się spolaryzują. Na ten odcinek zwrócił mi uwagę słuchacz podkastu, który wskazał mi najbardziej nielogiczny wywód w całej tej audycji. Dotyczy on otrucia byłego rosyjskiego szpiega. Wiele rzeczy wskazuje na to, że tego szpiega, w ramach zemsty otruli Rosjanie. Też tak uważam, jednocześnie jednak widzę, że nie ma dowodów w tej sprawie, a są tylko poszlaki. Posłuchajmy jak to skomentował Filip Szarecki w swojej audycji: [p30 - w europie 06 - ] Jego błędna argumentacja wygląda tak: mamy podejrzanych, którzy prawdopodobnie przebywają w Rosji, a więc wszystko wskazuje na jednoznaczną winę i zaangażowanie tego kraju w otrucie. Podejrzani to osoby, które są podejrzane o jakiś czyn. Prawdopodobne przebywanie w jakimś kraju nie jest pewne, bo jest prawdopodobne, czyli inaczej mówiąc oni być może są teraz w Rosji. Na tych dwóch słabych podstawach, czyli na osobach, które brytyjska policja wytypowała jako prawdopodobnych sprawców oraz na nieznanym miejscu przebywania doszedł do wniosku o jednoznacznej winie Rosji. Jednoznaczna wina, to taka, która nie budzi wątpliwości, która jest pewna. Tutaj nic nie jest pewne. Oczywiście - wszystkie poszlaki wskazują na Rosjan, ale to są poszlaki, a poszlaki nie są dowodami. To jest przykład pokazujący jak ważne jest słuchanie wiadomości ze sceptyzmem. Aby nie być zupełnie krytycznym wobec tej audycji na koniec przykład jak bardzo obiektywnym potrafi być jej autor. Omawiając system wyborczy we Francji wskazuje na jego wady mimo, że te właśnie wady pomogły wygrać Emmanuelowi Macronowi (zwolennikowi Unii), a powiększyły przegraną Marine Le Pen, która być może doprowadziłaby do Frexitu. Posłuchajmy: [p30 - w europie 06 - ] Podkast “W Europie” wypełnia lukę na rynku podkastów. Zawarte w nim informacje są bardzo ciekawe i zebrane z terenu całej Unii. Taki błąd w logice jak w tym dzisiejszym w kwestii otrucia byłego rosyjskiego szpiega jest wyjątkiem, a nie regułą. Choć trzeba pamiętać, że to podkast proeuropejski. Niemniej nawet przeciwnicy Unii warto aby posłuchali co ma do powiedzenia strona przeciwna. Ja dziękuję za wysłuchanie. Gdybyście wy trafili na jakieś błędy logiczne w innych audycjach to dajcie znać. Przypomnę tylko, że krytykuję tutaj sofizmaty, czyli błędną argumentację, a nie same tezy. Dziś krytykowałem błędne argumenty jak reductio ad absurdum czyli wyśmiewanie oraz oparcie pewności na niepewnych dowodach. Nie krytykowałem jednak samego konceptu Unii Europejskiej, która dała mi możliwość pracy w Anglii, która daje mi dziś możliwość podróżowania po Europie bez dużych kosztów za telefon komórkowy. Krytykowałem tylko błędne argumenty użyte przez zwolennika Unii. Może na koniec jeszcze krótko powiem o błędzie zwanym po angielsku fallacy fallacy, albo z łaciny argumentum ad logicam. Fallacy to angielska nazwa sofizmatu. Ten błąd polega na tym, że jak ktoś zauważy, że strona przeciwna użyła sofizmatu czyli fallacy to dochodzi do wniosku, że wygrał dyskusję. Ktoś po wysłuchaniu tego podkastu, w którym wytknąłem błędy w argumentacji zwolennika Unii mógłby dojść do wniosku, że rację mają przeciwnicy, ale to właśnie byłoby błędem logicznym nazywanym po angielsku fallacy fallacy. Tak więc sam fakt, że strona przeciwna użyła błędnego argumentu nie dowodzi tego, że druga strona ma rację. Kiedyś może nagram osobną audycje o fallacy fallacy. Oczywiście zachęcam do wysłuchania całej audycji, z którą polemizowałem. Można ją znaleźć tutaj: [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
29 - Post hoc ergo propter hoc
Ponieważ kogut pieje tuż przed wschodem słońca, a więc jego głos jest powodem pojawienia się słońca. Czy brzmi to logicznie czy śmiesznie? Zapraszam do 29 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Dziś będę mówił o “Post hoc ergo propter hoc”. Tego typu błąd logiczny został rozpoznany już w starożytności i jest określany łacińskim terminem: “post hoc ergo propter hoc”, który tłumaczy się na polski jako: “po tym, więc wskutek tego”. O tym błędzie logicznym mówiłem już trochę w audycji 18 i 20. Dziś jednak chciałbym cały podkast poświęcić temu sofizmatowi. We wszechświecie, w którym żyjemy wszystko ma swoją przyczynę czyli powód. Ludzi charakteryzuje szukanie przyczyn. Jeżeli kot zobaczy piłeczkę, która wpadła do pokoju z korytarza pobiegnie za nią. Człowieka (szczególnie dorosłego) zainteresuje jednak co spowodowało ruch piłeczki. W głowie człowieka pojawi się teoria - na korytarzu ktoś stoi i wrzucił piłeczkę do pokoju. Mamy taką tendencję, że szukamy powodu, trudno nam uwierzyć w przypadki i chcemy znać przyczynę. Jeżeli zobaczymy błysk, a po chwili usłyszymy grzmot możemy pomyśleć, że błys jest przyczyną grzmotu. Prawda jest jednak taka, że zarówno grzmot jak i błysk mają tą samą przyczynę, którą jest wyładowanie elektryczne. Ten błąd w argumentacji czyli sofizmat stosują ludzie twierdzący, że przyczyną globalnego ocieplenia są ludzie. Oczywiście sam fakt stosowania błędnego argumentu nie dowodzi, że oni nie mają racji choćby częściowej, bo ludzie mogą być np. odpowiedzialni za 50% globalnego ocieplenia. Innym przykładem błędnego rozumowania może być dowodzenie, że brutalna rozrywka doprowadza ludzi do masowych morderstw. Czyli ktoś wszedł do szkoły i zaczął strzelać do ludzi, a potem znaleziono u niego gry, tz. strzelanki. Teraz zachodzi pytanie czy gry sprawiły, że zaczął strzelać naprawdę, czy też może miał skłonności do przemocy, która to skłonność sprawiła, że wybierał takie gry i postanowił strzelać do ludzi? Taki argument, błędny argument jest stosowany przez niektórych ekonomistów. Np. twierdzą, że program wprowadzony przez Roosevelta, tz. “New deal” wyprowadził Stany Zjednoczone z Wielkiej Depresji. Rozumowanie jest takie - był kryzys, prezydent wprowadził program, a kryzys się zakończył. Jednak takie uproszczone rozumowanie nie bierze pod uwagę masowej produkcji na potrzeby II wojny światowej. Tak więc kto zakończył kryzys - program Roosvelta czy II wojna światowa, a może oba czynniki po połowie? Tego nie wiem, na pewno jednak “post hoc ergo propter hoc” nie może być dowodem, że program zadziałał. Innym przykładem tego błędu jest stosowanie go w tz. medycynie alternatywnej. Ludzie mają np. ból pleców, taki ból zwykle przechodzi samoczynnie. Jeżeli jednak ktoś poszedł w międzyczasie do kręgarza czy masażysty, a potem przeszedł mu ból pleców może dojść do wniosku, że to kręgarz był powodem ustania tej dolegliwości, a mogło być tak, że ból przeszedł samoczynnie. Jest taki dowcip, który o tym mówi: “leczony katar trwa siedem dni, nieleczony tydzień”. Może starczy przykładów. Wszystkie wymienione rzeczy mogą być prawdziwe, ale “post hoc ergo propter hoc” nie może być dowodem. Ten sofizmat nie daje nam pewności. Oczywiście aby jedno wydarzenie było powodem drugiego musi wystąpić wcześniej, jest to warunek konieczny, ale niewystarczający, aby te wydarzenia powiązać w łańcuch przyczynowo skutkowy. Mamy więc wydarzenie A, które nastąpiło wcześniej niż wydarzenie B. Jakie są możliwości? 1. Te wydarzenia są zupełnie niezwiązane, ich kolejność jest wyłącznie przypadkiem 2. Wydarzenie A jest przyczyną, a wydarzenie B jest skutkiem 3. Zarówno wydarzenie A jak i wydarzenie B maja tą samą przyczynę Jeżeli więc widzisz, że coś może być przyczyną czegoś co nastąpiło później możesz to przyjąć za tymczasowe rozwiązanie. Pamiętaj jednak, że póki co nie masz na to żadnego dowodu. Czasami da się przeprowadzić eksperyment. Np. byłeś w nowej restauracji i zjadłeś coś nowego, potem wystąpiły jakieś dolegliwości. Tymczasowa teoria brzmi ta nowa potrawa jest przyczyną dolegliwości. Jak to sprawdzić - zjeść ją jeszcze raz w innym miejscu. Jeżeli dolegliwość nie nastąpi to być może przyczyną nie była potrawa, ale tamta pierwsza restauracja. W takim badaniu chodzi o to, aby dostrzec wszystkie inne możliwe przyczyny danego zjawiska. Początkowo możemy wiązać dolegliwość z potrawą, ale to przecież może być pomieszczenie, brudne ręce kelnera, choroba, która wystąpiła przypadkowo w tym samym czasie czy jeszcze jakiś inny czynnik. Gdy więc widzisz podejrzanego nie ograniczaj się do niego, przeprowadź pełne śledztwo - nie bądź leniwym detektywem, który wsadza do więzienia zawsze tych samych podejrzanych z angielskiego “usual suspects”. Oczywiście wykazanie, że ktoś się posługuje tym błędnym argumentem nie dowodzi, że nie ma racji. Np. gdy ktoś powołuje się na ten sofizmat aby udowodnić np. globalne ocieplenie albo wpływ reform Roosvelta na koniec wielkiego kryzysu albo jeszcze możliwości lecznicze kręgarzy - jedyne co możemy zrobić to wykazać, że ten argument jest niewystarczający. Jednak nie możemy udowodnić czegoś przeciwnego.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
28 - Teoria kontra Praktyka
Witam już w 28 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Link do iTunes: [link] Link do RSSa: [link] Ten temat postanowiłem poruszyć zainspirowany podkastem Startup My Way, a szczególnie odcinkiem 6, w którym gościem Bogusza Pękalskiego był Vladimir Alekseichenko, a rozmowa dotyczyła sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i tym podobnych rzeczy. Link do tej audycji będzie w notatkach. [link] Vladimir poruszył ciekawy temat czy warto poświęcać czas na teorię. Wspomniał, że teoretycy uczenia maszynowego są w tyle za praktykami. Inżynierowie próbują różne rzeczy i stosują te, które działają nie wiedząc do końca dlaczego działają. Później profesorowie budują teorie i wyjaśniają jak zastosowana technika działa. Zachodzi jednak pytanie - jeżeli wiesz, że coś działa, ale nie wiesz dlaczego, to czy warto zużyć czas na poznanie wyjaśnienia? Co ci da taka wiedza? Przecież od samego początku praktycznie wykazano, że coś działa. Ta dyskusja przypomniała mi fakt z historii rewolucji przemysłowej w Anglii. Budowa silników parowych oraz ich zastosowanie było całkowicie zasługą inżynierów budujących te maszyny i uczących się na swoich błędach. Dopiero gdy cały przemysł już działał przyszli naukowcy z królewskiego towarzystwa naukowego i wyjaśnili jak działają silniki parowe. Oczywiście wiedza jak coś działa może zostać wykorzystana praktycznie do jeszcze lepszego ulepszenia już działających maszyn. Czytając historię rewolucji przemysłowej myślałem, że my żyjemy w innych czasach, czasach, gdy inżynierowie robią to co naukowcy wymyślą. Jak się jednak okazuje inżynierowie dalej wyprzedają naukowców. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że naukowcy nie są potrzebni, albo, że bycie praktycznym inżynierem jest czymś lepszym niż bycie naukowcem budującym teorie wyjaśniające poznane fakty. Te dwie dziedziny praktyka i teoria przenikają się przecież od dawna. No bo nauka powstała aby wyjaśnić zaobserwowane fakty. Później jednak nauka była w stanie przewidzieć pewne rzeczy jak np. rozszczepienie atomu i zatrudnić inżynierów, aby tego spróbowali. Najlepiej więc chyba jak praktycy i teoretycy współpracują ze sobą dla dobra ludzkości i jej rozwoju. Dziękuję za wysłuchanie. Jeżeli wam się podobała ta audycja podzielcie się nią ze znajomymi. W notatkach jest też link do iTunes. Będę wdzięczny za komentarze i gwiazdki. Następny podkast powinien ukazać się za tydzień, a zatem do usłyszenia.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
27 - Swoboda mowy
Witam już w 27 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Link do nowego serwera: [link] Link do iTunes: [link] Link do RSSa: [link] Dziś powiem trochę o “swobodzie mowy”. Czym jest “swoboda mowy” najłatwiej wyjaśnić na przykładzie. Masz dużą wiedzę na temat wychowania dzieci, ale twoje własne dzieci zeszły na złą drogę. Ludzie znający twoją sytuację prawdopodobne niezbyt chętnie przyjmą twoje argumenty choćby najlepsze. Tak samo może być jeżeli udzielasz rad rodzicom sam nie mając dzieci. Albo namawiasz ludzi do rzucenia palenia, samemu dalej paląc. Czym więc jest “swoboda mowy”? Masz ją gdy ludzie nie mogą wobec ciebie zastosować “argumentum ad hominem”. Sofizmat “argumentum ad hominem” wygląda w ten sposób, że ktoś zamiast atakować argumenty przytaczane przez drugą stronę atakuje osobę przytaczającą te argumenty. Inaczej mówiąc jeżeli nie masz swobody mowy oznacza to, że ludzie łatwo mogą wobec ciebie zastosować ten sofizmat czyli zły argument. Możesz mieć najlepsze dowody wspierające twoją tezę, ale nikt nie będzie cię słuchał. Innym przykładem może być ktoś otyły wykładający temat zdrowej diety. Otyłość może być spowodowana jakimś stanem chorobowym, ale większość słuchaczy od razu skojarzy ją z nadmiernym jedzeniem i nie posłucha choćby najlepszy rad od otyłego mówcy. Krótko mówiąc to czy masz swobodę mowy w jakimś temacie zależy od tego jak cię inni postrzegają i czy łatwo mogą zastosować sofizmat “argumentum ad hominem” wobec ciebie. Ludzie stosują tą technikę wobec ludzi nienależących do ich grupy. Np. mężczyzna nie będzie miał swobody mowy wobec feministek, biały wobec wojowniczo nastawionych czarnych. Choćby taka osoba przedstawiała najlepsze argumenty prawdopodobnie nikt nie podejmie nawet trudu aby ich posłuchać, bo brak swobody mowy oznacza, że ktoś z góry podjął decyzję, że dana osoba nie ma racji bo jest gruba, nie ma dzieci, albo jest białym mężczyzną. Inaczej mówiąc ludzie twierdzący, że ktoś nie ma swobody mowy są uprzedzeni. Co możemy zrobić? Po pierwsze przyjrzyjmy się sobie. Każdy z nas jest w ten sposób uprzedzony. Np. mężczyzna prawdopodobnie chętniej posłucha rady od innego mężczyzny. Podobnie kobieta. Nie przyjmiemy też pewnie rady od kogoś kto ma zupełnie inne warunki niż my, bo przecież ta osoba nie może zrozumieć jak my się czujemy. Jeżeli namawiałby nas do rzucenia palenia ktoś kto nigdy nie palił prawdopodobnie powiemy mu, ty nie rozumiesz jak silny to jest nałóg. Z drugiej strony chętnie posłuchamy takich samych słów od kogoś kto palił i rzucił to, bo on nas może zrozumieć. Po drugie jeżeli należysz do jakiejś grupy możesz wybrać osobę, która będzie miała swobodę mowy wobec takich uprzedzonych słuchaczy. Stosują to partie polityczne. Np. proszą jakąś swoją członkinię, aby przemówiła do kobiet. Tak samo czarny reprezentant partii będzie przemawiał do czarnych wyborców. Po trzecie możesz stosować argumenty osoby mającej swobodę mowy. Np. sam nie jesteś imigrantem, ale musisz przemówić do nich. Możesz zacytować imigranta. Najlepiej tej samej rasy i narodowości. Tą technikę stosują np. biali republikanie w USA, gdy rozmawiają o ekonomicznych problemach czarnych cytują Thomasa Sowella, czarnego pochodzącego z najbiedniejszych dzielnic, który został ekonomistą. Podsumowując. Jeżeli nie masz swobody mowy wobec jakiejś grupy oznacza to tyle, że ta grupa stosuje wobec ciebie sofizmat “argumentum ad hominem”, czyli błąd logiczny. Ta grupa ludzi jest uprzedzona wobec ciebie. Co możesz zrobić. Po pierwsze staraj się samemu nie odrzucać argumentów innych tylko dlatego, że uważasz, że nie mają swobody mowy. Oceniaj argumenty, a nie ludzi. Jeżeli oceniasz ludzi to sam stosujesz “argumentum ad hominem”. Po drugie możesz poprosić kogoś należącego do tej grupy, aby przedstawił argumenty zamiast ciebie, np. kobietę, aby przekazała je kobietą, imigranta, aby mówił do imigrantów. Po trzecie gdy sam musisz przemówić do ludzi, którzy uważają, że nie masz swobody mowy użyj argumentów kogoś z ich grupy. Nie będą w stanie zastosować wobec ciebie “ad hominem”, bo niejako będą dyskutować z cytatami kogoś spośród siebie. Dziękuję za wysłuchanie. Jeżeli wam się podobała ta audycja podzielcie się nią ze znajomymi. W notatkach jest też link do iTunes. Będę wdzięczny za komentarze i gwiazdki. Link do iTunes: [link] Następny podkast powinien ukazać się za tydzień, a zatem do usłyszenia.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
26 - Szlachetny dzikus
Witam w 26 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Link do nowego serwera: [link] Link do iTunes: [link] Link do RSSa: [link] Zachęcam tutaj do używania logiki, którą z polska określa się mianem “zdrowego rozsądku”. Wytykam też tutaj sofizmaty i błędy w logice. Dziś będę mówił o micie, który ma duży wpływ na myślenie ludzi o przeszłości i odbierania dobrodziejstw teraźniejszości. Będę dzisiaj mówił o micie “szlachetnego dzikusa”. Jest to termin pochodzenia angielskiego i w tamtym języku znany jako “noble savage”. Ten mit idealizuje postać dzikusa nieskażonego cywilizacją. Zauważmy co wynika z tej definicji: “szlachetny dzikus jest czysty albo nieskażony cywilizacją”. Co wynika? Ci, którzy stworzyli ten mit byli niezadowoleni z okresu, w którym żyli i uważali, że w przeszłości ludzie byli szlachetni, bo nieskażeni cywilizacją. Dzisiaj taki sposób myślenia nie zawsze przejawia się w tym, że ludzie porzucają życie w miastach i udają się aby żyć w lesie. Widać taki sposób myślenia także w krytyce współczesnej medycyny i powrocie do znachorskich metod z przeszłości. Widać to w krytyce obecnego ustroju i twierdzeniu, że w czasach PRLu było lepiej. Widać to także w krytyce kapitalizmu i społeczeństwa konsumpcyjnego. Widać to w krytyce współczesnej rozrywki. Przykłady można mnożyć. Błędna argumentacja przebiega zwykle w ten sposób - współczesna medycyna ma wady, a więc wróćmy do znachora. Obecny ustruj ma wady, a więc wróćmy do tego co było w czasach PRLu. Gdzie jest błąd w takiej argumentacji? Jeżeli ktoś zauważy wady współczesnej medycyny to nie może tych wad użyć jako argumentu za używaniem medycyny ludowej. Proste porównanie śmiertelności w czasach, gdy nie było medycyny jaką znamy dowodzi, że jest ona zdecydowanie lepsza od tej ludowej. Oczywiście, że ma wady, ale wady medycyny ludowej były zdecydowanie większe. W przeszłości ludzie spędzali ze sobą więcej czasu, chodzili spać z kurami, jedli nieprzetworzoną żywność, nie marnowali czasu na rozrywkę itd. To prawda, ale ci ludzie nie robili tego bo nie mieli innego wyjścia. Oni nie podjęli decyzji o tym, żeby pójść spać z kurami. Po prostu słońce zaszło i w czasach, gdy nie było lamp nie było co robić. Te dzikusy, nasi przodkowie musieli spędzać niejednokrotnie całe dni na zdobywaniu pożywienia, którego często brakowało i przymierali głodem. Oczywiście raczej nie mieli współczesnych problemów z otyłością, ale nie dlatego, że zdecydowali się na zdrowy tryb życia, ale dlatego, że nie mieli innego wyjścia. My żyjemy dziś w czasach produkcji masowej. Produkowanie masowe jedzenia, ubrań itd. powoduje, że ich cena spada. Tak więc mamy więcej czasu, który możemy wykorzystać na rozwijanie zdrowego rozsądku. Nasi przodkowie nie mieli tej możliwości. Czy naprawdę chciałbyś drogi słuchaczu być takim “szlachetnym dzikusem”? Łatwo skrytykować dzisiejszą przetworzoną żywność, ale wyobraź sobie jak to było w czasach, gdy żywność zawierała pasożyty. Łatwo krytykować medycynę, ale wyobraź sobie jak to było w czasach, gdy nie było antybiotyków. Łatwo krytykować współczesną głupią rozrywkę, ale wyobraź sobie jak to było w czasach, gdy rozrywką był stary dziad, który przyszedł żebrać i w zamian opowiadał co się dzieje w sąsiednich wioskach. Na koniec wróćmy do przymiotnika “szlachetny”. Często to określenie “szlachetny dzikus” albo “noble sawage” odnosi się do indian z prerii Ameryki Północnej. Czy byli oni szlachetniejsi niż skażeni cywilizacją biali ludzie, którzy zabrali im ziemię? Plemiona indiańskie potrafiły wybić co do nogi konkurencyjne plemiona. Nie twierdzę, że każde plemię było takie, ale eksterminacja wrogów nie była czymś nieznanym. Podsumowując. Nasza cywilizacja nie jest doskonała i ma wady, ale nie daj sobie wmówić, że dzikusi byli szlachetni, albo, że w ich czasach żyło się lepiej. Dziś często jest tak, że najuboższy człowiek w krajach zachodnich żyje w lepszych warunkach niż król w średniowieczu. To samo odnosi się do cech ludzkich. Ludzie dzisiaj nie są idealni i dopuszczają się zbrodni - jednak jest to dość mały procent w porównaniu do tego co działo się w czasach naszych przodków. Mit “szlachetnego dzikusa” to jest po prostu mit, czyli nieprawda, oparta na błędnych założeniach. Dziękuję za wysłuchanie tego odcinka. Jeżeli ci się podobał wystaw proszę pozytywną opinię w iTunes albo udostępnij go znajomym. Link do iTunes: [link] Pozdrawiam i do usłyszenia za tydzień.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
25 - Postęp w nauce
Zdrowy rozsądek 25 - Postęp w nauce na przykładzie ekonomi behawioralnej Link do nowego serwera: [link] Link do iTunes: itunes.apple.com/gb/podcast/zdrow…d1351763908?mt=2 Link do RSSa: [link] Teraz przejdźmy do tematu tego odcinka czyli postępu w nauce. Dzisiaj wiele osób traktuje naukę i naukowców jak nasi przodkowie traktowali religię i kapłanów. Kapłani byli jednak tylko ludźmi i tak samo jest z naukowcami. Powiedzmy, że ktoś został księdzem i po 10 latach usługiwania stracił wiarę. Co ma jednak zrobić przecież bycie księdzem to jego zawód i być może nie umie robić niczego innego. Tak więc mimo braku wiary kontynuuje odprawianie mszy itd. Podobnie jest z naukowcami. Powiedzmy, że jakiś naukowiec zaangażował się w jakąś dziedzinę nauki i poświęcił na studia, potem na pisanie pracy magisterskiej itd. całe lata. Teraz okazuje się, że cała ta wiedza jest nic niewarta. Co może zrobić taki naukowiec? Oczywiście mógłby się przekwalifikować, ale może też kontynuować pracę w swoim zawodzie mimo, że ktoś wykazał, że wiedza, którą np. przekazuje studentom jest nic nie warta. Jako przykład posłużę się ekonomią behawioralną, za którą Richard Thaler dostał w 2017 roku nobla z ekonomii. Jest on autorem książki “Misbehaving: The Making of Behavioral Economics”, która po polsku ukaże się w kwietniu 2018 roku jako “Zachowania niepoprawne. Tworzenie ekonomii behawioralnej”. Jest to ciekawa książka, która w pewnym sensie wyjaśnia czym jest ekonomia behawioralna, ale jest także biografią tej młodziej dziedziny ekonomii. W wielkim skrócie - ekonomiści w przeszłości twierdzili, że ludzie podejmują decyzje na podstawie racjonalnych przesłanek, z kolei ekonomia behawioralna twierdzi coś wręcz przeciwnego, że ludzie podejmują decyzje np. w sprawie zakupów pod wpływem emocji, impulsów, braku logiki itd. Kiedyś może nagram podkast poświęcony temu tematowi dziś jednak chciałem się posłużyć tym przykładem aby pokazać jak zachowują się naukowcy. W wywiadze Richard Thaler zapytany o to jak ekonomiści przyjęli te nowe tezy, które w zasadzie zaprzeczają wielu teoriom ekonomicznym z przeszłości powiedział, że nowe pokolenie przyjmuje to z otwartym umysłem, ale ci starsi ekonomiści twardo trzymają się starych teorii. Powiedział, że w takich kwestiach nie ma innego wyjścia jak poczekać, aż wymrze tamto pokolenie, które nie chce przyjąć nowych teorii naukowych. Moglibyśmy się tutaj posłużyć terminem, który w PRLu odnoszono do tych komunistów, którzy nie chcieli żadnych zmian - nazywano ich partyjnym betonem. Nic nie było w stanie ich przekonać, że nie mają racji. Podobnie jest z naukowcami, którzy przywiązali się do jakiejś teorii i nie chcą przyjąć nowej. Niektórzy podchodzą do takich teorii wręcz z religijnym uwielbieniem. Naukowcy mają swoich proroków, którzy ogłaszają jakieś teorie. Te teorie mają potem swoich wyznawców, którzy mimo kontrargumentów z religijną pasją wiernie pozostają wierni tym prorokom oraz ich nauczaniu. Gdy po iluś tam latach większość naukowców przechodzi na nowe teorie dziwią się tym ludziom, którzy tak dzielnie bronili błędnych tez. Jednak to nowe pokolenie wcale nie jest inne. Nie chcę oczywiście tutaj twierdzić, że wszyscy naukowcy są tacy, ale choćby ten przykład z ekonomii pokazuje, że nowe odkrycia niekoniecznie przemawiają do ludzi, którzy żyją z nauczania starych teorii. Tak jak ksiądz, który stracił wiarę, ale dalej naucza tak postępują także niektórzy naukowcy. Czy jest ich dużo czy mało nie jestem w stanie powiedzieć, ale warto o tym pamiętać. Z drugiej strony nie należy myśleć, że każda nowa teoria jest prawdziwa, a stary naukowy beton po prostu nie chce jej przyjąć. Należy do tych kwestii podejść ze zdrowym rozsądkiem.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
24 - Deficyt handlowy
Dziś chciałbym się zająć kwestią deficytu handlowego, czyli czymś, co według polityków jest zawsze złe. Może na początek kilka definicji. Eksport to dobra i usługi, które sprzedajemy za granicę, a import to dobra i usługi, które kupujemy z zagranicy. Deficyt handlowy oznacza, że więcej kupujemy z zagranicy niż sprzedajemy. Gdyby było na odwrót, tz. więcej byśmy eksportowali niż importowali mielibyśmy nadwyżkę handlową. Z tego politycy zwykle się cieszą, tak więc my zajmiemy się ujemnym bilansem handlowym, który jest znany jako deficyt handlowy. Przy okazji będzie trzeba napomknąć o emigracji oraz o kosztach pracy. Ostatnio głośno było o decyzji prezydenta Trumpa w kwestii taryf na stal. Amerykańskie firmy kupują stal za granicą. Robią to z dwóch powodów. Za granicą stal jest tańsza, albo lepszej jakości. Może też być tak, że jest jednocześnie lepsza i tańsza. Oczywiście miejscowi producenci stali woleliby aby amerykańskie firmy kupowały u nich. Tacy ludzie naciskają na polityków, którzy jak prezydent Trump wprowadzają taryfy, czyli inaczej mówiąc podatki na zagraniczne towary. Tak więc tańsza stal zza granicy stanie się po dodaniu taryfy droższa i amerykańscy producenci zaczną kupować amerykańską stal, która jest droższa. Wyraźnie widać kto na tym zyska. Zyska amerykański producent stali, który dzięki taryfom będzie miał więcej klientów. Ale kto straci? Stracą Amerykanie, którzy będą musieli kupować produkty wyprodukowane z droższej stali, a więc będą kupować droższe produkty. Inaczej mówiąc takie prawo daje korzyści niewielkiej grupie produkującej stal, a niekorzystnie wpływa na resztę społeczeństwa. Zdrowy rozsądek podpowiada, że prawo powinno być korzystne dla większości, a prawa korzystne dla niewielkiego procenta, a szkodliwe dla reszty są po prostu złe. Tutaj jednak ludzie przytaczają inny argument. Jeżeli dany kraj kupuje za granicą, czyli importuje stal, gruszki, skarpetki oraz pomidory, a sprzedaje za granicę czyli eksportuje tylko długopisy to po podliczeniu wychodzi zwykle, że ma deficyt handlowy. Więcej kupuje od obcokrajowców niż oni od niego. Czy to źle? Nasuwa się tutaj czasami złe porównanie. Moglibyśmy chcieć patrzeć na państwa jak na rodziny. Jeżeli rodzina A kupuje dużo od rodziny B, a rodzina B kupuje od rodziny A mało albo prawie nic, to po jakimś czasie rodzina B będzie bardzo bogata, a rodzina A bardzo biedna. Dlaczego tak się stanie? Większość pieniędzy jeżeli nie wszystkie stanie się własnością rodziny B. Jednak między rodzinami a państwami jest pewna różnica. Rodziny, szczególnie te sąsiedzkie posługują się najczęściej jedną walutą. Z kolei prawie wszystkie kraje mają swoją walutę. Co się więc dzieje, gdy kraj A powiedzmy, że to USA kupuje dużo od kraju B, powiedzmy, że to Chiny. Z kolei Chiny kupują mało od USA, czyli mamy typowy deficyt handlowy. Oczywiście jest to deficyt handlowy dla USA, bo dla Chin, które sprzedają więcej niż kupują nazwiemy to nadwyżką handlową. Co się więc dzieje w takiej sytuacji? Amerykanie kupują towary w Chinach. Amerykanie mają dolary, a w Chinach trzeba płacić Juanami. Tak więc Amerykanie za dolary kupują Juany i potem nimi płacą. Wymieniający pieniądze ma dolary, Amerykanin ma chiński towar, a Chińczyk ma Juany. Tą sytuację można uprościć, bo może się zdarzyć, że Chińczyk zgodzi się przyjąć dolary. Tak więc Amerykanin po wymianie dostaje chiński towar, a Chińczyk dostaje dolary. Niezależnie od tego, czy dolary dostają się w ręce tego, który wymieniał walutę, czy w ręce Chińczyka, który sprzedawał i tak muszą wrócić do USA. Dlaczego? Bo inne kraje mają swoją walutę, a dolarami płaci się w Ameryce. Tak więc właściciel dolarów, kimkolwiek on jest, wraca z tymi dolarami do USA i kupuje tam produkt, usługę, nieruchomość itd. Inaczej mówiąc jest to zero-sum game czyli gra o sumie zerowej. Tak naprawdę nie ma deficytu handlowego, bo dolary, z które kupiono chińskie produkty i tak wrócą do Ameryki. Gdybyśmy chcieli wrócić do przykładu rodzin musielibyśmy wprowadzić osobną walutę w każdym domu. Tak się dzieje gdy ludzie wymieniają się swoimi umiejętnościami, a płaci się roboczogodziną. Tak więc rodzina A może proponować strzyżenie włosów, a rodzina B pieczenie chleba. Jeżeli rodzina A zapłaci swoimi roboczogodzinami za chleby rodziny B, to po jakimś czasie rodzina B będzie w posiadaniu mnóstwa roboczogodzin rodziny A, które może wykorzystać tylko u rodziny A. Jeżeli rodzina B nie wykorzysta tych roboczogodzin to rodzina A będzie miała te chleby za darmo. Podsumujmy. Taryfy są złe, bo korzyści z nich odnosi mały procent ludzi, których chronią takie prawa, a reszta społeczeństwa traci płacąc wyższą cenę. Tak więc takie prawo jest z natury złe - daje korzyść mniejszości, a jest szkodliwe dla większości. Druga kwestia nawet jeżeli państwo w tej chwili ma deficyt handlowy to i tak ta różnica będzie musiała być wyrównana w czasie, bo handel przy pomocy walut krajowych jest grą o sumie zerowej, z angielskiego zero-sum game. Oczywiście moje wywody były uproszczone, bo przy okazji takiej wymiany dzieje się parę innych rzeczy. Gdy np. USA kupują dużo w Chinach to dolar traci na wartości, a Juan zyskuje. Jednocześnie taki kraj, którego waluta jest droga staje się celem emigrantów zarobkowych. Jednak te rzeczy może omówię przy innej okazji. Jeszcze raz tylko przypomnę, że taryfy szkodzą większości ludzi, a więc są złym prawem. Z kolei deficyt handlowy jest zwykle tymczasowym stanem, bo ostatecznie wszystko musi się wyrównać.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
ZRp23 - Argumentum Ad Hitlerum
Link do iTunes: [link] Link do podkastu na nowym serwerze: [link] W tej audycji omawiam błąd logiczny znany jako Argumentum ad Hitlerum. Po angielsku Hitler fallacy. Na polski można to przetłumaczyć jako porównanie do Hitlera. Dlaczego jest to błędny argument oraz jak był używany na przykładzie kampanii prezydenckiej w USA w 2016 roku.
pobierz 3.8 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
23 - Argumentum ad Hitlerum (porównanie do Hitlera, Hitler fallacy)
Link do iTunes: [link] W tej audycji omawiam błąd logiczny znany jako Argumentum ad Hitlerum. Po angielsku Hitler fallacy. Na polski można to przetłumaczyć jako porównanie do Hitlera. Dlaczego jest to błędny argument oraz jak był używany na przykładzie kampanii prezydenckiej w USA w 2016 roku.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
22 - Kiedy wolno stosować błędy logiczne
Witam w 22 odcinku podkastu “Zdrowy rozsądek”. Zachęcam tutaj do dyskusji. Zniechęcam do używania błędów logicznych, które starożytni Grecy nazwali sofizmatami, bo tej techniki lubili używać greccy filozofowie zwani sofistami. Używam w tej audycji od czasu do czasu trudniejszego języka, ale moim celem jest wykazanie, że każdy może logicznie myśleć. Po polsku nazywamy to po prostu zdrowym rozsądkiem i stąd tytuł podkastu. Dziś zrobię coś na przekór. Jak już wspomniałem jednym z celów tego podkastu jest zniechęcanie do używania sofizmatów. Chodzi mi o błędy logiczne, które anglicy nazywają “fallacy”, co brzmi dość podobnie do słowa fałsz. Taki sofizmat albo fallasy jest błędnym argumentem. Może podam kilka przykładów. Takim błędnym argumentem jest np. argumentum ad numerum. Ten błędny argument sugeruje, że słuszność jakiegoś poglądu jest wprost proporcjonalna do liczby tych, którzy go popierają. Obalić ten sofizmat jest łatwo. Wystarczy przypomnieć, że większość ludzi w przeszłości wierzyła w to, że ziemia jest w centrum wszechświata. Trochę bliższy nam przykład to modele kosmosu. Przed odkryciem, że galaktyki się od siebie oddalają, którego dokonał Edwin Hubble - większość naukowców wierzyła, że wszechświat jest stały i trwał wiecznie niezmieniony. Jak wiemy po tym odkryciu wszystko się zmieniło i teraz większość (jeżeli nie wszyscy) naukowcy wierzą w teorię Wielkiego Wybuchu i tego, że wszechświat miał jednak początek. Tak więc te dwa przykłady dowodzą, że teorie, w które wierzy większość ludzi niekoniecznie muszą być prawdziwe. Tym argumentem posługują się dziś zwolennicy zmiany klimatu przez ludzi. Powołują się oni na liczbę naukowców, którzy wierzą, że zmiana klimatu jest spowodowana przez działalność człowieka. Jest to właśnie argumentum ad numerum. Jeżeli interesuje cię zmiana klimatu odsyłam do moich wcześniejszych podkastów. Warto także posłuchać ostatniego podkastu Borysa Kozielskiego z cyklu Nauka XX wieku. Trzeci odcinek z tego roku to rozmowa Borysa ze specjalistą w tej dziedzinie. My wróćmy do błędów logicznych. Innym błędem logicznym jest stosowanie zasady zwanej brzytwą Ockhama. Ta zasada twierdzi, że przy wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty i wybierać te wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń. Jako przykład posłużmy się śmiercią żony. Statystyki pokazują, że zabójcą najczęściej jest mąż. Czy więc można przyjąć za pewnik, że mąż znaleziony nad zwłokami żony na pewno jest zabójcą? Jest to dość prawdopodobne, ale wcale nie pewne. Aby obalić ten argument wystarczy podać jeden przypadek, kiedy mąż okazał się niewinny. Może jeszcze jeden trzeci przykład - argumentum ad traditionem. Ten błędny argument sugeruje, że coś jest prawdą, ponieważ jest to coś uznane przez wszystkich od wieków. Aby obalić ten argument można ponownie przypomnieć w co wierzyli nasi przodkowie i jak okazało się to fałszem. Tyle może przykłady, ale tytuł tego odcinka to “Kiedy wolno popełniać błędy logiczne?”. Odpowiedzmy na to pytanie. Wyobraź sobie, że kierujesz armią. Docierają do ciebie informacje o przeciwniku. Nie masz jednak pewności czy te informacje są prawdziwe czy nie. Nie wiesz także czy te dane, które otrzymałeś są pełne. Jednak na podstawie tych informacji jako dowódca tej armii musisz podjąć jakąś decyzję. Twoi podwładni czekają. Czy już wiesz kiedy wolno popełnić błąd logiczny? Krótka odpowiedź brzmi: kiedy nie masz czasu na głębsze zbadanie sprawy, a musisz podjąć decyzję. Wróćmy więc do błędów logicznych, które tutaj przytoczyłem. Najpierw mówiłem o argumentu ad numerum oraz o tym, że używają go zwolennicy tego, że zmiana klimatu jest spowodowana przez człowieka. Popierają to błędnym argumentem, że większość naukowców popiera tą teorię. Nie masz czasu albo możliwości sprawdzenia czy mają rację to po prostu przyjmij to za “tymczasową” teorię, ale pamiętaj, że jest oparta na błędnym argumencie. Później mówiłem o brzytwie Ockhama i jej stosowaniu jako argumentu. Tego typu rozumowanie stosują sądy wojskowe. Muszą one podjąć szybkie decyzje np. podczas działań wojennych. Nie ma wtedy czasu na głębsze zbadanie, a decyzję trzeba podjąć. Wybiera się wtedy najprawdopodobniejsze rozwiązanie, które jednocześnie jest najprostszym rozwiązaniem. Ostatnim błędem, który wspomniałem jest argumentum ad traditionem. Ludzkość robiła różne rzeczy przez całe wieki. Żyjemy do dziś, tak więc te rzeczy były prawdopodobnie dobre, albo przynajmniej nie szkodziły za bardzo. Kiedy więc wolno popełniać błędy logiczne? Wtedy kiedy nie mamy czasu lub możliwości sprawdzenia jakichś teorii. Wszystkie te trzy błędy, które tutaj przytoczyłem nie dowodzą, że coś jest prawdą, ale pozwalają nam z dużym prawdopodobieństwem odgadnąć co jest prawdą. Inaczej mówiąc te argumenty to błędy logiczne, bo nie są one dowodami, ale z jakimś tam prawdopodobieństwem doprowadzają nas do prawdy. Pierwszy błędny argument czyli argumentum ad numerum przypomina jedno z kół ratunkowych z programu milionerzy, konkretnie pytanie do publiczności. Nie znasz odpowiedzi, a więc pytasz ludzi. Za prawdę uznajesz to na co zagłosuje większość. Tak więc użycie tego koła ratunkowego w programie Milionerzy jest zastosowaniem błędu logicznego zwanego argumentum ad numerum. Brzytwę Ochama warto stosować zawsze gdy nie ma czasu na dogłębne śledztwo, a potrzebny jest prawdopodobny wynik. Zastosowanie tej zasady nie daje pewności, że uczyniło się słusznie, ale daje dość duże prawdopodobieństwo. I na koniec argumentu ad traditionem. Nie mamy pewności czy nasi przodkowie robili dobrze albo czy mieli mądre pomysły, ale stosowano je przez wieki, a jak wiadomo zmiany na lepsze czasami są zmianami na gorsze. Takich argumentów, które dają prawdopodobną poprawną odpowiedź jest więcej. Stosuj je gdy nie masz czasu, ale tylko wtedy. Niestety czasami rozwija się w nas lenistwo. Łatwo nam znaleźć jakiś autorytet religijny, polityczny, naukowy i zacząć słuchać go we wszystkim. Jeżeli nie masz czasu, a ten autorytet sprawdził się w przeszłości to prawdopodobnie robisz dobrze słuchając go. Niemniej nie pozwól aby lenistwo sprawiło, że nie poddasz go próbie od czasu do czasu. Kiedy więc nie masz czasu zastosuj te błędy logiczne w swoim rozumowaniu. Nie doprowadzą cię do pewności, ale dadzą ci spore prawdopodobieństwo, że czynisz bądź rozumujesz słusznie. Czy jednak nie zaprzeczam tytułowi tej serii - Zdrowy rozsądek? Nie. Zdrowy rozsądek wymaga czasu na przemyślenie. Nigdy nie będzie go wystarczająco, aby poznać wszystkie fakty albo zgłębić wszystkie możliwości. Na pewno nie nazwalibyśmy rozsądnym człowieka, który przed każdą nawet najmniejszą decyzją sprawdzał wszystkie fakty. Np. idąc do supermarketu czytałby skład wszystkich mydeł półkach aby wybrać to najlepsze. Potem przeszedłby do półki z serami itd. Rozsądek nam podpowiada, że zabrakłoby nam na to wszystko życia. Dlatego większość decyzji podejmujemy opierając się na reklamach, tym co powie Goździkowa oraz na opinii naszego lekarza. Oczywiście zachęcam do znalezienia czasu na zastosowanie logiki i zdrowego rozsądku to tych większych kwestii. Na koniec może przestroga stosowanie tych argumentów nie doprowadza nas do prawdy, ale gdy nie mamy czasu istnieje prawdopodobieństwo, że ich zastosowanie doprowadzi nas do prawdy. Ich zastosowanie często nie będzie poprawne politycznie. Wyobraź sobie teraz, że moda kobieta idzie ciemną ulicą i ktoś za nią biegnie. Czy po prostu się spieszy czy chce napaść? Kobieta się obraca i rozpoznaje rasę biegnącego. Wie, że w tej okolicy ludzie tej rasy dopuszczają się większości rabunków i gwałtów. Nie ma pewności czy przebiegnie obok niej, czy może zaatakuje i musi teraz podjąć decyzję czy potraktować go gazem łzawiącym. Jeżeli tego nie zrobi może zostać obrabowana albo nawet zgwałcona. Jeżeli to zrobi zostanie określona jako rasistka. To taka przestroga - zastosowanie tych błędnych argumentów daje nam pewne prawdopodobieństwo, że mieliśmy rację, ale nigdy pewność i jak pokazuje ta historia wykorzystanie statystyki do przewidzenia co zrobi ktoś danej rasy spowoduje oskarżenie o rasizm.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
21 - Emocje w dyskusji (argumentum ad passiones)
Witam w 21 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Zachęcam tutaj do dyskutowania, wytykam błędy logiczne i promuję logiczne myślenie, które z polska można określić jako używanie zdrowego rozsądku. Dziś chciałbym pogadać o błędzie logicznym zwanym po łacinie argumentum ad passiones, czyli argumentu, który odwołuje się do uczuć. Aby unaocznić ten błąd posłużę się debatą w sprawie broni, która odbywa się właśnie w USA. Będę się tutaj posługiwał uproszczeniami. Debata jest bardzo skomplikowana i jest co najmniej kilka projektów rozwiązania problemu. Ja dla ułatwienia posłużę się uproszczeniem, że demokraci chcą zakazania posiadania broni, a republikanie się na to nie zgadzają zasłaniając się drugą poprawką do konstytucji. W mojej polemice będę krytykował głównie demokratów i ich argumenty w kwestii ograniczenia posiadania broni. Nie znaczy to jednak, że jestem przeciwko tej polityce. Moim celem jest po prostu wytknięcie błędnych argumentów, którymi się posługuje ta partia. Partia demokratyczna, która jest przeciwna posiadaniu broni i używa ostatniej tragedii w szkole na Florydzie, aby poprzeć swoje cele. Na czym polega błąd? Jest to właśnie argumentum ad passiones. Media popierające partię demokratyczną jak np. CNN przeprowadza wywiady z uczniami, którzy przeżyli tą tragedię i prosi ich o opinię. Oni pełni wzburzenia atakują obecnego prezydenta, partię republikańską oraz stowarzyszenia ludzi posiadających broń (np. NRA - National Rifle Association). Ten błąd logiczny, ten sofizmat jest bardzo trudny do odparcia, szczególnie jeżeli debata odbywa się wobec osób postronnych. Jeżeli twoim przeciwnikiem w dyskusji jest osoba poszkodowana, która właśnie przeżyła wielką tragedię, a ty zaczniesz odpierać jej argumenty wielu obserwatorów określi cię jako osobę bez serca. Jeżeli więc możesz zalecałbym unikanie dyskusji z kimś, kto przeżył tragedię. Poszedłbym nawet dalej. Każdy z nas gdy spotka go coś strasznego może przestać myśleć logicznie. Np. ktoś znany ci jako łagodna osoba może zupełnie zmienić charakter gdy doświadcza bólu. Prawdopodobnie każdy z nas przestałby panować nad sobą w podobnej sytuacji. Jeżeli jednak taka osoba naciska, aby omówić jakiś problem i nie ma wyjścia należałoby zacząć od warunku. Możemy porozmawiać, ale czy będzie panować nad swoimi emocjami. Po takim wstępie za każdym razem gdy taka osoba straci panowanie nad sobą, mamy wyjście. Możemy po prostu powiedzieć, przeżywasz okropny ból, myślę, że musimy przełożyć tą dyskusję na czas gdy będziemy mogli porozmawiać bez emocji. Wróćmy jednak do debaty w USA. Wykorzystanie tragedii do poparcia swojego stanowiska w jakiejś sprawie jest niemoralne. Nie oznacza to, że sama inicjatywa jest zła. Być może należałoby wprowadzić jakieś ograniczenia w dostępie do broni w USA, ale argument typu ad passiones jest błędem logicznym. Narracja jaką posługują się demokraci i popierające ich media jak np. CNN jest taka: obecny prezydent Trump miał poparcie zwolenników posiadania broni tak więc jest winny strzelaninie w szkole na Florydzie. Jedynym argumentem są słowa uczniów, którzy oskarżają Trumpa, republikanów oraz stowarzyszenia posiadaczy broni. Demokraci zorganizowali marsze pod hasłem “never again”. Tyle krótkiego wyjaśnienia co się dzieje w USA dla tych, co nie znają tamtejszej sytuacji. Przejdźmy teraz do błędów logicznych. 1 Pierwszym błędem jak już wspomniałem jest używanie argumentum ad passiones czyli odwoływaniem się do uczuć. Ale to nie jedyny błąd. 2 Drugim błędem jest zapominanie o tym, że partia demokratyczna też była u władzy i nic w tej sprawie nie zrobiła. Gdy prezydentem został Barak Obama miał on większość w senacie przez dwa pierwsze lata swojej kadencji. Jednak ten demokratyczny prezydent i demokratyczny kongres nic nie zrobili w sprawie ograniczeń w posiadaniu broni. Wręcz przeciwnie Obama stwierdził, że jest to niemożliwe. Do tej sprawy czyli do tego czy możliwe jest wprowadzenie takiego prawa wrócę później. 3 Trzecim błędem jest wyciąganie wniosków zanim się pozna wszystkie fakty. CNN zorganizowało debatę, na którą zaproszono młodzież i rodziców z tej szkoły na Florydzie. Podczas debaty szeryf odpowiedzialny za bezpieczeństwo atakował kobietę reprezentującą NRA. Zarzucał jej, podobnie zresztą jak tłum nastolatków, że ma krew na rękach. Jak się później okazało odpowiedzialny był właśnie ten szeryf, który dostał kilkadziesiąt zgłoszeń dotyczących tego mordercy i nic nie zrobił. Podobnie było z FBI. Na dobre trzeba policzyć CNN fakt, że gdy prawda wyszła na jaw ponownie przeprowadzili rozmowę z szeryfem tym razem mniej przyjazną. 4 Czwartym błędem jest nie branie pod uwagę poglądów wyborców. Czy to się komuś podoba czy nie większość Amerykanów jest za posiadaniem broni. Zebranie w jednym miejscu tłumu ludzi, którzy są przeciwni i transmitowanie tego wydarzenia nie zmieni faktu, że są oni mniejszością. Oczywiście mają prawo protestować, ale w demokracji decyzje podejmuje większość. 5 Piątym błędem jest nie zwracanie uwagi na bezpieczeństwo. Wprowadzenie w USA prawa jakie zwykle mają państwa w Europie oznaczałoby umowę z ludźmi. Wy nam oddajcie broń, a my będziemy was bronić. Co jednak może sobie pomyśleć wyborca, który usłyszał o tym, że podczas strzelaniny w szkole na zewnątrz przebywał uzbrojony zastępca szeryfa wraz z trójką innych policjantów i nic nie zrobili. Czy taki wyborca odda swoją broń i zawierzy swoje bezpieczeństwo policiji? To samo dotyczy FBI, które także parokrotnie dostało informację o niebezpieczeństwie związanym z tym psychicznie chorym młodym człowiekiem, który ma broń. 6 Szóstym błędem jest trudność we wprowadzeniu takiego prawa, które by zakazywało bądź ograniczało dostęp do broni. Jak już wspomniałem mówił o tym fakcie demokratyczny prezydent Obama. Jak trudne jest wprowadzenie takiego prawa pokazuje historia Australii, gdzie co parę lat państwo zachęca kolejna amnestią, aby ludzie w końcu oddali swoją broń. W USA dochodzi kwestia drugiej poprawki do konstytucji. Ta poprawka ta gwarantuje obywatelom amerykańskim prawo do posiadania i noszenia broni. Tak więc każde prawo, które by ograniczało dostęp do broni prawdopodobnie musiałoby się wiązać ze zmianą w konstytucji. 7 Siódmym błędem jest trudność w egzekwowaniu takiego prawa. Broń posiadają praworządni obywatele oraz przestępcy. Wprowadzenie takiego prawa spowoduje, że ci praworządni oddadzą broń, ale przecież przestępca z definicji jest osobą, która nie przestrzega prawa. Takie prawo mogłoby więc oznaczać rozbrojenie tych praworządnych i pozostawienie ich bezbronnych wobec uzbrojonych przestępców. 8 Ósmym błędem jest narracja typu: przestępca miał broń i doszło do tragedii. Taka narracja jest błędna bo równie dobrze można przeprowadzić takie rozumowanie: przestępca z bronią poszedł w miejsce, gdzie był jedynym posiadaczem broni, należy więc zezwolić na przynoszenie broni do szkoły, na uzbrojenie nauczycieli itd. Podsumujmy. Nie twierdzę, że wiem jak rozwiązać ten problem. Poza tym na szczęście mnie to nie dotyczy. Mieszkałem w Polsce, a teraz w Anglii i tutaj dostęp do broni jest mocno ograniczony. Problem z tego typu debatami jest brak zdrowego rozsądku. Tego typu dyskusje są pełne emocji, a brak w nich trzeźwego osądu. Nie chcę jednak krytykować tych ludzi za brak rozsądku. Każdego z nas mogą dopaść emocje i każdy z nas będzie wtedy mówił nielogiczne rzeczy. Czasami po prostu trzeba poczekać aż emocje opadną i wtedy podejść na chłodno do dyskusji. Na koniec kilka spraw porządkowych. Zmieniłem serwer. Początkowo wrzucałem kolejne odcinki na Soundcloud, ale skończył mi się wolny limit, tak więc przeniosłem podkast na Spreakera, gdzie mam mój inny podkast. Jeżeli więc ktoś chciałby mnie słuchać dalej zapraszam się do przeniesienia na spreakera. Najprościej oczywiście skorzystać z linku w iTunes, który skieruje was właśnie na nowy serwer czyli spreakera. Linki do podkastu będą w notatkach.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
ZRp21 - Emocje W Dyskusji
Podkast został przeniesiony pod adres: [link] Witam w 21 audycji podkastu “Zdrowy rozsądek”. Zachęcam tutaj do dyskutowania, wytykam błędy logiczne i promuję logiczne myślenie, które z polska można określić jako używanie zdrowego rozsądku. Dziś chciałbym pogadać o błędzie logicznym zwanym po łacinie argumentum ad passiones, czyli argumentu, który odwołuje się do uczuć. Aby unaocznić ten błąd posłużę się debatą w sprawie broni, która odbywa się właśnie w USA. Będę się tutaj posługiwał uproszczeniami. Debata jest bardzo skomplikowana i jest co najmniej kilka projektów rozwiązania problemu. Ja dla ułatwienia posłużę się uproszczeniem, że demokraci chcą zakazania posiadania broni, a republikanie się na to nie zgadzają zasłaniając się drugą poprawką do konstytucji. W mojej polemice będę krytykował głównie demokratów i ich argumenty w kwestii ograniczenia posiadania broni. Nie znaczy to jednak, że jestem przeciwko tej polityce. Moim celem jest po prostu wytknięcie błędnych argumentów, którymi się posługuje ta partia. Partia demokratyczna, która jest przeciwna posiadaniu broni i używa ostatniej tragedii w szkole na Florydzie, aby poprzeć swoje cele. Na czym polega błąd? Jest to właśnie argumentum ad passiones. Media popierające partię demokratyczną jak np. CNN przeprowadza wywiady z uczniami, którzy przeżyli tą tragedię i prosi ich o opinię. Oni pełni wzburzenia atakują obecnego prezydenta, partię republikańską oraz stowarzyszenia ludzi posiadających broń (np. NRA - National Rifle Association). Ten błąd logiczny, ten sofizmat jest bardzo trudny do odparcia, szczególnie jeżeli debata odbywa się wobec osób postronnych. Jeżeli twoim przeciwnikiem w dyskusji jest osoba poszkodowana, która właśnie przeżyła wielką tragedię, a ty zaczniesz odpierać jej argumenty wielu obserwatorów określi cię jako osobę bez serca. Jeżeli więc możesz zalecałbym unikanie dyskusji z kimś, kto przeżył tragedię. Poszedłbym nawet dalej. Każdy z nas gdy spotka go coś strasznego może przestać myśleć logicznie. Np. ktoś znany ci jako łagodna osoba może zupełnie zmienić charakter gdy doświadcza bólu. Prawdopodobnie każdy z nas przestałby panować nad sobą w podobnej sytuacji. Jeżeli jednak taka osoba naciska, aby omówić jakiś problem i nie ma wyjścia należałoby zacząć od warunku. Możemy porozmawiać, ale czy będzie panować nad swoimi emocjami. Po takim wstępie za każdym razem gdy taka osoba straci panowanie nad sobą, mamy wyjście. Możemy po prostu powiedzieć, przeżywasz okropny ból, myślę, że musimy przełożyć tą dyskusję na czas gdy będziemy mogli porozmawiać bez emocji. Wróćmy jednak do debaty w USA. Wykorzystanie tragedii do poparcia swojego stanowiska w jakiejś sprawie jest niemoralne. Nie oznacza to, że sama inicjatywa jest zła. Być może należałoby wprowadzić jakieś ograniczenia w dostępie do broni w USA, ale argument typu ad passiones jest błędem logicznym. Narracja jaką posługują się demokraci i popierające ich media jak np. CNN jest taka: obecny prezydent Trump miał poparcie zwolenników posiadania broni tak więc jest winny strzelaninie w szkole na Florydzie. Jedynym argumentem są słowa uczniów, którzy oskarżają Trumpa, republikanów oraz stowarzyszenia posiadaczy broni. Demokraci zorganizowali marsze pod hasłem “never again”. Tyle krótkiego wyjaśnienia co się dzieje w USA dla tych, co nie znają tamtejszej sytuacji. Przejdźmy teraz do błędów logicznych. 1 Pierwszym błędem jak już wspomniałem jest używanie argumentum ad passiones czyli odwoływaniem się do uczuć. Ale to nie jedyny błąd.
pobierz 8.9 MB odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
20 - Czy pozytywna dyskryminacja jest naprawdę pozytywna
Akcja afirmatywna (z ang. affirmative action) to w skrócie tz. “pozytywna dyskryminacja” (z ang. positive discrimination). Pozytywną dyskryminację definiuje się najczęściej jako praktykę faworyzowania jednostek należących do grupy, która była lub jest dyskryminowana. Tą definicję wziąłem ze słownika oksfordzkiego, gdzie czytamy: “positive discrimination - (in the context of the allocation of resources or employment) the practice or policy of favouring individuals belonging to groups known to have been discriminated against previously. North American term affirmative action“. [link] [link] Ta definicja pokazuje, że “akcja afirmatywna” oraz “pozytywna dyskryminacja” to w praktyce to samo. Będę więc tych dwu terminów używał zamiennie. Mamy tu kilka problemów. Po pierwsze czy jakakolwiek dyskryminacja może być pozytywna? Po drugie czy naprawdę istnieje problem? Po trzecie czy ma sens walczyć z dyskryminacją poprzez dyskryminację? Po czwarte dlaczego tego typu akcje przeprowadza się tylko dla elitarnych zawodów? Zajmijmy się pierwszą sprawą. Dyskryminacja to faworyzowanie osoby czy grupy. Dyskryminacja czy faworyzowanie jakiejś rasy jest rasizmem. Ktoś mógłby twierdzić, że przestępcy są dyskryminowani, ale zauważmy, że przestępca jest karany za czyn, a tutaj poruszamy kwestię dyskryminacji lub faworyzowania kogoś niezależnie od jego czynów. Wszystko zależy od grupy do której się należy, np. rasy. Tak więc z samej definicji dyskryminacja jest zawsze moralnie zła, a “pozytywna dyskryminacja” jest oksymoronem. Druga sprawa dotyczy problemu z którym chcą walczyć politycy promujący akcje afirmatywne lub pozytywne dyskryminacje. W czasach PRLu były w Polsce tz. punkty za pochodzenie, które ułatwiały dostanie się na studia osobom ze wsi. W USA jest teraz podobna akcja afirmatywna, która umożliwia czarnym studentom dostanie się na studia. Dostają niejako punkty za pochodzenie, które dają im miejsce przed bardziej zdolnymi studentami. Jak się jednak później okazuje spora ich część rezygnuje później ze studiów. Trzecia sprawa dotyczy znowu moralnego aspektu. Jeżeli ktoś zauważa problem i twierdzi, że jest spowodowany dyskryminacją, a potem jako lekarstwo zaleca inną dyskryminację jest hipokrytą. Czwarta sprawa dotyczy wybiórczości akcji afirmatywnych. Dlaczego np. twierdzi się, że powinno być więcej kobiet reżyserów, więcej czarnych dziennikarzy, a nie prowadzi się tego typu akcji aby było więcej kobiet hutników, oraz czarnych dentystów. To pytanie można też obrócić - dlaczego nikt nie walczy z dyskryminacją mężczyzn w takich zawodach jak nauczyciel czy pielęgniarz? Reasumując: 1. pozytywna dyskryminacja to oksymoron 2. nie ma pewności, że problem naprawdę istnieje 3. walka z dyskryminacją poprzez kolejną dyskryminację jest niemoralna 4. wybiórczość tych akcji pokazuje, że nie chodzi o równość, ale dostęp do tych lepszych zawodów Wrócę może na koniec do drugiego punktu bo to najsłabsze ogniwo w mojej argumentacji. Nie twierdzę, że problem nie istnieje. Po prostu nie ma na to dowodów. Ludzie, którzy twierdzą, że problem jest używają fałszywego argumentu zwanego po łacinie “post hoc ergo propter hoc”, co się na polski tłumaczy jako “po tym, więc wskutek tego”. Błąd logiczny polega na tym, że ktoś zauważa, że mało kobiet jest reżyserami, albo że mało czarnych studentów na matematyce i na podstawie tej obserwacji wyciąga wniosek, że to wynik dyskryminacji. Jest to błąd logiczny. [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
Podkast 19 - Polemika Z PLT 094
Witam w audycji “Zdrowy rozsądek”, w której zachęcam do dyskusji. Takiej logicznej dyskusji bez błędów logicznych, które starożytni filozofowie nazywali sofizmatami. A nazwali je tak dlatego, że grupa filozofów zwanych sofistami lubiła ich używać. Dziś będzie dużo o filozofii. Będzie też trochę polemiki. Ale zdecydowanie mniej niż w poprzednich moich polemicznych podkastach. Przypomnę może, że w audcyji 10 wytknąłem błędy popełnione w podkaście “Więcej niż oszczędzanie pieniędzy”, w audycji 15 skrytykowałem błędne argumenty z podkastu “Kontestacja”, a ostatnio w audycji 17 ponownie wskazałem na sofizmaty w podkaście “Więcej niż zdrowe odżywianie”. Ktoś mógłby powiedzieć, że uwielbiam krytykować. Ja po prostu nie mogę milczeć, gdy ktoś popełnia błędy logiczne albo przekręca fakty. Aby jednak wykazać, że wcale nie jestem taki krytyczny dziś będzie dość łagodna (w porównaniu do tamtych) polemika. Bardzo podobają mi się podkasty “Lepiej teraz”, szczególnie te poświęcone filozofii stoickiej. Moja drobna polemika dotyczyła kilku kwestii: 1. sceptycznego podejścia do przeszłości, bo my zostaniemy prawdopodobnie tak samo potraktowani przez przyszłe pokolenie 2. wartości dyskutowania z każdym, oczywiście w miarę możliwości i czasu 3. błędnego porównania chrześcijan i chrześcijańskiej miłości do resentymentu i moralności niewolnika 4. krytyki ludzi mających inną życiową filozofię Może jeszcze tylko wyjaśnię, że mam do życia podobne podejście jak Łukasz - kwestionuję autorytety. Jednak inaczej niż oni nie uważam, że każdy powinien tak zrobić, a jeżeli podda się życiu to wcale nie uważam, że to musi dowodzi resentymentu. Dziękuję za wysłuchanie i jeszcze raz odsyłam do przesłuchania całego podkastu “Lepiej teraz” odcinka 94. Do usłyszenia za tydzień. [link]
pobierz 16.2 MB odcinki RSS iTunes www
Starsze >
>>
miodek