Zdrowy rozsądek

Sortuj: kategoriami | alfabetycznie
Tygodniuffki to audycje, które zdobyły największą popularność w ubiegłym tygodniu. Ranking audycji tworzony jest automatycznie na podstawie zainteresowania użytkowników
Opis: Jak zastosować logikę w dyskusji albo zdrowy rozsądek w życiu.
Data dodania: 2018-01-17 10:19:22
Data aktualizacji: 2019-02-16 04:30:03
Audycji w katalogu: 72
Stan: Aktywny :-)
opublikowany 6 dni temu
70 - Efekt wspierania decyzji
My ludzie nie jesteśmy logicznymi stworzeniami. Nasze decyzje są często oparte na emocjach. Często ważniejsze od prawdy jest dla nas własne samopoczucie. Dziś pomówimy sobie właśnie o błędzie logicznym, który często popełniamy, ale dzięki temu psychicznie czujemy się dużo lepiej. Zachodzi więc pytanie czy walczyć z tym błędem? Tą decyzję pozostawiam wam. Pomysł na ten odcinek oraz część materiałów mam ponownie od Kamila Lelonka. Pomógł mi on już przy odcinku 63. Być może uda mi się namówić go do wzięcia udziału i podyskutujemy na temat np. błędów przy ocenianiu ekspertów w danej dziedzinie. Przejdźmy jednak do tematu. Czytałem kiedyś o takim eksperymencie. Ludziom dano do oceny 5 przedmiotów, które mieli ułożyć w kolejności tego jak bardzo by je chcieli mieć. Później dawano im pierwszy przedmiot z listy. Gdy po jakimś czasie ponownie ich badano kolejność przedmiotów na liście się nie różniła. Ale gdy dostawali drugi lub dalszy przedmiot z listy po jakimś czasie zmienili kolejność i ten przedmiot, który dostali szedł na przód listy, czasem nawet na pierwsze miejsce. Nazywa się to efektem wspierania decyzji, po angielsku choice-supportive bias. Objawia się to tym, że po jakimś czasie wydaje nam się, że podjeliśmy lepszą decyzję niż była ona w rzeczywistości. Ten efekt występuje także wtedy gdy ktoś inny podjął za nas tą decyzję. Np. rodzice wybrali religię, a politycy co zrobić z pieniędzmi z podatków. Od razu zaznaczę, że nie wszyscy ludzie mają ten efekt wspierania decyzji. Jak to działa? Z jednej strony nasz mózg chroni nasze ego podsuwając myśli, że to była dobra decyzja. Z drugiej strony dociera do nas coraz więcej informacji na temat dokonanego wyboru, podczas gdy nie mamy informacji na temat tych nie podjętych. Widać to w dyskusjach posiadaczy iPhone’òw i androidów. Jedni i drudzy mają wiedzę o posiadanym telefonie, ale najczęściej niewiele wiedzą o drugiej stronie. W ekonomii występuje tz. kwestia wybitej szyby. Ludzie, którzy widzieli, że chuligan wybił szybę u piekarza, a potem przyszedł szklarz i wstawił nową czasami twierdzą, że dzięki chuliganowi szklarz miał pracę, a więc to była dobra rzecz. Niektórzy posuwają się nawet do twierdzenia, że wojna jest dobra, bo dużo niszczy. Jest to ten sam błąd logiczny. Ludzie mają informacje o wstawionej szybie, bo ją widzą, a nie mają informacji o tym na co by piekarz wydał te pieniądze, gdyby nie musiał wstawić szyby. Być może kupiłby sobie garnitur. Tak więc chuligan wybijając szybę sprawił, że pieniądze piekarza dostał szklarz, a nie krawiec. Podobnie jest z podatkami. Politycy biorą pieniądze od ludzi, a potem wydają je i budują np. nowy most w nowym miejscu. Później wszyscy widzą ten most. Kolejny most w mieście oznacza, że są mniejsze korki na pozostałych mostach. Czego ludzie nie widzą to rzeczy, które ludzie kupiliby gdyby im nie zabrano tych podatków na most. Czego potrzebujemy aby przeciwdziałać temu efektowi? Nie występuje on w kolejkach do kas, bo tam dokładnie widzimy, czy decyzja aby stanąć w ogonku do tej kasy była słuszna czy też nie, bo w drugiej kasie wszystko idzie szybciej, a u nas kolejka stoi. Czego więc potrzebujemy? Informacji o tym jakie efekty przyniosłyby nam inne wybory. Pozostaje jednak pytanie czy nam taka wiedza jest potrzebna? Gdy kupiłeś samochód i będziesz nim jeździł przez najbliższe kilka lat. Samochód działa sprawnie i nie masz z nim większych problemów. Czy koniecznie musisz wiedzieć, że wybór innego samochodu byłby dla ciebie lepszy? Taka informacja nic nie zmieni w twoim życiu teraz. Może wpłynąć na wybór kolejnego samochodu za parę lat, ale teraz nic ci nie da. Może jednak zepsuć ci humor, bo będziesz musiał żyć z faktem, że nie podjąłeś najlepszej decyzji. Jak ten błąd logiczny wpływa na relacje międzyludzkie? Bardzo dobrze. Powiedzmy, że wybrałeś sobie partnerkę lub partnera. Mija jakiś czas poznajesz kogoś innego kto wydaje się być lepszym wyborem. Zmieniasz więc decyzję. Później spotykasz kogoś, kto wydaje się być jeszcze lepszym wyborem. Teraz wyobraź sobie, że to spotyka ciebie. Ktoś wybiera cię na partnera życiowego, a potem rzuca cię bo znajduje lepszy model. Gdy efekt wspierania decyzji ma zastosowanie w życiu osobistym jesteśmy zadowoleni z wyboru podjętego przed laty. Na tym chyba właśnie polega miłość, że gdy po latach ktoś nas zapyta, czy teraz wybralibyśmy kogoś innego odpowiadamy, że nie. Czy jest to odpowiedź logiczna? Nie, ale na pewno jest romantyczna. Podsumowując. Efekt wspierania decyzji to skłonność naszego mózgu do wspierania podjętych decyzji nawet gdy są błędne. Czy trzeba walczyć z tym efektem? Na pewno warto gdy podjęta decyzja była po prostu zła i mamy możliwość ją zmienić. Gdy jednak decyzja jest po prostu trochę gorsza od innej trochę lepszej to ten efekt zapewnia nam spokój umysłu. Uważaj jednak na argumenty polityków, którzy wskazują np. na zbudowany nowy most czyli coś co widzisz, bo nikt nie jest w stanie zobaczyć szpitala, który nie powstał, bo pieniądze poszły na most. Ten efekt występuje u nas też przy wyborze partnera. Gdy jednak chodzi o romantyczną miłość chyba nikt nie kieruje się przy tym logiką.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 18 dni temu
69 - Mózg w robocie
Powieści sf mówią o przenoszeniu mózgu człowieka do innego ciała. Czy to możliwe? Jakie miałoby to skutki? Czy ludzki mózg w robocie dalej byłby człowiekiem? Wyobraź sobie, że twój mózg zostaje odłączony od twojego ciała. Dostajesz ciało robota, który żywi twój mózg. Mózg też się wprawdzie starzeje, ale załóżmy na czas tego eksperymentu, że taki mózg byłby nieśmiertelny. Maszyna dostarczałaby wszystkie potrzebne odżywki i tlen. Czy wyobrażasz sobie tą wolność? Wolność od bólu i cierpień. Wolność od potrzeb, np. potrzeby jedzenia, potrzeb seksualnych, wypróżniania się itd. Pomyśl też o ograniczeniach naszego ciała - np. widzimy tylko część widma świetlnego. W ciele robota mógłbyś zaopatrzyć się w kamery, które będą widzieć więcej, np. podczerwień. Będziesz mógł także słyszeć więcej. Zamontować sobie radar itd. Nie będą cię ograniczać wysokie i niskie temperatury. Oczywiście do pewnego stopnia, bo robot także jest zniszczalny, ale zakres możliwych temperatur byłby o wiele większy. Nie trzeba by wydawać pieniędzy na domy, ubrania, jedzenie itd. Rodzi się chłopiec. Odczuwa głód, dyskomfort, pragnienie, ból i wszystko przekazuje światu w postaci płaczu. Czy kontaktowałby się ze światem gdyby nie te potrzeby? Później ten chłopiec dorasta - zaczyna odczuwać potrzeby seksualne. Co wtedy robi? Szuka partnerki. Czy gdyby nie te potrzeby kiedykolwiek zacząłby się interesować kobietami? Dziś niektórzy mają pragnienia seksualne określane jako heteroseksualne, inni homoseksualne. Czy można by określić jaki pragnienia ma mózg, który byłby odłączony od ciała? Czy można by określić, że to mózg heteroseksualny, a może homoseksualny? Czy nasze ciało kształtuje to kim jesteśmy? Myślę, że do pewnego stopnia - tak. Pomyśl o mózgu kobiety w pięknym ciele. Reakcje otoczenia na jej wygląd będzie najprawdopodobniej miało wpływ na jej zachowanie. Teraz wyobraź sobie dokładnie ten sam mózg w brzydkim ciele. Mózg jest ten sam, ale reakcja otoczenia będzie zupełnie inna. W rezultacie to będą dwie różne kobiety. Podobnie jest z nami. Kobieta, która zrobi sobie makijaż zmienia to jak inni ją postrzegają. Co ważniejsze zmienia także to jak sama siebie postrzega. Podobnie mężczyzna, który zacznie ćwiczyć kulturystykę. Będzie wyglądał inaczej dla otoczenia i sam poczuje się pewniej. Jak ta wiedza pomaga nam w kontaktach z innymi? Gdy widzisz człowieka, który jest poirytowany, bo go np. boli ząb - to czy to wina tego człowieka, że jest poirytowany? Czy potrafiłbyś spojrzeć na niego i zobaczyć kim on jest naprawdę - jakby się zachowywał bez bólu zęba? A jak jest z tobą? Czy potrafisz do pewnego stopnia zapomnieć o sygnałach, które przychodzą do twojego mózgu? Jak by to było, gdyby nie było sygnałów mówiących o zimnie czy głodzie? Wraz z wiekiem rośnie krzywa szczęścia. Rodzimy się szczęśliwi i dużo radości najczęściej przeżywamy jako dzieci. Później przychodzi najtrudniejszy okres w życiu, kiedy w wieku produkcyjnym zabiegamy o partnera, środki do życia, uznanie innych ludzi itd. Później starzejemy się i te potrzeby często przestają mieć znaczenie. Np. z wiekiem potrzeby seksualne maleją, starzy ludzie też mniej dbają o to co inni o nich myślą. Dlatego zwykle krzywa szczęścia rośnie po 50 roku życia. Pozwala nam to spojrzeć trochę na to jakby się zachowywały mózgi odłączone od ciał. Wyobraź sobie, że odłączono cię od ciała i jesteś w ciele robota. Nie odczuwasz zimna, nie odczuwasz popędu seksualnego, nic cię nie boli. Oczywiście ten robot musiałby uzupełniać pokarm i tlen podawany do mózgu, ale jedzenie i oddychanie byłyby jedynymi potrzebami twojego mózgu. Ponieważ nie odczuwałbyś zimna nie miałbyś potrzeby budowania. Ponieważ nie odczuwałbyś popędu seksualnego nie szukałbyś towarzystwa kobiet. I teraz najważniejsze - wstawienie mózgów mężczyzn i kobiet do robotów wyzwoliłoby kobiety i zrównałoby je. Bo przecież jaka różnica byłaby pomiędzy męskim mózgiem w robocie, a żeńskim w takim samym robocie? Prawdopodobnie żadna - mieliby taką samą siłę, szybkość i wszystko inne. Kobiety byłyby wyzwolone od ciąży, klimakterium itd. Dodatkowo nie byłoby problemów, które mają transseksualiści - taki robot nie miałby przecież płci. A może uważacie, że mężczyźni brali by niebieskie modele robotów, a kobiety różowe? I na koniec najważniejsze pytania. Czy taki mózg tęskniłby za tym, aby zostać włożonym do ciała, które umiera? Bo przecież każdy z nas umiera - trwa to jakiś czas, ale jest nieuchronne. Czy więc będąc w robotach czy chcielibyśmy wrócić do ciał? Znowu odczuwać ciepło i zimno, głód i pragnienie, potrzeby seksualne itd. Czy taki mózg w ciele robota byłby dalej człowiekiem?
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
68 - Argumentum ad consequentiam
Dziś omówimy sofizmat Argumentum ad consequentiam, czyli argument odwołujący się do konsekwencji. Ktoś twierdzi, że konsekwencje czegoś są nie do przyjęcia, a więc to musi być nieprawda. Albo odwrotnie konsekwencje czegoś są dobre, a więc to musi być prawda. Tą drugą błędną argumentacją posługują się np. zwolennicy komunizmu, który w teorii brzmi tak dobrze, że to musi być prawda. Ja jednak chciałbym się dzisiaj skupić na tej negatywnej formie tego błędnego argumentu czyli na twierdzeniu, że coś jest nieprawdą, bo konsekwencje tego są nie do przyjęcia. Chodzi tutaj o postawę zaprzeczającą faktom. Np. ekonomista przedstawia politykowi fakty dotyczące nadchodzącego kryzysu, ale polityk je odrzuca, bo np. należy myśleć pozytywnie. Do rozważenia tego sofizmatu czyli argumentu odwołującego się do konsekwencji skłoniło mnie to co się stało z noblistą Jamesem Watsonem. Ten naukowiec jest jednym z tych, którzy pracowali przy odkrywaniu podwójnej helisy DNA. On też dostał nobla w 1962 roku. Znany jest z dość kontrowersyjnych wypowiedzi. Szczególnie ta z 14 października 2007 z wywiadu w The Sunday Times. W tym wywiadzie Watson wyraził on wątpliwości, co do rozwoju Afryki stwierdzając, że polityka społeczna w tej kwestii opiera się na przekonaniu, iż przedstawiciele rasy czarnej dorównują inteligencją przedstawicielom rasy białej. Tymczasem badania pokazują, że jest inaczej. Po tym wywiadzie został zawieszony w obowiązkach dyrektora. Odwołano też jego wykłady. Niedawno pozbawiono go kilku honorowych tytułów naukowych. Dlaczego uważam, że sprawa noblisty Jamesa Watsona nadaje się na przykład do omówienia Argumentum ad consequentiam. Ludzie odrzucają wyniki testów IQ na populacjach twierdząc, że te wyniki są rasistowskie. Nie wiem czy wiecie, ale testy IQ populacji ludzkich różnią się. Najwyższe wyniki mają Żydzi aszkenazyjscy, później Azjaci, potem Europejczycy, później Indianie, a na końcu Murzyni. Są to oczywiście statystyczne dane, które mówią, że poziom IQ przeciętnego Europejczyka jest wyższy niż przeciętnego Murzyna. To oczywiście nie znaczy, że nie ma Murzynów o wysokim IQ. Te dane pokazują, że takich osób jest mniej niż np. w populacji Azjatów. Aby wyrównać liczbę studentów w USA ogranicza się przyjmowanie Azjatów na studia, a zwiększa liczbę miejsc dla Murzynów. Wiele osób krytykuje testy IQ mówiąc, że zostały one przystosowane dla Europejczyków. Zauważmy jednak, że lepsze wyniki mają w tych testach Azjaci. Europejczycy są w tych testach gdzieś po środku. Poza tym zachodzi korelacja pomiędzy wynikiem IQ i radzeniem sobie w szkole. Chciałbym wyjaśnić, że moim celem nie jest udowodnienie, że test IQ podaje prawdziwe dane i dowodzi, że rasa czarna jest głupsza. Moim celem jest pokazanie, że nie można odrzucić wyników tylko dlatego, że się komuś nie podobają. Uważasz, że test IQ podaje błędne dane - ok, udowodnij to posługując się argumentami, a nie sofizmatami typu argument odwołujący się do konsekwencji. W tym wypadku konsekwencją jest stwierdzenie, że dane te pokazują wyższość inteligencji białych nad czarnymi. Przyznacie, że brzmi to tak jakby to powiedział jakiś biały nacjonalista. Przypominam jednak, że te dane pokazują wyższość Żydów i Azjatów, co raczej nie pasuje do twierdzeń białych nacjonalistów. Niestety w dzisiejszym świecie naukowcy boją się przedstawiać swoje odkrycia. Np. rozmowa o tym, że są dwa płci jest zakazana na niektórych uczelniach. Wiąże się to trochę z drugim błędem logicznym, którego nie będę dzisiaj rozważał, a tylko o nim wspomnę. Chodzi o Argumentum ad baculum czyli argument odwołujący się do kija. Uczelnie boją się przemocy oraz obmowy przez ludzi np. na twitterze. Boją się też cofnięcia wsparcia przez rządy, które nie będą finansować uczelni przedstawiających “rasistowskie fakty”. Ten błędny argument omówię kiedyś dokładniej. Na dzisiaj to by było tyle. Argumentum ad consequentiam to argument odwołujący się do konsekwencji. Ten błędny argument ma dwie wersje pozytywną i negatywną. Pozytywna twierdzi, że coś ma tak dobre konsekwencje, że musi być prawdą, a negatywna, że coś ma złe konsekwencje, a więc musi być fałszem. Przykładem są badania pokazujące średnie IQ dla różnych ras i grup narodowościowych. Te badania mogą być nieprawdziwe, ale aby to udowodnić trzeba podać fakty, albo wykazać błędy w przeprowadzeniu badań. Nie można użyć argumentum ad consequentiam aby obalić twarde dane. Na koniec wspomnę, że sam próbowałem dyskutować z moim znajomymi na ten temat. Po prostu pytałem co myślą na ten temat. Okazywało się, że nikt nie ma problemów z poglądami typu pies rasy border collie jest mądrzejszy od pudla. Jednak gdy rozmowa przechodziła na rasy ludzkie - ludzie albo nie zgadzali się z wynikami badań twierdząc, że to nie może być prawda, bo to rasistowskie, albo po prostu odmawiają rozmowy na ten temat. Dziękuję wam za wysłuchanie do końca tego kontrowersyjnego tematu. Chętnie usłyszę wasze zdanie. Napiszcie mi w komentarzu co myślicie, albo nagrajcie i podeślijcie to dołączę do mojej audycji.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
67 - Inteligencja wyborców
Jedną z rzeczy, które warto przemyśleć jest demokracja i prawa wyborcze dla wszystkich obywateli. W zasadzie chyba wszyscy politycy w krajach demokratycznych są demokratami. Tak przynajmniej twierdzą. Jednak czasem ich wypowiedzi zdają się świadczyć o czymś innym. Nagrywam ten odcinek tuż przed decyzją o tym czy brytyjski parlament przyjmie deal jaki uzgodniła Theresa May. Wielu uważa ten deal za najgorszy możliwy. Mówi się też o tym, że będzie kolejne głosowanie. Tak więc jest możliwe, że UK ponownie przyłączy się do Unii Europejskiej. Ja jednak chciałbym mówić o wypowiedziach polityków oraz dziennikarzy głównego nurtu. Chodzi mi np. o dziennikarzy BBC. Tuż po referendum w sprawie Brexitu dało się słyszeć głosy o tym, że wyborcy zostali oszukani albo wręcz o tym, że ludzie głosujący za Brexitem tak naprawdę nie wiedzieli za czym głosują. Do dziś stosuje się tego typu argumenty aby przekonać do kolejnego głosowania. Narracja idzie mniej więcej tak - ludzie zostali oszukani, albo ludzie nie wiedzieli co to jest Brexit - teraz już wiedzą i trzeba ponownie zagłosować. Zauważmy co stoi za tymi słowami. Po pierwsze jest to hipokryzja, czyli cecha, które wg mnie jest jedną z najgorszych cech jakie mogą przejawiać ludzie. No bo przecież gdyby ludzie zagłosowali przeciwko Brexitowi i za pozostaniem w Unii to nikt by dzisiaj nie mówił, że ci ludzie nie wiedzieli co to Brexit albo, że zostali oszukani. Politycy i dziennikarze głównego nurtu przyjęliby tą decyzję i nawet chwalili by ludzi za mądrość i dalekowzroczność. Ja jednak nie będę dziś mówił o hipokryzji. Chciałbym po prostu zauważyć, że takie słowa typu: “ludzie nie wiedzieli” albo “ludzie zostali oszukani” świadczą o tym jak politycy oceniają inteligencję wyborców. Za tymi słowami kryje się myśl: “gdyby byli inteligentni to wybraliby pozostanie w Unii”. To samo dotyczy późniejszych wyborów w USA. Tam również oskarżono Donalda Trumpa o populizm. Innym powodem wygranej tego kandydata miały być posty na facebooku, które oszukały ludzi. Zauważmy, że i w tym wypadku oskarżanie Trumpa o populizm świadczy o tym co ci oskarżający myślą o inteligencji wyborców. Są tak głupi, że dali się złapać na populizm Trumpa. To samo dotyczy rosyjskich botów i facebooka. Jeżeli wyborców dało się tak oszukać to są krótko mówiąc mało inteligentni. Tutaj dochodzimy do sedna. Jeżeli jakiś polityk twierdzi, że jest demokratą, ale jednocześnie krytykuje wybór dokonany przez ludzi to sam sobie zaprzecza. Bo albo pozwalamy ludziom wybierać i przyjmujemy do wiadomości ich decyzję, czyli decyzję większości albo trzeba zmienić ustrój. Nie można akceptować wyboru ludzi, gdy nam się on podoba i krytykować gdy ludzie zdecydują coś innego niż my byśmy chcieli. Demokracja polega na tym, że akceptuje się wybór większości. Oznacza to, że istnieje jakaś mniejszość, która chciała czegoś wręcz przeciwnego. Ta mniejszość to może być nawet 49% czyli całkiem sporo. Problem wydaje mi się leży gdzie indziej. Internet sprawił, że np. film o tym jak Hillary Clinton zemdlała i musiała być podtrzymywana przez ochroniarzy obiegł świat w ciągu paru minut od opublikowania. Nikt nie był w stanie tego zatrzymać. Politycy często sami oszukiwali ludzi. Np. zatopienie przez Niemców statku Lusitania miało swoje powody - statek ten przewoził broń do Anglii. Ta informacja została jednak przed ludźmi ukryta, gdy przekonywano społeczeństwo USA do przystąpienia do I wojny światowej. Podobnie można powiedzieć o twierdzeniach, że Saddam Hussein robi bombę atomową i trzeba go ponownie zaatakować. Ludzie poparli tamte wojny będąc oszukani. Czy więc trzeba anulować tamte wybory? Demokracja nie działa wstecz. Politycy są jednak karani za kłamstwa - w kolejnych wyborach ludzie głosują na opozycję. Podsumowując - demokrata akceptuje wolę większości, bo na tym polega demokracja. Jeżeli krytykujesz taką decyzję wyborców to nie jesteś demokratą. Oczywiście demokracja ma wiele wad, a jedną z nich jest właśnie to, że taki sam głos ma osoba bardzo inteligentna oraz taka z niskim IQ. Być może ustrój, gdzie decydowali by ludzie np. o poziomie IQ wyższym niż 120. Ale oczywiście nigdy do tego nie dojdzie, bo ta reszta by się na to nie zgodziła. Przy okazji ja nie wiem jaki mam poziom IQ.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
66 - Zwycięzca czy ofiara
Dziś chciałbym poruszyć kwestię aż dwóch sofizmatów. Sofizmaty często występują w parach. Wynika to z tego, że ludzie często wpadają w skrajności. Np. mamy argumentum ad crumenam oraz argumentum ad lazarum. Pierwszy to argument, który może znacie z piosenki Gdybym był bogaty, mówi, że ktoś ma rację bo jest bogaty. To argumentum ad crumenam czyli bogaty ma rację. Odwrotnym argumentem jest argumentum ad lazarum. Jego nazwa pochodzi od Łazarza z Biblii. Być może znacie przypowieść Jezusa o bogaczu i Łazarzu. Niektórzy biorą tą przypowieść za dowód, że biedak ma rację. Zauważmy, że te dwa przeciwstawne sofizmaty oba są błędne. Ktoś może mieć rację, gdy przedstawi argumenty, a nie dlatego, że jest bogaty albo biedny. Jak więc widzicie na tym przykładzie sofizmaty czasami występują w parach przeciwstawnych twierdzeń. O jednej z takich par sobie dziś powiemy. Dzisiejszym tematem będzie sofizmat zwycięzcy i przegranego. Są to dwa sprzeczne argumenty. Jeden mówi, że zwycięzca ma rację, a drugi na odwrót, że to przegrany ma rację. Oczywiście oba te argumenty są błędne. Wygrana np. na wojnie nie oznacza, że słuszność jest po stronie wygranej. Nie oznacza też, że słuszność była po stronie przegranej. Jak te sofizmaty są używane w świecie? Sofizmat zwycięzcy jest powszechny, a objawia się często w tym, że wygrany pisze historię. Np. to Grecy spisali historię pokonania Persów, Rzymianie spisali historię pokonania Kartaginy, a w Anglii Szekspir pisał sztuki dla Henryka VII Tudora, w których wychwalał go, a źle mówił o jego przegranym rywalu Ryszardzie III. Gdy więc czytamy podręczniki historii warto się zapytać: czy ci przegrani czasem nie mieli racji? Niestety takie rozumowanie, że przegrani mieli rację i padli pod brutalną siłą jest także przegięciem prawdy. To prawda, że zwycięzcy piszą historię, ale to wcale nie znaczy, że nie piszą prawdy. O tym błędzie śpiewał Jacek Kaczmarski. Jego piosenka ma tytuł “Rehabilitacja komunistów” i mówi o tym, że ktoś kiedyś został źle osądzony. Kaczmarski w dalszych słowach wyjaśnia, że to błędne rozumowanie, bo ci komuniści zostali zabici przez innych komunistów. Gdyby ich nie zabito, to pewnie oni by zabijali. Najbardziej w tej piosence podoba mi się konkluzja, że gdyby historia potoczyła się inaczej i zginąłby Stalin to dziś myślano by o nim jako niewinnej ofierze. Ten błąd logiczny czyli sofizmat ofiary bo tak też można nazwać sofizmat przegranego czasem wynika z tego, że o zmarłych nie mówi się źle. Poza tym zawodzi pamięć ludzka. Tak więc np. na wojnie zwycięzca pokonał i zabił pokonanego. Zwycięzca dalej żyje i widzimy jego wady, a przegrany leży w grobie i z tego powodu mówi się o nim dobrze. Ten błąd logiczny czyli sofizmat ofiary stosuje się w krytyce Europejczyków. Np. Brytyjczycy pokonali Zulusów i sami rządzili w Afryce. Brytyjczycy zwyciężyli, a więc są źli, a Zulusi przegrali, a więc są dobrzy. Prawda jest jednak po środku. Ani Brytyjczycy nie byli dobrzy, ani Zulusi. I jedni, i drudzy byli najeźdźcami. Choć Brytyjczycy nie byli tak okrutni jak Zulusi. Podobnie było z Hiszpanami i Aztekami. Jedni i drudzy podbijali. Hiszpanie chociaż okrutni nigdy nie dorównali w tym Aztekom. Czy więc można określić kto w tych konfliktach był dobry, a kto zły? Nie - Brytyjczycy i Zulusi oraz Hiszpanie i Aztekowie, wszyscy oni byli najeźdźcami. To coś jak sklep, o który konkurują dwie mafie w Chicago. Każda mafia chce mu zapewnić ochronę za opłatą. Sofizmat zwycięzcy, który często polega na tym, że zwycięzcy piszą historię i robią to na swoją korzyść. Z kolei sofizmat przegranego albo sofizmat ofiary to błąd logiczny polegający na odwrotnym rozumowaniu. Ktoś został pokonany, a więc jego przeciwnik to zły brutal, a on pokonany to niewinna ofiara.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
65 - Status quo bias (negatywne nastawienie do zmian)
Status quo to termin prawniczy oznaczający obecny stan rzeczy. Sofizmat status quo to błąd logiczny polegający na niechęci do zmian. Ludzie myślący w ten sposób mówią np. lepsze jest wrogiem dobrego. Chodzi o pewien strach przed zmianami. Stanowisko, że zmiany są niepotrzebne. Wiele błędów logicznych popełniamy już od najmłodszych lat. Z tym błędem jest inaczej. Ten sposób myślenia przychodzi wraz z wiekiem. Ten błąd jest podobny do Appeal to Tradition argumentum ad antiquitatem. Po polsku to argument odwołujący się do tradycji. Nie zawsze jest to to samo co błąd status quo fallacy czyli niechęć do zmian. Argument odwołujący się do tradycji jest wykorzystywany np. do uzasadniania astrologii czy zielarstwa. Podczas gdy ta niechęć do zmian jest czymś bardziej ogólnym. Ten błąd czyli status quo bias po polsku niechęć do zmian może mieć wpływ na nasze wydatki. Firmy wiedzą, że gdy zaczniemy u nich kupować np. iPhony to nie będzie nam się chciało tego zmienić nawet gdyby się okazało, że Samsungi są lepsze. Warto przynajmniej raz w roku przemyśleć czy nie zmienić ubezpieczenia na samochód, kontraktu na telefon, może nawet banku. Ale przyznacie się, że gdy słyszycie ode mnie te rady to zaraz przychodzi myśl - nie chce mi się. To jest właśnie status quo fallacy albo niechęć do zmian. Oczywiście zmiana zwykle nie jest darmowa. Zmiana operatora, banku czy ubezpieczenia czasami oznacza dodatkowe koszty. Zawsze też oznacza poświęcenie czasu na to. I chyba właśnie to oznacza status quo fallacy. My przewidujemy, że będzie trzeba poświęcić na to czas, którego pewnie nie mamy za dużo. Potem przy zmianie telefonu np. z iPhona na Samsunga będzie się trzeba uczyć jak obsługiwać ten nowy telefon. Czy więc jest to błąd logiczny. Niekoniecznie. Jednak taka niechęć do każdej zmiany na pewno nie jest zdrowa. Czasami jednak zmiana nie oznacza więcej pracy, ale wręcz przeciwnie mniej. W Greg McKeown w swojej książce “Esencjalista” podaje przykład osoby, która przyszła do firmy i do jej obowiązków należało zrobienie pewnego raportu. Robiono go już tak długo, że nikt nie pamiętał kto to nakazał. Nowy pracownik na próbę postanowił nie zrobić raportu i zobaczyć czy ktoś będzie narzekał. Nikt nie przyszedł. doszedł więc do wniosku, że nie jest on (ten raport potrzebny). Myślę, że tą krótką audycja przekonałem was, że niechęć do zmian jest skrzywieniem, które nabywamy z wiekiem. Warto walczyć z tą rosnącą skłonnością. Ale powiedzmy też sobie, że skrzywienie w drugą stronę też nie jest dobre. Warto przed zmianą przemyśleć i może także przedyskutować jakie będą koszty zmiany. Poza tym należy wziąć pod uwagę fakt, że inni ludzie (szczególnie starsi) mają to skrzywienie czyli status quo bias. Na pewno nie przyniesie nam to popularności gdy postanowimy zrobić rewolucję w firmie czy życiu. Trudno też spodziewać się wsparcia od ludzi, którzy są zadowoleni ze status quo. Jeżeli chcielibyście wesprzeć mnie to zapraszam na patronite. Mam tam profil związany z innym podkastem, który prowadzę czyli “Historia wg Dzieci”. Ale koszty serwera dla obu podkastów są takie same, bo prawie wszystkie moje podkasty trzymam na jednym serwerze. Jeżeli więc chcielibyście mnie wesprzeć to serdecznie zapraszam i z góry dziękuję. [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
64 - Negativity bias (negatywne nastawienie)
Negativity bias to po polsku negatywne nastawienie. Czy to dobre tłumaczenie? Każdy z nas ma tą skłonność, aby skupiać się na negatywnych rzeczach. Skłonność ta się wzmaga gdy oceniamy kogoś, kogo nie lubimy. Jak przezwyciężyć tą skłonność w życiu osobistym oraz w stosunkach z innymi? Cytat: "Nothing is more responsible for the good old days than a bad memory" co można przetłumaczyć jako: "Nic nie jest bardziej odpowiedzialne za stare dobre czasy niż zła pamięć". Cytat z "Lalki" Prusa: Pan Domański jeszcze bardziej upadał na duchu. - Świat idzie do gorszego - mówił trzęsąc głową. - Wikt coraz droższy, za kwaterę zabraliby ci całą pensję, a nawet co się tyczy anyżówki, i w tym jest szachrajstwo. Dawniej rozweseliłeś się kieliszkiem, dziś po szklance jesteś taki czczy, jakbyś się napił wody. Sam Napoleon nie doczekałby się sprawiedliwości!
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
63 - Blad przezywalnosci
Wielu podkasterów opowiada historie powstania swoich biznesów. Są tą historie sukcesu. Konkluzja jest zawsze taka - ja potrafiłem/potrafiłam - ty też możesz. Problem w tym jest taki, że takie audycje nagrywa się tylko o tych historiach sukcesu, bo chyba nikt nie nagrywa historii porażek. Podobnie jest z wielkimi firmami. Ludzie zaczytują się w historii o tym jak dwóch Steve’ów zrobiło firmę Apple w garażu. Ta historia jest oczywiście prawdziwa, ale problem znowu polega na tym, że nikt nie spisał wszystkich tych historii innych firm, które też powstały w garażach i splajtowały dziesiątki lat temu. Słuchając takiej historii sukcesu można dojść do wniosku, że wystarczy ciężka praca, samozaparcie i sukces jest murowany. Taki sposób myślenia jest błędem logicznym, który nazywa się błędem przeżywalności. Po angielsku survivorship bias albo survivor bias. Ten błąd logiczny najłatwiej zrozumieć na przykładzie. Podczas II wojny światowej alianci wysyłali samoloty, które bombardowały miasta III Rzeszy. Część tych samolotów zestrzelono, a te które wracały były całe podziurawione. Analizowano więc te podziurawione i na podstawie analizy tych dziur wzmacniano miejsca, które były najbardziej podziurawione. Błąd w tym postępowaniu polegał na tym, że analizowano tylko te samoloty, które wróciły. Były one podziurawione, ale maszyny dalej działały. Te samoloty, które spadły zostały trafione w inne miejsca. Niestety tego nie dało się zbadać, bo tamte samoloty po prostu nie wróciły. Inny przykład pochodzi ze statystyk weterynaryjnych. Do weterynarza czasami przynosi się koty, które spadły z dużej wysokości i przeżyły. Można więc wyciągnąć wniosek, że koty potrafią spaść nie robiąc sobie krzywdy. Popełniany jest jednak tutaj ten sam błąd. Do weterynarza przynosi się tylko te koty, które przeżyły i mają np. tylko jakieś małe złamanie. Nikt nie przynosi tych, które nie przeżyły. Może jeszcze przykład z muzyki pop. Ponieważ dzisiaj słyszymy tylko te najlepsze piosenki z lat 60. Możemy dojść do wniosku, że dzisiaj to muzyka jest kiepska, ale w latach 60 to każda piosenka to był przebój. A przecież nikt dzisiaj nie słucha piosenek z lat 60, które były beznadziejne. Słucha się tylko tych dobrych. Podsumowując. Błąd przeżywalności jest to błąd statystyczny. Ktoś na podstawie niepełnej statystyki wyciąga wnioski. Koty może rzeczywiście potrafią spadać z wysokości i nie robić sobie krzywdy. My jednak mamy do dyspozycji tylko te, które przeżyły. Nie wiem więc jaki procent kotów, które wypadły np. z 5 piętra przeżyło. Boże jest to 90%, ale równie dobrze może to być tylko 10%. Po prostu tego nie wiemy. Nie mamy więc podstaw, aby wyciągać wniosek, że koty potrafią spadać bez kontuzji. Oczywiście nie zachęcam do eksperymentów. Wracając do tego od czego zacząłem. Historie sukcesów w biznesie są naprawdę bardzo motywujące. Pamiętać jednak należy, że na ten jeden biznes, który odniósł sukces przypada być może setka takich, którym to się nie udało. Pomysł na odcinek pochodzi od Kamila Lelonka. Z tego co wiem, Kamil nie prowadzi własnego podkastu, ale występował jako gość np. w podkaście DevTalk w odcinkach 71 i 75 [link] [link] Kamil prowadzi też bloga po angielsku dla programistów. [link] Może wy macie jakiś pomysł na kolejny odcinek podkastu “Zdrowy rozsądek”.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
62 - Ważność głosowania
Jak długo jest ważne głosowanie? Moje rozważania na przykładzie Brexitu. Większość zdecydowała za wyjściem. Niektóre sondaże pokazują, że teraz większość jest za pozostaniem. Czy należy przeprowadzić kolejne głosowanie? Czy należy brać udział w wyborach?
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
61 - Lewica wobec imigracji
Lewica od początku istnienia zawsze wspierała klasę robotniczą. Jednak ostatnie parę lat polityka lewicy przeszła transformację i teraz jest w opozycji co do wcześniejszego kursu. Widać to np. gdy porównać wypowiedzi demokratów w USA z przeszłości do tego co mówią teraz. Przykładem są choćby prezydenci Clinton i Obama. W związku z tym mam dwa pytania: 1. dlaczego lewica zmieniła swoją politykę o 180 stopni? 2. kto dziś dba o najniżej opłacanych robotników?
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
60 - Hasty generalization
Hasty generalization to błąd logiczny po łacinie zwany Dicto simpliciter. Polskie tłumaczenie to pośpieszna/błędna generalizacja. Popełniamy ten błąd za każdym razem, gdy na podstawie jednego przypadku wyciągamy wniosek odnośnie całej grupy. Np. jedna nieprzyjemna osoba danej nacji nie oznacza, że wszyscy z tego kraju są tacy sami.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
59 - Koszt ekologii
Chyba wszyscy pragniemy czystego powietrza, pięknej przyrody, ochrony zwierząt itd. Niestety często zapominamy o kosztach, które trzeba ponieść. Ochrona środowiska czyli ekologia kosztuje. Gdy płacą inni jesteśmy za, ale gdy te koszty uderzają nas po kieszeni jest inaczej. Tak właśnie się dzieje we Francji. Podatek od paliwa zwany podatkiem ekologicznym spowodował wystąpienie setek tysięcy protestujących. Jest to tz. protest żółtych kamizelek. Zginęły już dwie osoby, rannych jest jeszcze więcej. Myślę, że każdy z tych protestujących chciałby czystego powietrza, gdy jednak dochodzi do płacenia nie są już tacy chętni. Ta sytuacja pozwala nam zastanowić się na tym faktem. Jak wiele każdy z nas gotów byłby zapłacić z własnych pieniędzy za ochronę środowiska?
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
58 - Zasada Pareta
Vilfredo Pareto opisał swoje spostrzeżenia, a Joseph Juran cytował go używając sformułowania "zasada Pareta" i w ten sposób dał nazwę tej zasadzie. Chodzi np. o to, że 20% obiektów jest związanych z 80% zasobów. Pareto zauważył, że 20% właścicieli ziemskich we Włoszech posiada 80% terenów. Później odkryto, że tą zasadę widać wszędzie w przyrodzie. Np. 80% groszków pochodzi z 20% strąków. 20% klientów przynosi 80% zysków, 20% kierowców powoduje 80% wypadków etc. W sprzątaniu 20% czasu przynosi 80% wyników. Błędem jest twierdzenie, że ta zasada odnosi się do niesprawiedliwości społecznej. Także w podkastingu to widać, bo 20% podkasterów ma 80% wszystkich odsłuchań audycji.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
57 - Greenpeace, Iceland i olej palmowy
W UK zakazano reklamy Icelandu. Zakazano jej bo finansowała ją organizacja Greenpeace. W reklamie stosuje się argument odwołujący się do uczuć (Argumentum ad misericordiam). Działania Greenpeace pokazują też ogromną hipokryzję. Działacze tej organizacji z bogatych zachodnich krajów, które już zniszczyły swoje lasy starają się zmusić biedne kraje aby nie wycinały swoich lasów. W krajach zachodnich pod siedzibami wielkich korporacji protestują działacze Greenpeace, ale pod siedzibami tych samych firm w biednych krajach ustawiają się kolejki osób szukających pracę. Ty nie kupisz oleju kokosowego i tym samym pozbawisz pracy kogoś w takim biednym kraju. Linki: Nocne Radio - Sprawdzam - Greenpeace: [link] Reklama Icelandu na youtube: [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
56 - Czy wojna jest zła?
Wiele osób wypowiada się o wojnie, że jest zła. Czy to jest logiczne? Jaki argument przytaczają takie osoby? Mówią o milionach poległych, osobach, które straciły bliskich, o strasznych rzeczach, których ludzie nawet po wojnie nie są w stanie zapomnieć. Wydaje się to logiczne - wojna, która przyniosła tak straszne rzeczy nie może być dobra. A jednak mamy tutaj błąd logiczny. Na czym on polega? Aby to unaocznić porównajmy wojnę do leczenia. Jedną z chorób, którą jest trudno wyleczyć jest rak, a jedną z metod leczenia jest chemioterapia. Chemioterapia zabija raka, ale ma straszne efekty uboczne. Wyniszczenie organizmu po chemioterapii widać nawet gołym okiem - utratę wagi, utratę włosów itd. Ale czy można powiedzieć, że chemioterapia jest zła? W wielu wypadkach przedłuża ona życie chorych na raka. Dokładnie tak samo jest z wojną. Np. II wojna światowa była swego rodzaju chemioterapią walczącą z rakiem jakim był Hitler. Czy więc ta wojna była zła? To oczywiście zależy od punktu widzenia. Wiem, że niektórzy chorzy na raka postanawiają nie korzystać z chemioterapii, bo nie daje ona pewności na wyleczenie, a jej skutki uboczne potrafią zatruć ostatnie dni życia. Niektórzy chorzy więc decydują się wykorzystać swoje życie do końca i po prostu umrzeć na raka, bez korzystania z chemioterapii. Tak samo jest z wojną. Gdy wybuchła II wojna światowa można się było po prostu poddać Hitlerowi. Oszczędziłoby to śmierci wielu osobom, choć z drugiej strony patrząc gdyby Hitler miał więcej czasu to być może zabiłby jeszcze więcej niż zginęło podczas wojny przeciwko niemu. Tak więc II wojna światowa nie była zła. Nie była też dobra. Była jedynym środkiem zaradczym jaki mieli ludzie na problem jakim był Hitler. Podobnie jest z chemioterapią daje ona szansę pokonania raka, ale ma okropne skutki uboczne. Być może w przyszłości medycyna będzie miała lepsze lekarstwo na raka i będą myśleć o naszych czasach ze współczuciem, ale w naszych czasach mamy często tylko tą metodę. Czy więc jest ona zła, bo osłabia organizm? Albo czy jest dobra bo daje szansę pokonania raka? Nie jest ani dobra, ani zła - to po prostu jedyna metoda walki z rakiem. Tak samo wojna - można narzekać jak ogromne spustoszenie czyni, ale czy mieliśmy lepszą metodę pokonania Hitlera? Nie. Polityka appeasementu zawiodła. Wojna była jedyna metodą pokonania Hitlera. Dziękuję wam za wysłuchanie. Dziś omawiałem temat wojny, która jest pod wieloma względami jest podobna do chemioterapii. Zapraszam oczywiście do komentowania. Chętnie usłyszę co wy macie do powiedzenia na ten temat.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
55 - Wolna wola i zdrowy rozsądek
Do nagrania tej audycji skłoniło mnie zdjęcie, które zobaczyłem na facebooku. Podzieliło się nim wiele osób. Przedstawiało mężczyznę trzymającego kartkę z napisem: “Nie mów córce jak ma się ubierać aby uniknąć gwałtu. Powiedz synowi, aby nie gwałcił!” Tą audycję chciałbym poświęcić właśnie tym słowom. Postaram się wykazać jak bardzo nielogiczne i jednocześnie jak bardzo obraźliwe są to słowa. Wyobraźmy sobie jednak, że jestem bardzo bogaty i stać mnie na złoty zegarek np. na złotego Rolexa. Czy mam prawo go ubrać? Oczywiście, że mogę. Ale wyobraźmy sobie dalej, że muszę przejść przez dzielnicę znaną z przestępstw i napadów na ludzi w biały dzień. Mam prawo przejść tą ulicą ze złotym Rolexem na ręce. Nie będzie to jednak mądre gdybym tak zrobił. Powiedzmy jednak, że tak zrobiłem. Zostałem napadnięty i obrabowany. Przyjeżdża policja i zamiast mi współczuć dziwią się mojej głupocie. Mówią mi: sam jest pan sobie winien, że przez taką dzielnicę przechodził pan ze złotym zegarkiem. A ja im wtedy odpowiem: mam prawo ubierać złoty zegarek kiedy mi się podoba. Popatrzą na mnie ze współczuciem, pokiwają głowami i już nic nie powiedzą, bo z kretynem nie ma co gadać. Oczywiście, że powodem gwałtu niekoniecznie musi być wyzywający ubiór. Gdy przechodzę przez niebezpieczną dzielnicę mogę zostać napadnięty nawet jak złoty zegarek schowam do kieszeni. Tak samo może się stać z kobietą. Jednak prawdopodobieństwo napadu wzrasta wraz z pokazywaniem złotego zegarka czy odkrywaniem ciała przez kobietę. Trudno po napadzie ocenić, czy zostałbym napadnięty gdyby zegarek był w kieszeni. Podobnie jest z gwałtem. Po gwałcie trudno ocenić czy nie doszłoby do niego gdyby kobieta była inaczej ubrana. Wróćmy jednak do tego zdania: “Nie mów córce jak ma się ubierać aby uniknąć gwałtu. Powiedz synowi, aby nie gwałcił!” Tak się składa, że mam i syna i córkę. Z tego zdania zdaje się wynikać, że jeżeli nauczę syna aby nie gwałcił to moja córka będzie bezpieczna. A to, że jest ona teraz w niebezpieczeństwie wynika z tego, że mój syn jest zagrożeniem. Tego typu twierdzenia można porównać do twierdzenia: “Nie ucz dzieci aby strzegły się przed złodziejami - ucz je aby nie kradły. Nie ucz dzieci zamykać drzwi na klucz - ucz je aby się nie włamywały”. Tak się składa, że moje dzieci, w tym także mój syn dobrze wiedzą, że zarówno gwałt jak i kradzież jest zła. Jestem pewny, że nigdy tego nie zrobią. Mimo to boję się o córkę. Dlaczego się boję? To, że ja nauczyłem dzieci pewnych zasad moralnych nie sprawi, że inni ludzie będą się do nich stosować. To, że nauczę mojego syna, aby nie gwałcił nie sprawi, że inni ludzie przestaną gwałcić. Kobiety są zagrożone gwałtami. Jest to bolesna prawda. Jednak jest obraźliwym twierdzenie, że jest to spowodowane tym, że nie nauczyłem mojego syna zasad moralnych. Jest to obraźliwe zarówno wobec wielu ojców jak i synów. Nie mówiąc już o tym, że wielu synów jest wychowywanych przez samotne matki. Takie zdanie obraża też matki zarówno samotne jak te z partnerami. Żyjemy w takim świecie, gdzie mądre jest czasami nie korzystać z wolnej woli. Wolno mi chodzić ze złotym zegarkiem, ale nie jest to mądre w pewnych dzielnicach. Mam prawo do pewnych rzeczy, ale czasami będzie rozsądne nie skorzystać z tego prawa.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
54 - Argumentum ab auctoritate
Argument z pozycji autorytetu, Argument do nieśmiałości lub do wstydu Argumentum ab auctoritate, Argumentum ad verecundiam Argument from authority, Appeal to authority Carl Sagan napisał o argumentum ab auctoritate: "Jedno z najważniejszych przykazań nauki brzmi: Nie ufaj argumentom z pozycji autorytetu. Zbyt wiele tych argumentów okazało się boleśnie błędnych. Autorytety muszą dowodzić swoich tez tak jak każdy inny człowiek". "One of the great commandments of science is, "Mistrust arguments from authority." ... Too many such arguments have proved too painfully wrong. Authorities must prove their contentions like everybody else".
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
53 - Mur
Jak z emigrantami radzili sobie starożytni Rzymianie? Czy mury budowane przez Cezara lub kolejnych cesarzy spełniły swoje zadani? Rzymianie nazywali emigrantów barbarzyńcami. Czy Trump jest podobny do Cezara? Był to bardzo bezwzględny polityk nie zwracający uwagi na opinię publiczną. O tym właśnie jest ta audycja.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
52 - Nihilizm moralny
Dziś będzie o filozofii, której nie lubię. Niestety jest to najpopularniejsza filozofia wg której ludzie oceniają dziś świat. Chodzi mi o nihilizm, a szczególnie jedną jego kategorię czyli nihilizm moralny. Być może ten termin brzmi dość naukowo i obco, ale chodzi po prostu o ludzi, którzy mówią: “każdy ma swoją rację”. Problem zaczyna się gdy dochodzi do rzeczy, które wkraczają w prawa innych ludzi. Np. jeżeli “każdy ma swoją rację”, to ma ją także pedofil. Inaczej mówią nihilista odrzucając autorytety pozbawia się możliwości oceny zachowania ludzi, którzy wykorzystują dzieci. Przecież nihilizm moralny wyraża pogląd nieistnienia pewnych ani absolutnych, nie wychodzących poza abstrakcję wartości moralnych. Jeżeli nie ma wartości moralnych, to nie można nikogo krytykować za ich przekraczanie. Nawet w skrajnych wypadkach. Tak więc nihilizm moralny to odrzucenie wszelkich wartości moralnych. Nie wiem jak wy, ale ja raczej unikałbym ludzi, którzy nie mają żadnych wartości moralnych. Na szczęście ludzie, którzy twierdzą, że “każdy ma swoją rację” tak naprawdę nie są nihilistami. Po prostu nie zadali sobie trudu przemyślenia tego twierdzenia. Gdy podać im przykład pedofila to powiedzią “każdy z wyjątkiem pedofila”. Można wtedy podać inny przykład, a ich lista wyjątków będzie rosła. Inaczej mówiąc oni nigdy nie myśleli, że “każdy ma rację”. A jak jest z tobą? Czy zdarzało ci się powiedzieć, że “każdy ma swoją rację”? Czasami używa się dzisiaj sformułowania “każdy ma swoją prawdę”. Przemyśl to, czy naprawdę uważasz, że każdy nawet pedofil ma swoją rację, czyli, że jego zachowanie nie jest złe moralnie? Myślę, że raczej nie. Każdy z nas stawia granice swojej tolerancji. Są zachowania, których nie tolerujemy i to dowodzi, że nie jesteśmy nihilistami. Różnimy się tylko tym, gdzie są te granice. Jeżeli więc miałeś zwyczaj mówić “każdy ma swoją rację” to raczej przestań. No chyba, że chcesz, aby inni uważali cię za nihilistę, czyli kogoś, kto nie uznaje żadnych zasad moralnych. Gdy już jesteśmy przy nihilizmie to może powiem kilka słów jeszcze o innych jego odmianach. Nihilizm moralny to odrzucenie wszelkich zasad moralnych. Nihilizm epistemologiczny to taki skrajny sceptycyzm, czyli twierdzenie, że żadna wiedza nie jest pewna. Nihilizm egzystencjalny to twierdzenie, że życie nie ma sensu. A w takim ogólnym znaczeniu nihilizm jest stanem społecznym, w którym jednostki tego społeczeństwa są przeświadczone o braku celowości wraz z doświadczeniem pustoty znaczeniowej wszelkich regulacji i unormowań prawnych, zwyczajowych, czy kulturowych. Nihilizm jest więc dość smutnym stanem. Jak już jednak wspomniałem najczęściej ludzie po prostu nie przemyśleli sprawy i ich wypowiedzi wskazują na nihilizm, choć tak wcale nie jest. Często np. słychać, że kultura zachodnia wcale nie jest lepsza od innych kultur. Ale czy kultura australijskich Aborygenów jest naprawdę równie dobra? Ludzie ci stosowali zbiorowy gwałt jako karę dla nieposłusznych kobiet. Twierdzenie, że każda kultura jest równie dobra to także nihilizm. Na szczęście również tutaj tak naprawdę nie ma prawdziwych nihilistów, są po prostu ludzie, którzy dobrze tego nie przemyśleli. No bo przecież czy których z tych ludzi porzucił by życie w społeczeństwie zachodnim, aby zacząć żyć wśród Aborygenów stosujących takie kary? Raczej nikt. Oczywiście widzimy wady naszej cywilizacji, ale wystarczyło by pewnie każdego krytyka wysłać aby pożył wśród tych “szlachetnych dzikusów”, aby potem wychwalał cywilizację zachodnią i jej osiągnięcia. Ten odcinek jest poświęcony nihilizmowi. Wspomniałem o paru innych zagadnieniach, których jednak nie wyjaśniłem, bo mówiłem o nich wcześniej. Tak więc odsyłam do tamtych odcinków. O micie szlachetnego dzikusa mówiłem w odcinku 26. O ocenie względnej i bezwzględnej mówiłem w odcinku 37. Powtórzmy więc na koniec. Wiele osób wypowiada się dzisiaj w ten sposób, że można to odebrać jako nihilizm moralny czyli twierdzenie, że nie ma moralnie złych rzeczy. Na szczęście ludzie tacy tylko sprawiają wrażenie nihilistów, bo tak naprawdę mają kodeks moralny, czyli taki kompas, którego się trzymają.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
51 - Rasistowskie pytania
Dzisiejszy temat to tz. “rasistowskie pytania”. Może najpierw wyjaśnię czym są takie pytania. Chodzi o to, że np. ludzie innych ras w krajach gdzie dominują biali czują się źle, gdy ktoś ich zapyta np. o to skąd pochodzą. Zdarza się przecież, że ktoś o czarnym kolorze skóry jest w jakimś europejskim kraju już od kilku pokoleń. Czy jednak takie pytanie jest rasistowskie? Tutaj w grę wchodzą dwie kwestie. Jakie intencje miał pytający oraz jak to odebrał pytany. Według typowej definicji rasizm występuje wtedy gdy jakieś działanie wynika z podłoża rasowego. Np. ktoś uważa, że jakaś rasa jest lepsza, a inna gorsza. Nie zawsze ktoś uważa swoją rasę za lepszą. Zdarza się, że ktoś może twierdzić widząc kogoś rasy żółtej, że musi być dobry z matematyki, a widząc czarnego, że musi dobrze grać w koszykówkę. Tak więc rasizm niekoniecznie musi zakładać, że ta druga rasa jest gorsza, może zakładać, że ta druga rasa jest w czymś lepsza. Problem polega na tym, że ktoś chce oceniać jednostkę stojącą przed nim na podstawie statystyk, albo stereotypów związanych z tą rasą. Np. jakiś Azjata może być bardzo kiepski z matematyki, ale inni będą zakładać, że jest świetny. Niektóre media dość dużo rozpisywały się, na temat tego rasizmu. Czy jednak nie jest przesadą twierdzenie, że ktoś biały mieszkający w kraju, w którym 99% ludności jest biała pyta czarnego skąd pochodzi? Może odwróćmy sytuację. Gdy biały mieszka w kraju, w którym 99% ludności to czarni to czy nie spotyka się z takim samym pytaniem gdy poznaje nowych ludzi? Czy więc nie są przewrażliwieni ludzie, którzy twierdzą, że takie pytanie wynika z rasizmu? Wczoraj biegłem maraton. Obok przebiegała Angielka, która biegła tempem dość podobnym do mojego. W moim mieście nie ma tz. zająców, czyli ludzi, którzy biegną jednym tempem i niedoświadczeni biegacze mogą się ich trzymać, aby dobiec do mety w jakimś czasie. Zawołałem więc “hi”, a potem zapytałem z jakim czasem planuje dobiec do mety. Jej pierwszą reakcją było pytanie skąd jestem. Usłyszała mój polski akcent i zapytała. I teraz ciekawa jest moja reakcja. Przed brexitem nie miałem problemu z takimi pytaniami, ale po brexicie pojawiło się trochę ludzi patrzących niechętnie na imigrantów. Nigdy nie spotkałem się z takimi osobiście, ale czytałem trochę o takich wypadkach. Gdy usłyszałem to pytanie poczułem, że w podtekście oznacza to jej niechęć do mnie. Wyjaśniłem, że z Polski, a potem nasza rozmowa potoczyła się już zwykłym tokiem jak podczas biegu. Powiedziała mi, że biegnąc tym tempem dobiegnę w takim czasie, pochwaliła moją kondycję itd. Nie mam więc powodu sądzić, że miała niechęć do imigrantów. Jednak gdy zapytała o moje pochodzenie poczułem się jakby atakowała moje prawo do przebywania w UK. Oczywiście ludzie o innym kolorze skóry mają gorzej. Moje dzieci chodziły tutaj do szkoły i nikt nie rozpozna ich po akcencie jak mnie. Jednak kogoś o czarnym kolorze skóry da się rozpoznać nawet jak jego rodzina przebywa tutaj od pokoleń. Czy więc takie pytanie jest rasistowskie lub ksenofobiczne? Zauważmy, że ktoś może pytać po prostu z ciekawości, a pytany odbierać to tak jak ja jako atak na prawo do przebywania w danym kraju. Myślę więc, że nie warto być przewrażliwionym. Daję tą radę także sobie. Nie każdy Anglik, który mnie pyta skąd jestem jest ksenofobem. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że nasze niewinne pytanie: “skąd jesteś” ktoś może odebrać jako rasizm albo ksenofobię. Tyle może moich przemyśleń wynikających z niewinnego pytania “where are you from”, które wczoraj usłyszałem.
pobierz odcinki RSS iTunes www
Starsze >
>>
miodek