Audycje z kategorii: Filozofia

Sortuj: kategoriami | alfabetycznie
Tygodniuffki to audycje, które zdobyły największą popularność w ubiegłym tygodniu. Ranking audycji tworzony jest automatycznie na podstawie zainteresowania użytkowników
opublikowany 2 dni temu
60 - Hasty generalization
Hasty generalization to błąd logiczny po łacinie zwany Dicto simpliciter. Polskie tłumaczenie to pośpieszna/błędna generalizacja. Popełniamy ten błąd za każdym razem, gdy na podstawie jednego przypadku wyciągamy wniosek odnośnie całej grupy. Np. jedna nieprzyjemna osoba danej nacji nie oznacza, że wszyscy z tego kraju są tacy sami.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 12 dni temu
59 - Koszt ekologii
Chyba wszyscy pragniemy czystego powietrza, pięknej przyrody, ochrony zwierząt itd. Niestety często zapominamy o kosztach, które trzeba ponieść. Ochrona środowiska czyli ekologia kosztuje. Gdy płacą inni jesteśmy za, ale gdy te koszty uderzają nas po kieszeni jest inaczej. Tak właśnie się dzieje we Francji. Podatek od paliwa zwany podatkiem ekologicznym spowodował wystąpienie setek tysięcy protestujących. Jest to tz. protest żółtych kamizelek. Zginęły już dwie osoby, rannych jest jeszcze więcej. Myślę, że każdy z tych protestujących chciałby czystego powietrza, gdy jednak dochodzi do płacenia nie są już tacy chętni. Ta sytuacja pozwala nam zastanowić się na tym faktem. Jak wiele każdy z nas gotów byłby zapłacić z własnych pieniędzy za ochronę środowiska?
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 23 dni temu
58 - Zasada Pareta
Vilfredo Pareto opisał swoje spostrzeżenia, a Joseph Juran cytował go używając sformułowania "zasada Pareta" i w ten sposób dał nazwę tej zasadzie. Chodzi np. o to, że 20% obiektów jest związanych z 80% zasobów. Pareto zauważył, że 20% właścicieli ziemskich we Włoszech posiada 80% terenów. Później odkryto, że tą zasadę widać wszędzie w przyrodzie. Np. 80% groszków pochodzi z 20% strąków. 20% klientów przynosi 80% zysków, 20% kierowców powoduje 80% wypadków etc. W sprzątaniu 20% czasu przynosi 80% wyników. Błędem jest twierdzenie, że ta zasada odnosi się do niesprawiedliwości społecznej. Także w podkastingu to widać, bo 20% podkasterów ma 80% wszystkich odsłuchań audycji.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 28 dni temu
57 - Greenpeace, Iceland i olej palmowy
W UK zakazano reklamy Icelandu. Zakazano jej bo finansowała ją organizacja Greenpeace. W reklamie stosuje się argument odwołujący się do uczuć (Argumentum ad misericordiam). Działania Greenpeace pokazują też ogromną hipokryzję. Działacze tej organizacji z bogatych zachodnich krajów, które już zniszczyły swoje lasy starają się zmusić biedne kraje aby nie wycinały swoich lasów. W krajach zachodnich pod siedzibami wielkich korporacji protestują działacze Greenpeace, ale pod siedzibami tych samych firm w biednych krajach ustawiają się kolejki osób szukających pracę. Ty nie kupisz oleju kokosowego i tym samym pozbawisz pracy kogoś w takim biednym kraju. Linki: Nocne Radio - Sprawdzam - Greenpeace: [link] Reklama Icelandu na youtube: [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
56 - Czy wojna jest zła?
Wiele osób wypowiada się o wojnie, że jest zła. Czy to jest logiczne? Jaki argument przytaczają takie osoby? Mówią o milionach poległych, osobach, które straciły bliskich, o strasznych rzeczach, których ludzie nawet po wojnie nie są w stanie zapomnieć. Wydaje się to logiczne - wojna, która przyniosła tak straszne rzeczy nie może być dobra. A jednak mamy tutaj błąd logiczny. Na czym on polega? Aby to unaocznić porównajmy wojnę do leczenia. Jedną z chorób, którą jest trudno wyleczyć jest rak, a jedną z metod leczenia jest chemioterapia. Chemioterapia zabija raka, ale ma straszne efekty uboczne. Wyniszczenie organizmu po chemioterapii widać nawet gołym okiem - utratę wagi, utratę włosów itd. Ale czy można powiedzieć, że chemioterapia jest zła? W wielu wypadkach przedłuża ona życie chorych na raka. Dokładnie tak samo jest z wojną. Np. II wojna światowa była swego rodzaju chemioterapią walczącą z rakiem jakim był Hitler. Czy więc ta wojna była zła? To oczywiście zależy od punktu widzenia. Wiem, że niektórzy chorzy na raka postanawiają nie korzystać z chemioterapii, bo nie daje ona pewności na wyleczenie, a jej skutki uboczne potrafią zatruć ostatnie dni życia. Niektórzy chorzy więc decydują się wykorzystać swoje życie do końca i po prostu umrzeć na raka, bez korzystania z chemioterapii. Tak samo jest z wojną. Gdy wybuchła II wojna światowa można się było po prostu poddać Hitlerowi. Oszczędziłoby to śmierci wielu osobom, choć z drugiej strony patrząc gdyby Hitler miał więcej czasu to być może zabiłby jeszcze więcej niż zginęło podczas wojny przeciwko niemu. Tak więc II wojna światowa nie była zła. Nie była też dobra. Była jedynym środkiem zaradczym jaki mieli ludzie na problem jakim był Hitler. Podobnie jest z chemioterapią daje ona szansę pokonania raka, ale ma okropne skutki uboczne. Być może w przyszłości medycyna będzie miała lepsze lekarstwo na raka i będą myśleć o naszych czasach ze współczuciem, ale w naszych czasach mamy często tylko tą metodę. Czy więc jest ona zła, bo osłabia organizm? Albo czy jest dobra bo daje szansę pokonania raka? Nie jest ani dobra, ani zła - to po prostu jedyna metoda walki z rakiem. Tak samo wojna - można narzekać jak ogromne spustoszenie czyni, ale czy mieliśmy lepszą metodę pokonania Hitlera? Nie. Polityka appeasementu zawiodła. Wojna była jedyna metodą pokonania Hitlera. Dziękuję wam za wysłuchanie. Dziś omawiałem temat wojny, która jest pod wieloma względami jest podobna do chemioterapii. Zapraszam oczywiście do komentowania. Chętnie usłyszę co wy macie do powiedzenia na ten temat.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
55 - Wolna wola i zdrowy rozsądek
Do nagrania tej audycji skłoniło mnie zdjęcie, które zobaczyłem na facebooku. Podzieliło się nim wiele osób. Przedstawiało mężczyznę trzymającego kartkę z napisem: “Nie mów córce jak ma się ubierać aby uniknąć gwałtu. Powiedz synowi, aby nie gwałcił!” Tą audycję chciałbym poświęcić właśnie tym słowom. Postaram się wykazać jak bardzo nielogiczne i jednocześnie jak bardzo obraźliwe są to słowa. Wyobraźmy sobie jednak, że jestem bardzo bogaty i stać mnie na złoty zegarek np. na złotego Rolexa. Czy mam prawo go ubrać? Oczywiście, że mogę. Ale wyobraźmy sobie dalej, że muszę przejść przez dzielnicę znaną z przestępstw i napadów na ludzi w biały dzień. Mam prawo przejść tą ulicą ze złotym Rolexem na ręce. Nie będzie to jednak mądre gdybym tak zrobił. Powiedzmy jednak, że tak zrobiłem. Zostałem napadnięty i obrabowany. Przyjeżdża policja i zamiast mi współczuć dziwią się mojej głupocie. Mówią mi: sam jest pan sobie winien, że przez taką dzielnicę przechodził pan ze złotym zegarkiem. A ja im wtedy odpowiem: mam prawo ubierać złoty zegarek kiedy mi się podoba. Popatrzą na mnie ze współczuciem, pokiwają głowami i już nic nie powiedzą, bo z kretynem nie ma co gadać. Oczywiście, że powodem gwałtu niekoniecznie musi być wyzywający ubiór. Gdy przechodzę przez niebezpieczną dzielnicę mogę zostać napadnięty nawet jak złoty zegarek schowam do kieszeni. Tak samo może się stać z kobietą. Jednak prawdopodobieństwo napadu wzrasta wraz z pokazywaniem złotego zegarka czy odkrywaniem ciała przez kobietę. Trudno po napadzie ocenić, czy zostałbym napadnięty gdyby zegarek był w kieszeni. Podobnie jest z gwałtem. Po gwałcie trudno ocenić czy nie doszłoby do niego gdyby kobieta była inaczej ubrana. Wróćmy jednak do tego zdania: “Nie mów córce jak ma się ubierać aby uniknąć gwałtu. Powiedz synowi, aby nie gwałcił!” Tak się składa, że mam i syna i córkę. Z tego zdania zdaje się wynikać, że jeżeli nauczę syna aby nie gwałcił to moja córka będzie bezpieczna. A to, że jest ona teraz w niebezpieczeństwie wynika z tego, że mój syn jest zagrożeniem. Tego typu twierdzenia można porównać do twierdzenia: “Nie ucz dzieci aby strzegły się przed złodziejami - ucz je aby nie kradły. Nie ucz dzieci zamykać drzwi na klucz - ucz je aby się nie włamywały”. Tak się składa, że moje dzieci, w tym także mój syn dobrze wiedzą, że zarówno gwałt jak i kradzież jest zła. Jestem pewny, że nigdy tego nie zrobią. Mimo to boję się o córkę. Dlaczego się boję? To, że ja nauczyłem dzieci pewnych zasad moralnych nie sprawi, że inni ludzie będą się do nich stosować. To, że nauczę mojego syna, aby nie gwałcił nie sprawi, że inni ludzie przestaną gwałcić. Kobiety są zagrożone gwałtami. Jest to bolesna prawda. Jednak jest obraźliwym twierdzenie, że jest to spowodowane tym, że nie nauczyłem mojego syna zasad moralnych. Jest to obraźliwe zarówno wobec wielu ojców jak i synów. Nie mówiąc już o tym, że wielu synów jest wychowywanych przez samotne matki. Takie zdanie obraża też matki zarówno samotne jak te z partnerami. Żyjemy w takim świecie, gdzie mądre jest czasami nie korzystać z wolnej woli. Wolno mi chodzić ze złotym zegarkiem, ale nie jest to mądre w pewnych dzielnicach. Mam prawo do pewnych rzeczy, ale czasami będzie rozsądne nie skorzystać z tego prawa.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany ponad miesiąc temu
54 - Argumentum ab auctoritate
Argument z pozycji autorytetu, Argument do nieśmiałości lub do wstydu Argumentum ab auctoritate, Argumentum ad verecundiam Argument from authority, Appeal to authority Carl Sagan napisał o argumentum ab auctoritate: "Jedno z najważniejszych przykazań nauki brzmi: Nie ufaj argumentom z pozycji autorytetu. Zbyt wiele tych argumentów okazało się boleśnie błędnych. Autorytety muszą dowodzić swoich tez tak jak każdy inny człowiek". "One of the great commandments of science is, "Mistrust arguments from authority." ... Too many such arguments have proved too painfully wrong. Authorities must prove their contentions like everybody else".
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
53 - Mur
Jak z emigrantami radzili sobie starożytni Rzymianie? Czy mury budowane przez Cezara lub kolejnych cesarzy spełniły swoje zadani? Rzymianie nazywali emigrantów barbarzyńcami. Czy Trump jest podobny do Cezara? Był to bardzo bezwzględny polityk nie zwracający uwagi na opinię publiczną. O tym właśnie jest ta audycja.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
52 - Nihilizm moralny
Dziś będzie o filozofii, której nie lubię. Niestety jest to najpopularniejsza filozofia wg której ludzie oceniają dziś świat. Chodzi mi o nihilizm, a szczególnie jedną jego kategorię czyli nihilizm moralny. Być może ten termin brzmi dość naukowo i obco, ale chodzi po prostu o ludzi, którzy mówią: “każdy ma swoją rację”. Problem zaczyna się gdy dochodzi do rzeczy, które wkraczają w prawa innych ludzi. Np. jeżeli “każdy ma swoją rację”, to ma ją także pedofil. Inaczej mówią nihilista odrzucając autorytety pozbawia się możliwości oceny zachowania ludzi, którzy wykorzystują dzieci. Przecież nihilizm moralny wyraża pogląd nieistnienia pewnych ani absolutnych, nie wychodzących poza abstrakcję wartości moralnych. Jeżeli nie ma wartości moralnych, to nie można nikogo krytykować za ich przekraczanie. Nawet w skrajnych wypadkach. Tak więc nihilizm moralny to odrzucenie wszelkich wartości moralnych. Nie wiem jak wy, ale ja raczej unikałbym ludzi, którzy nie mają żadnych wartości moralnych. Na szczęście ludzie, którzy twierdzą, że “każdy ma swoją rację” tak naprawdę nie są nihilistami. Po prostu nie zadali sobie trudu przemyślenia tego twierdzenia. Gdy podać im przykład pedofila to powiedzią “każdy z wyjątkiem pedofila”. Można wtedy podać inny przykład, a ich lista wyjątków będzie rosła. Inaczej mówiąc oni nigdy nie myśleli, że “każdy ma rację”. A jak jest z tobą? Czy zdarzało ci się powiedzieć, że “każdy ma swoją rację”? Czasami używa się dzisiaj sformułowania “każdy ma swoją prawdę”. Przemyśl to, czy naprawdę uważasz, że każdy nawet pedofil ma swoją rację, czyli, że jego zachowanie nie jest złe moralnie? Myślę, że raczej nie. Każdy z nas stawia granice swojej tolerancji. Są zachowania, których nie tolerujemy i to dowodzi, że nie jesteśmy nihilistami. Różnimy się tylko tym, gdzie są te granice. Jeżeli więc miałeś zwyczaj mówić “każdy ma swoją rację” to raczej przestań. No chyba, że chcesz, aby inni uważali cię za nihilistę, czyli kogoś, kto nie uznaje żadnych zasad moralnych. Gdy już jesteśmy przy nihilizmie to może powiem kilka słów jeszcze o innych jego odmianach. Nihilizm moralny to odrzucenie wszelkich zasad moralnych. Nihilizm epistemologiczny to taki skrajny sceptycyzm, czyli twierdzenie, że żadna wiedza nie jest pewna. Nihilizm egzystencjalny to twierdzenie, że życie nie ma sensu. A w takim ogólnym znaczeniu nihilizm jest stanem społecznym, w którym jednostki tego społeczeństwa są przeświadczone o braku celowości wraz z doświadczeniem pustoty znaczeniowej wszelkich regulacji i unormowań prawnych, zwyczajowych, czy kulturowych. Nihilizm jest więc dość smutnym stanem. Jak już jednak wspomniałem najczęściej ludzie po prostu nie przemyśleli sprawy i ich wypowiedzi wskazują na nihilizm, choć tak wcale nie jest. Często np. słychać, że kultura zachodnia wcale nie jest lepsza od innych kultur. Ale czy kultura australijskich Aborygenów jest naprawdę równie dobra? Ludzie ci stosowali zbiorowy gwałt jako karę dla nieposłusznych kobiet. Twierdzenie, że każda kultura jest równie dobra to także nihilizm. Na szczęście również tutaj tak naprawdę nie ma prawdziwych nihilistów, są po prostu ludzie, którzy dobrze tego nie przemyśleli. No bo przecież czy których z tych ludzi porzucił by życie w społeczeństwie zachodnim, aby zacząć żyć wśród Aborygenów stosujących takie kary? Raczej nikt. Oczywiście widzimy wady naszej cywilizacji, ale wystarczyło by pewnie każdego krytyka wysłać aby pożył wśród tych “szlachetnych dzikusów”, aby potem wychwalał cywilizację zachodnią i jej osiągnięcia. Ten odcinek jest poświęcony nihilizmowi. Wspomniałem o paru innych zagadnieniach, których jednak nie wyjaśniłem, bo mówiłem o nich wcześniej. Tak więc odsyłam do tamtych odcinków. O micie szlachetnego dzikusa mówiłem w odcinku 26. O ocenie względnej i bezwzględnej mówiłem w odcinku 37. Powtórzmy więc na koniec. Wiele osób wypowiada się dzisiaj w ten sposób, że można to odebrać jako nihilizm moralny czyli twierdzenie, że nie ma moralnie złych rzeczy. Na szczęście ludzie tacy tylko sprawiają wrażenie nihilistów, bo tak naprawdę mają kodeks moralny, czyli taki kompas, którego się trzymają.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
51 - Rasistowskie pytania
Dzisiejszy temat to tz. “rasistowskie pytania”. Może najpierw wyjaśnię czym są takie pytania. Chodzi o to, że np. ludzie innych ras w krajach gdzie dominują biali czują się źle, gdy ktoś ich zapyta np. o to skąd pochodzą. Zdarza się przecież, że ktoś o czarnym kolorze skóry jest w jakimś europejskim kraju już od kilku pokoleń. Czy jednak takie pytanie jest rasistowskie? Tutaj w grę wchodzą dwie kwestie. Jakie intencje miał pytający oraz jak to odebrał pytany. Według typowej definicji rasizm występuje wtedy gdy jakieś działanie wynika z podłoża rasowego. Np. ktoś uważa, że jakaś rasa jest lepsza, a inna gorsza. Nie zawsze ktoś uważa swoją rasę za lepszą. Zdarza się, że ktoś może twierdzić widząc kogoś rasy żółtej, że musi być dobry z matematyki, a widząc czarnego, że musi dobrze grać w koszykówkę. Tak więc rasizm niekoniecznie musi zakładać, że ta druga rasa jest gorsza, może zakładać, że ta druga rasa jest w czymś lepsza. Problem polega na tym, że ktoś chce oceniać jednostkę stojącą przed nim na podstawie statystyk, albo stereotypów związanych z tą rasą. Np. jakiś Azjata może być bardzo kiepski z matematyki, ale inni będą zakładać, że jest świetny. Niektóre media dość dużo rozpisywały się, na temat tego rasizmu. Czy jednak nie jest przesadą twierdzenie, że ktoś biały mieszkający w kraju, w którym 99% ludności jest biała pyta czarnego skąd pochodzi? Może odwróćmy sytuację. Gdy biały mieszka w kraju, w którym 99% ludności to czarni to czy nie spotyka się z takim samym pytaniem gdy poznaje nowych ludzi? Czy więc nie są przewrażliwieni ludzie, którzy twierdzą, że takie pytanie wynika z rasizmu? Wczoraj biegłem maraton. Obok przebiegała Angielka, która biegła tempem dość podobnym do mojego. W moim mieście nie ma tz. zająców, czyli ludzi, którzy biegną jednym tempem i niedoświadczeni biegacze mogą się ich trzymać, aby dobiec do mety w jakimś czasie. Zawołałem więc “hi”, a potem zapytałem z jakim czasem planuje dobiec do mety. Jej pierwszą reakcją było pytanie skąd jestem. Usłyszała mój polski akcent i zapytała. I teraz ciekawa jest moja reakcja. Przed brexitem nie miałem problemu z takimi pytaniami, ale po brexicie pojawiło się trochę ludzi patrzących niechętnie na imigrantów. Nigdy nie spotkałem się z takimi osobiście, ale czytałem trochę o takich wypadkach. Gdy usłyszałem to pytanie poczułem, że w podtekście oznacza to jej niechęć do mnie. Wyjaśniłem, że z Polski, a potem nasza rozmowa potoczyła się już zwykłym tokiem jak podczas biegu. Powiedziała mi, że biegnąc tym tempem dobiegnę w takim czasie, pochwaliła moją kondycję itd. Nie mam więc powodu sądzić, że miała niechęć do imigrantów. Jednak gdy zapytała o moje pochodzenie poczułem się jakby atakowała moje prawo do przebywania w UK. Oczywiście ludzie o innym kolorze skóry mają gorzej. Moje dzieci chodziły tutaj do szkoły i nikt nie rozpozna ich po akcencie jak mnie. Jednak kogoś o czarnym kolorze skóry da się rozpoznać nawet jak jego rodzina przebywa tutaj od pokoleń. Czy więc takie pytanie jest rasistowskie lub ksenofobiczne? Zauważmy, że ktoś może pytać po prostu z ciekawości, a pytany odbierać to tak jak ja jako atak na prawo do przebywania w danym kraju. Myślę więc, że nie warto być przewrażliwionym. Daję tą radę także sobie. Nie każdy Anglik, który mnie pyta skąd jestem jest ksenofobem. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że nasze niewinne pytanie: “skąd jesteś” ktoś może odebrać jako rasizm albo ksenofobię. Tyle może moich przemyśleń wynikających z niewinnego pytania “where are you from”, które wczoraj usłyszałem.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 2 miesiące temu
50 - Historia sofizmatów
W tym jubileuszowym odcinku powiedziałem trochę o historii tego podkastu. Oprócz tego opowiedziałem o historii sofizmatów od Arystotelesa do Schopenhauera. Zapraszam do wysłuchania. link do podkastu “Po ludzku o pieniądzach”, w którym udzieliłem wywiadu: [link] link do podkastu “Nocne radio - Sprawdzam”: [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
49 - Mowa nienawiści
Do czego prowadzi walka z mową nienawiści? Do przesady. Ludzie walczą nawet z prawdziwymi informacjami, które mogą być dla kogoś przykre. Dodatkowo taka walka daje mocne argumenty stronie przeciwnej.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
48 - Lepsi od robotów
Dziś chciałbym ponownie poruszyć temat robotyki i zagrożeń dla ludzi. Ponownie, bo mówiłem już trochę o tym np. w odcinku 6. Wciąż jednak słyszę o tym, że roboty zabiorą nam pracę tak więc dziś postaram się przedstawić wam spojrzenie na kwestie zatrudniania ludzi czy wprowadzania robotów na ich miejsca z punktu widzenia pracodawcy. Posłużę się modelem. Wyobraźmy sobie, że otwieram pizzerię. Mam do wyboru zatrudnić ludzi, którzy będą ją robić oraz zainwestować w automat do pizzy. Załóżmy też, że pizza zrobiona przez człowieka i przez robota jest tak samo smaczna. Powiedzmy też, że automat potrafi zrobić pizzę 5 razy szybciej niż człowiek. Co więc powinienem zrobić? Zatrudnić człowieka czy kupić robota? Odpowiedź wydaje się prosta. Robot robi pizzę 5 razy szybciej, płacę za niego raz i potem za ewentualne naprawy, a człowiekowi muszę płacić co tydzień. Tak więc robot wygrywa, człowiek wylatuje na bruk. Zauważmy jednak, że szybsza produkcja pizzy wymaga ode mnie również większej liczby klientów. Powiedzmy, że człowiek jest w stanie przygotować w ciągu dnia pracy 100 pizz. Robot zrobi w tym samym czasie 500. Gdy jednak do mojej restauracji przyjdzie tylko 100 klientów to robot zrobi dokładnie tyle samo pizz co człowiek na jego miejscu. Tutaj jest pierwsza wskazówka. Robotyka i automatyzacja opłaca się, ale wymaga dużego rynku zbytu. Druga wskazówka. Powiedzmy, że kupując restaurację, opłacając wszystkie inne rzeczy wydałem wszystkie swoje pieniądze. Kogo zatrudnię? Robota się kupuje, inaczej mówiąc płaci z góry. Człowiekowi mogę zapłacić dopiero na koniec miesiąca. Tak więc człowiek poczeka aż przyjdą klienci, restauracja zarobi i będą pieniądze na jego wypłatę. Producent robota raczej nie poczeka. Trzecie wskazówka. Powiedzmy, że kupiłem robota, bo do mojej restauracji przychodziło wiele osób. Jednak pojawia się obok duża sieciowa pizzeria i nagle z dnia na dzień tracę większość klientów. Gdy mam robota nic nie zrobię. Gdy zatrudniamy ludzi mogę ich po prostu zwolnić. Powiedzieć im, sorry guys, ale niestety musimy zamknąć restaurację. Mało tego. Ja mogę zdecydować, że pizzerie trzeba zamknąć, ale przecież mogę otworzyć lodziarnię. Robot do pizzy w niczym mi się nie przyda, ale ludzie potrafią się przekwalifikować i ktoś kto robił pizzę prawdopodobnie będzie też w stanie nauczyć sprzedawać lody. Czwarta wskazówka. Powiedzmy, że w pobliżu mojej restauracji odbywa się jakieś wydarzenie. Pojawia się mnóstwo nowych gości, ale ja wiem, że to będzie tylko podczas trwania tego wydarzenia, np. jakiejś corocznej konferencji. Nie opłaca się kupować robota, na tydzień w roku. Mogę jednak zatrudnić dodatkowych parę osób na czas trwania tej konferencji. To może tyle. Mam nadzieję, że podbudowałem trochę wasze ego. W wielu sytuacjach człowiek jest lepszy od robota w oczach pracodawcy. Człowiek jest bardziej elastyczny, łatwiej może się dostosować do jakiejś niezwykłej sytuacji. Np. robot lepiej, szybciej i taniej zetnie trawę na ogromnej połaci ziemi. Gdy jednak chodzi o jakieś kąty, zaułki, trawę w trudno dostępnych miejscach robot nie będzie w stanie tego zrobić. Dodatkowo podstawowa różnica jest taka, że robot jest inwestycją, a człowiek nie. Gdy się kupi robota to się go ma czy jest on potrzebny czy nie, człowieka można zatrudnić w miarę potrzeb. Łatwo można skalować biznes zatrudniając lub zwalniając pracowników w zależności od potrzeb. Jednak gdy się zakupi robota pieniądze są już wydane, podczas gdy pracownikowi płaci się dopiero po wykonanej pracy. Tak więc roboty przejmą pewnie wszystkie te prace, które są łatwe a automatyzacji oraz gdzie jest potrzeba produkowania dużych ilości produktów. We wszystkich innych sytuacjach ludzie są niezastąpieni. To była 48 audycja podkastu “Zdrowy rozsądek”. Jej celem było wskazanie, że w niektórych sytuacjach ludzie są lepsi od robotów.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
47 - Kurs przemawiania 1
Czy przemawianie jest trudne? Jak najefektywniej przekazać swoje myśli? Czemu warto słuchać swoich przyszłych słuchaczy? Te i inne zagadnienia poruszam w tej audycji. Zapraszam do słuchania.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
46 - Koszty utopione (Concorde Fallacy)
Dziś opowiem wam krótko o sofizmacie kosztów utopionych, z angielskiego “sunk cost fallacy”. Najłatwiej chyba wyjaśnić to na przykładzie. Ten sofizmat jest znany w teorii gier jako “Concorde Fallacy”, czyli “sofizmat Concorde’a”. Dla tych, którzy nie wiedzą przypomnę, że Concorde to był naddźwiękowy samolot pasażerski, który był finansowany przez rządy brytyjski i francuski. Ta inwestycja okazała się być katastrofą, ale oba rządy dalej pompowały pieniądze w ten projekt. Ten sofizmat jest czymś naturalnym i praktycznie każdy z nas go stosuje nieświadomie przy decyzjach ekonomicznych. Pisał o tym noblista z 2017 roku - Richard Thaler. Opisywał on przypadek człowieka, który zapłacił za lekcje tenisa bardzo dużą sumę pieniędzy. Później dostał urazu zwanego łokciem tenisisty, ale dalej chodził na lekcje tenisa mimo bólu. Rozumował tak: wydałem te pieniądze i jak nie przyjdę na lekcję to stracę te pieniądze. Błąd w rozumowaniu rządów wspierających samolot naddźwiękowy Concorde, czy ten człowieka, który zapłacił za lekcje tenisa polega na tym, że nie rozumieją konceptu “kosztów utopionych”. Takie pieniądze, są nie do odzyskania. Ich już nie ma i nijak nie można ich odzyskać, bo jak sama nazwa mówi są to “koszty utopione”. Ktoś może czuć, że jak zapłacił pierwszą ratę za produkt, którego jak się potem okazało wcale nie chce, ale będzie płacił dalej, bo przecież już zapłacił pierwszą ratę i gdyby nie płacił dalej to by ją stracił. Błąd polega na tym, że on już stracił tą pierwszą ratę, a gdy będzie kontynuował straci kolejne. Ktoś mógł kupić produkt, którego nie może zwrócić, a który z jakichś względów mu się nie podoba. Ktoś mógł np. na wyprzedaży kupić za duże spodnie. Nie może ich zwrócić, a więc będzie je nosił mimo tego, że będzie głupio wyglądał. Ktoś inny mógł zakupić przypadkiem posiłek zawierający coś, co powoduje u niego problemy żołądkowe. Ale aby nie stracić wydanych pieniędzy zje tą potrawę. Błąd ponownie polega na tym, że te pieniądze są już stracone. Warto się przyjrzeć swoim decyzjom ekonomicznym. Praktycznie każdy człowiek, gdy się nie pilnuje popełnia ten błąd logiczny. Warto więc się zastanowić, czy wydane pieniądze nie są czasem “utopionymi kosztami”, bo jeżeli tak jest to nie ma sensu podejmować decyzji na tej podstawie. Gdybyśmy tak robili przypominalibyśmy hazardzistę, który przegrał już dużą sumę pieniędzy, ale nie odchodzi od stołu właśnie z powodu wielkości przegranej. Z tym sofizmatem niekoniecznie musisz walczyć, ale warto pamiętać, że go posiadamy. Możesz go wykorzystać. Powiedzmy, że chcesz chodzić na siłownię - zapłacenie za rok z góry może cię do tego zmusić. Ten sofizmat u mężczyzn wykorzystują też kobiety na randkach. Jeżeli mężczyzna wyda dużą sumę pieniędzy na posiłek, potem na pierścionek itd. można być bardziej pewnym jego wierności. To była 46 audycja podkastu “Zdrowy rozsądek”. Omówiłem dziś krótko sofizmat kosztów utopionych, po angielsku nazwyany “sunk cost fallacy” albo “Concorde fallacy”.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 3 miesiące temu
45 - Skrajności w ocenie płci
Dziś chciałbym poruszyć temat naszej ludzkiej przypadłości jaką jest popadanie w skrajności. Ktoś mógł np. objadać się niezdrowym jedzeniem czyli być na jednym z ekstremów skali w kwestii jedzenia. Gdy później postanawia zmienić swoje życie wpada w drugą przesadę i nie je nawet rzeczy, których szkodliwość jest dyskusyjna. Co jeszcze ciekawsze osoby znajdujące się na obu ekstremach skali widzą wady u ludzi będących po drugiej stronie. Np. ci odżywiający się “superzdrowo” widzą, jak źle jedzą ci spożywający fastfoody. Ci z kolei widzą tych ludzi, którzy mając za podstawy tylko pogłoski postanawiają na wszelki wypadek czegoś nie jeść. Rozsądna pozycja jest gdzieś pośrodku tej skali. Nie należy jeść niezdrowych rzeczy, szczególnie w dużych ilościach. Nie należy też słuchać niesprawdzonych plotek o szkodliwości jakiegoś produktu. Innym przykładem, który skłonił mnie do nagrania tego podkastu jest krytyka płci. Były czasy, gdzie ludzie otwarcie twierdzili, że kobiety są głupsze, gorsze itd. Zachowania kobiece takie jak histeria były piętnowane. Wtedy przyszły feministki i walczyły o równe prawa dla kobiet. Dziś niestety ludzie wpadają w drugą skrajność. Dzisiaj piętnuje się zachowania męskie. Już chyba w trzech czy czterech podkastach słyszałem, że “faceci mają problem, bo nie potrafią się zwierzać”. Tego typu twierdzenia przekazywały nie tylko podkasterki, ale i mężczyźni. Ci ostatni mówili to w ten sposób: “my faceci mamy problem, bo jesteśmy zamknięci”. To może się wydawać dość trywialne, ale zastanówmy się nad tym twierdzeniem i co ono przekazuje. Po pierwsze wskazuje na problem wszystkich mężczyzn, albo przynajmniej większości. Po drugie sugeruje, że kobiety nie mają tego problemu, czyli inaczej mówiąc są lepsze. Po trzecie nie podają powodów dla których ten brak zwierzeń albo zamykanie się w sobie jest złe. Odpowiedzmy więc sobie na pytanie czy ze stresem lepiej sobie radzą kobiety czy mężczyźni? Odpowiedź na to jest trudna. Na pewno radzą sobie w inny sposób. Kobiety częściej idą się wtedy wygadać, mężczyźni na odwrót starają się przemyśleć tą kwestię. Czy kobieca metoda jest lepsza? Mogłoby się tak wydawać szczególnie jak się weźmie statystyki odnośnie samobójstw - mężczyźni tam przodują. Ale pamiętajmy, że korelacja dwóch statystyk nie jest dowodem. Samobójstwa mężczyzn są spowodowane wielu czynnikami, z których jednym może być właśnie kwestia radzenia sobie ze stresem, ale wcale tak być nie musi. Przecież może być na odwrót. Np. młoda dziewczyna przeżywa duży stres z powodu czegoś wstydliwego dla niej. Dzili się tą sprawą z koleżanką, która plotkuje o tym, co doprowadza do samobójstwa tej, która się zwierzyła. Niestety ludzkość miała skrajny pogląd wobec kobiet w przeszłości, ale zamiast wypośrodkować popadła teraz w drugą skrajność, która głosi toksyczną męskość. Niektórzy wskazują na piętnowanie zachowań męskich już w szkołach, gdzie dziewczynki radzą sobie lepiej. Są one bardziej zdyscyplinowane i statystycznie łatwiej im siedzieć w ławce. Podczas gdy chłopców rozpiera energia i są karani za to, że są inni. Wpływ na to ma pewnie fakt, że zawód nauczycielski jest zdominowany przez kobiety. I teraz pytanie: czy to właśnie takie działania, które walczą z tą tz. “toksyczną męskością” nie są właśnie powodem większej liczby samobójstw wśród mężczyzn? Wydaje mi się, że dla chłopców może być bardzo stresujące słuchanie od najmłodszych lat, że są gorsi od dziewczynek, które potrafią grzecznie siedzieć w ławkach. Czy więc mężczyźni są lepsi od kobiet? Nie, są po prostu inni. Ta skłonność do wpadania w skrajności jest normalna dla ludzi. Tak więc nie ma w tym nic dziwnego, że większość ludzkości wpadła z jednej przesady (kobiety są gorsze) w drugą przesadę (mężczyźni są gorsi). Warto jednak podejść do tego ze zdrowym rozsądkiem. Jak napisał pewien autor: “mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”. Porównywanie mężczyzn i kobiet przypomina porównywanie pomidora z ogórkiem oraz twierdzenie, że ogórek jest gorszy, bo nie jest podobny do pomidora. Poruszyłem dzisiaj sprawę popadania w skrajności w ocenie płci.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
44 - Przydatność wiedzy historycznej
Lubię historię i nawet nagrywam dwa inne podkasty poświęcone temu przedmiotowi. Jednak moja praca zawodowa to tworzenie stron internetowych. Dlaczego? Jednym z powodów jest to, że zawód historyka, czy nauczyciela historii raczej nie jest najlepszą ścieżką zawodową. Tak więc ja zarabiam jako programista, a podkasty historyczne to moje hobby. Nasuwa się jednak pytanie czy warto się uczyć historii? Przecież z moich słów wynika, że raczej nie da to dobrze płatnej pracy. To prawda i gdyby któreś z moich dzieci chciało pójść tą ścieżką zawodową raczej bym to odradzał. Historia to przeogromna baza wiedzy, której nikt nie jest w stanie całej poznać, a czas przeznaczony na przyjmowanie tej wiedzy nie przekłada się na większe zarobki. Oczywiście paru historyków zarabia całkiem nieźle piszą książki czy kręcąc filmy, ale to raczej wyjątki. Czy więc nauka historii jest nieopłacalna? Taka wiedza może być bardzo użyteczna. W jaki sposób? Historia pozwala nam poznać sposób zachowania ludzi. Np. w przeszłości królowie, książęta czy inni władcy wspierali swoich sojuszników do objęcia wysokich stanowisk kościelnych. Wielokrotnie jednak ci sojusznicy przemieniali się we wrogów, gdy już nie potrzebowali protektora. Wyboraź sobie, że piastujesz wysokie stanowisko i masz wielu przyjaciół. Jaką możesz mieć pewność, że ci przyjaciele nie staną się twoimi wrogami, gdy już nie będziesz im potrzebny? W historii tego typu zdrada zdarzała się wielokrotnie, np. konflikt polskiego króla Bolesława Śmiałego z biskupem Stanisławem. Identyczny był konflikt pomiędzy królem Anglii Henrykiem II i arybiskupem Tomaszem Becketem. Byli wręcz przyjaciółmi i Henryk II nawet mianował go arcybiskupem. Wyobraź sobie, że masz protegowanego, którego popierasz w objęciu jakiegoś stanowiska, które jest równoważne twojemu. Potem gdy już je obejmie okazuje się, że nie potrzebuje twojej przyjaźni, stosunki się ochładzają, albo nawet stają się wrogie. Ktoś kto zna historię nie zdziwi się, gdy coś takiego się stanie. Ludzie w przeszłości próbowali wprowadzić różne prawa, które nie byli w stanie egzekwować. Np. Norman Davies w swojej książce pt. “Europa” pisze o prostytucji. Przez wieki kolejne państwa przechodziły przez cykl: a) zakazywanie prostytucji, b) przymykanie oka na prostytucję oraz c) zezwalanie na ten proceder i potem od nowa a) zakazywanie, b) przymykanie oka, c) zezwalanie itd. i tak bez końca. Gdy więc nowy rząd zamierza zakazać prostytucji, to nawet jeżeli się zgadzasz z takim prawem historia może cię nauczyć, że to się nigdy nie udało. Po prostu politycy wprowadzający zakaz zaczynają kolejny cykl, bo robią punkt a), ale następne pokolenie przejedzie do b), a kolejne do c). Historia ekonomii jest dość krótka, ale i ona jest bardzo pouczająca. Np. za każdym razem gdy pojawiały się maszyny zastępujące pracę wielu ludzi słyszało się głosy, że przyjdzie masowe bezrobocie. Gdy ekonomiści uspokajają i przypominali, że w przeszłości już były tego typu rewolucje przemysłowe i bezrobotni znaleźli inne miejsca praca wtedy wieszczący zagładę twierdzili, że tym razem jest inaczej, bo te nowe maszyny są groźniejsze niż te poprzednie. Jesteśmy ponownie w tym momencie, który zmieni świat, prawdopodobnie wielu ludzi straci pracę, ale tak jak to wielokrotnie było w przeszłości ludzie znajdą sobie inne zajęcie. Historia wojskowości także powtarzała się wielokrotnie. Przychodził jakiś innowator, jak np. Napoleon, który łamał wszystkie zasady z przeszłości i wygrywał wszystkie bitwy z tradycjonalistami. Z czasem inni wojskowi przejmowali jego metody i zaczynali ich nauczać. Do szkół wojskowych przychodzili ludzie, którzy uczyli się tych metod jak wyroczni. Potem pojawiał się kolejny innowator, który łamał zasady wprowadzone przez poprzednika i wygrywał z tymi, którzy uważali jego poprzednika za wyrocznię. Potem znowu uczono się metod tego nowego, uczono ich w szkołach wojskowych i ponownie uważano je za jedynie słuszne, aż do czasu gdy pojawi się nowy Napoleon czy Guderian. Może zakończę na tych czterech dziedzinach. Historia może nas nauczyć jak postępują ludzie, np. tacy, którzy udają przyjaciół szukając poparcia, a stają się wrogami gdy go nie potrzebują. Historia uczy nas, że niektórych praw nie warto wprowadzać, choćby to wydawało się dobre moralnie. Historia ekonomii uczy nas, że maszyny prowadzą do bezrobocia ludzi, ale nie trwałego, ludzie zawsze znajdują inną pracę. Historia strategii wojskowej uczy nas też, że warto być otwartym na nowe pomysły. Nie chcę oczywiście powiedzieć, że historia może nas nauczyć wszystkiego. Nasze czasy są rzeczywiście inne. Np. w krajach zachodnich najbiedniejsi w przeszłości głodowali, teraz są otyli. Problemem nie jest więc niedożywienie, ale otyłość i czasami wręcz epidemia cukrzycy. Tak więc mamy wiele problemów, których nie było w przeszłości. Mimo wszystko historia może nas nauczyć bardzo wiele i warto się jej uczyć, aby nie popełniać tych samych błędów co nasi poprzednicy. Po co np. walczyć z wiatrakami wprowadzając zakaz czegoś, co większość ludzi chce jak np. zakaz prostytucji, zakaz alkoholu, zakaz narkotyków itd? Nie ma też sensu straszyć ludzi robotami, które zabiorą im pracę. Warto też uważnie przyglądać się ludziom, którzy łamią ustanowione zasady np. w strategii wojskowej, prowadzeniu biznesu itd. Czasami okazuje się, że tacy wariaci mają rację i wprowadzone przez nich zmiany okazują się rewolucyjne. Jednak nie są prawdą objawioną, bo po nich przyjdą kolejni wariaci. Historia pozwala nam też obserwować różne zachowania ludzi, co przygotuje nas lepiej na to jak zachowają się np. nasi współpracownicy. To były tylko cztery powody dla których warto uczyć się historii. A przecież można by mówić jeszcze np. o tym jak historia nauczyła ludzi tolerancji religijnej czy o tym jak w przeszłości rządy stosowały propagandę wobec swoich obywateli i wiele, wiele innych rzeczy. Mam nadzieję, że was zachęciłem. [link] [link]
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
43 - Association fallacy (sofizmat związku)
Association fallacy jest błędem logicznym oparty na związkach. Angielską nazwę czyli “association fallacy” można by przetłumaczyć jako sofizmat związku, albo błąd logiczny oparty na związku. Może od razu zaznaczę, że chodzi o słaby związek. Np. w podkaście 23 mówiłem o Hitler fallacy czyli porównaniu kogoś do Hitlera. Gdyby ktoś nienawidził Żydów i organizował obozy zagłady nazwanie go Hitlerem byłoby jak najbardziej na miejscu. Gdy jednak ktoś np. sprzeciwia się imigracji nazwanie go Hitlerem jest hiperbolą słowną czyli jest przesadą. Podobnie jest z błędem logicznym znanym jako “association fallacy”, chodzi o związek kogoś z czymś, ale słaby związek, który jednak ktoś wykorzystuje jako argument. Np. dziennikarz znajduje rasistę z którym przeprowadza wywiad. Rasista twierdzi, że w wyborach będzie głosował na polityka X. Dziennikarz wyciąga wniosek, że polityk X jest rasistą. Nie twierdzę, że to niemożliwe. Polityk X rzeczywiście może być złym człowiekiem, ale wywiad z jednym rasistą jest niewystarczającym dowodem na poglądy polityka X. Z takim zastosowaniem można się spotkać często w polityce. Często wtedy używa się też innej nazwy tego sofizmatu, brzmi ona “bad company fallacy” czyli sofizmat złego towarzystwa. Np. twoim znajomym jest przestępca, a więc ty też musisz być przestępcą. Jednak “association fallacy” niekoniecznie musi być negatywnym sofizmatem. Może być także pozytywnym i również wtedy jest błędem logicznym. Np. Martin Luter King był dobrym człowikiem. Był on też baptystą. Polityk X jest baptystą, a więc także jest dobrym człowiekiem. Może parę przykładów z polityki: David Duke czyli były przywódca KKK popierał Donalda Trumpa, a więc Trump jest rasistą. Dziadek Donalda Tuska był w Wermachcie, a więc Tusk jest faszystą. Podsumowując association fallacy czyli sofizmat związku opiera się nikłych połączeniach danej osoby z jakąś grupą bądź osobą. Ten błąd logiczny może być negatywny lub pozytywny, ale w obu wypadkach jest niedostatecznym argumentem. Najczęściej można spotkać negatywną wersję, która często jest nazywana też “bad company fallacy” czyli sofizmatem złego towarzystwa. Gdy w ten sposób jest atakowana druga strona w dyskusji jest to “ad hominem” czyli porzucenie właściwego sporu aby zaatakować oponenta. Jak przeciwdziałać temu argumentowi? Zauważmy, że najczęściej jest to próba odwrócenia uwagi od właściwej dyskusji. Np. polityk X mówi o ekonomii, a jego przeciwnik zmienia temat pytając go czy to prawda, że popierają go rasiści. Co może zrobić polityk X? Może wskazać, że jest to próba zmiany tematu dyskusji i kontynuować poprzedni temat.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
"Źródło Kreacji" #40
Dziś przyjrzyjmy się, jak możemy połączyć medytację/głęboką relaksację z Naszymi afirmacjami - by nadać im jeszcze więcej mocy twórczej, jak również jeszcze bardziej i szybciej się z nimi oswoić.
pobierz odcinki RSS iTunes www
opublikowany 4 miesiące temu
42 - No true Scotsman
Dziś chciałbym omówić sofizmat “No True Scotsman”. Polskie tłumaczenie brzmiałoby pewnie: “Żaden prawdziwy Szkot”. Jak wygląda ten błąd w praktyce? Ktoś mówi: “Wszyscy Szkoci grają na dudach”, na co jego rozmówca stwierdza: “Ja jestem Szkotem i nie umiem grać na dudach”. Wtedy właśnie pada zwykle ten sofizmat w słowach: “A więc nie jesteś prawdziwym Szkotem”. Błąd ten często jest podawany jako obrona przed krytyką członka jakiejś grupy. Np. ktoś mówi do katolika, że jakiś ksiądz dopuścił się jakiegoś grzechu. Na co katolik może odpowiedzieć, on nie był prawdziwym katolikiem. Często tego typu użycie widać w dyskusjach o tym czy lepszym ustrojem jest kapitalizm czy komunizm. Zwolennicy kapitalizmu przytaczają przykłady komunizmu wprowadzonego w przeszłości jako dowód, że ten ustrój czyli komunizm nie działa, a wtedy zwolennicy komunizmu twierdzą, że tamto to nie był prawdziwy komunizm. Taka obrona pada gdy ktoś krytykuje komunizm w Rosji, Chinach, na Kubie czy ostatnio w Wenezueli. Wróćmy do mojego przykładu z katolikiem i kimś kto krytykuje członków kościoła katolickiego. Czy w tym kościele są sami święci? Nie, krytykant zawsze znajdzie coś do czego może się przyczepić, bo nie ma idealnych ludzi. Tak więc katolik nie może się bronić twierdząc, że tamten to nie był prawdziwy katolik, bo ideałów nie ma. Tak samo jest w kwestii wprowadzania jakiegoś ustroju. Czy jest możliwe wprowadzenie prawdziwego komunizmu, takiego idealnego? Odpowiedź brzmi nie. A więc krytyka przeszłych prób wprowadzenia komunizmu jest jak najbardziej poprawną krytyką. Zauważmy też, że stosowanie takiej obrony wobec idei komunizmu może być zastosowane także przez zwolenników kapitalizmu. Zwolennicy tego ustroju najczęściej są także zwolennikami wolnego handlu i braku ingerencji rządów w rynek. Czy gdziekolwiek istnieje taki system? Nie, a więc zwolennicy kapitalizmu na krytykę komunistów także mogliby odpowiedzieć, że prawdziwy, taki idealny kapitalizm z wolnym rynkiem nigdy nie istniał. I mieliby rację. Powiedzmy, że w jakimś kraju np. w USA w jakimś okresie był kapitalizm wprowadzony np. na 80%. Nie był idealny, bo np. wolny rynek był w mały sposób regulowany przez państwo. W tym samym czasie w Rosji komunizm był wprowadzony na 70%, bo pozostała jeszcze jakaś własność prywatna. Zauważmy, że żaden z tych ustrojów nie był wprowadzony do końca. Możemy tylko zgadywać jak by wyglądał 100% kapitalizm oraz jak by się żyło w 100% komunizmie. Tak więc oceniając możemy ocenić tylko te próby wprowadzenia danego ustroju, które zostały wprowadzone. Nie jesteśmy w stanie ocenić jakby wyglądało 100% wprowadzenie jakiejś idei, bo to się nigdy nie zdarzyło. Gdzie jest błąd w rozumowaniu typu: “no true Scotsman”? Zauważmy, że wysuwający ten sofizmat stawia siebie na pozycji kogoś, kto ma prawo definiować kto jest prawdziwym Szkotem, prawdziwym katolikiem czy który komunizm jest prawdziwy, a który nie. W ten sposób może obalić każdy kontrargument. Np. komunizm wprowadzono w Rosji i doprowadziło to do ludobójstwa, głodu itd. Ale to nie był prawdziwy komunizm. No to Chiny, tam też wprowadzono komunizm i doprowadziło to do głodu itd. Itd. itp. Jak obalić ten błędny argument? Gdy ktoś twierdzi, że np. komunizm w Rosji nie był prawdziwy można go zapytać gdzie zatem wprowadzono taki prawdziwy komunizm? Gdy odpowie, że nigdzie to następnym pytaniem może być: to na jakiej podstawie twierdzisz, że komunizm jest lepszy od kapitalizmu? Gdy argument dotyczy Szkotów, można sprawdzić w statystykach ilu z nich umie grać na dudach i uświadomić kogoś twierdzącego, że wszyscy prawdziwi Szkoci wg niego stanowią tylko np. 1% populacji Szkocji. Inną strategią jest zagranie tej samej karty. Ktoś twierdzi, że tamto to nie był prawdziwy komunizm, można w odpowiedzi stwierdzić, że kapitalizm w USA to też nie jest prawdziwy kapitalizm, bo ten prawdziwy byłby idealny. W ten sposób na przykładzie można komuś wykazać jak głupim jest stosowanie tego sofizmatu. Na koniec może jeszcze przykład. Wyobraź sobie, że dyskusja dotyczy tego jaka zupa jest najlepsza na świecie. Temat dyskusji wydaje się absurdalny, bo jak to sprawdzić, ale zauważcie, że podobnie jest z ustrojem. Są ludzie, którzy lubią pomidorówkę, a inni lubią ogórkową. Tak samo są ludzie, którzy chcą prawie absolutnej wolności i w związku z tym chcą aby rządy miały jak najmniej władzy. Są też tacy, którzy chcą czegoś odwrotnego czyli rządów, które będą miały prawie nieograniczoną władzę i będą się opiekować obywatelami nawet wbrew ich woli. Każdy powinien wybrać zupę jaka mu odpowiada i to samo dotyczy ustroju. Wyobraź sobie jednak, że ktoś się upiera, że jego zupa jest najsmaczniejsza na świecie. Nazywa się ona zupa “cud”. Zaciekawił cię. Szukasz więc w internecie i znajdujesz informację, że kucharz we włoszech zrobił tą zupę i nikomu nie smakowała, a wręcz wiele osób się otruło. Twój rozmówca twierdzi jednak, że ten kucharz źle przygotował zupę i że to nie była prawdziwa. Szukasz więc dalej i znajdujesz informację, że także kucharz z Chin przygotował tą zupę, ale po niej wszyscy wymiotowali i mieli rozwolnienie. Twój rozmówca dalej twierdzi, że to nie była prawdziwa zupa “cud”. Zauważ, że nijak nie da się sprawdzić czy ta zupa jest najlepsza, bo nikt jej jeszcze dobrze nie przygotował. Tak właśnie jest z komunizmem. Podobno jest cudownym ustrojem, ale nikt nie umie go wprowadzić w życie bez głodu, mordowania przeciwników politycznych itd. Podsumowując: błąd logiczny sofizmatu No True Scotsman polega na tym, że ktoś odrzuca przypadki, które nie pasują do jego definicji. Czasami jak w przypadku twierdzenia “To nie był prawdziwy komunizm” prowadzi to do odrzucenia wszystkich istniejących przypadków, co stawia teorię o wspaniałości komunizmu wśród utopii, których nie da się wprowadzić. Dziękuję wam za wysłuchanie. Dziś w podkaście “Zdrowy Rozsądek” omówiłem sofizmat “No True Scotsman”, a szczególnie jego przypadek w formie “To nie był prawdziwy komunizm”. Zapraszam do komentowania.
pobierz odcinki RSS iTunes www
Starsze >
>>
miodek